sobota, 31 lipca 2010

Hotel Hannibal Palace - Tunezja



Hotel Hannibal Palace w Port El Kantaoui.
Niegdyś 5-cio gwiazdkowy hotel, obecnie 4-ro gwiazdkowy. Już na wstępie przy zakwaterowaniu, zaoferowano nam za dodatkową opłatą pokój z widokiem na morze. Ponieważ wszyscy przed nami dopłacali za pokój, my również skorzystaliśmy z propozycji i tym sposobem dostaliśmy pokój nr.605 na 6 piętrze z widokiem na morze, port oraz wieczorne animacje. Mieliśmy duży taras, lodówkę, która ledwo chłodziła :), wygodne łóżka i dobrze działającą klimatyzację :) W hotelu na 4 windy, czynne były tylko 2 i na dodatek co chwilę się psuły. Na szczęście szybko je naprawiali. Jednak mimo to, czekanie czasem na windę potrafiło dobić.

Widok z naszego balkonu na port

 Nadal widok z naszego balkonu



Jedzenie w hotelu było dobre, ale mało urozmaicone. Dla kogoś kto jest wybredny (jak ja) mogło stanowić to problem. Ja na szczęście znalazłam rozwiązanie. Na śniadania i kolacje jadłam w prawdzie codziennie to samo, ale podczas dnia jadłam już co chciałam :) Śniadania wyglądały u mnie tak: naleśniki bez dodatków + arbuz, czasem francuskie bułeczki, które szybko się przejadły. Kolacja: ziemniaki, ryż lub makaron z sosem pomidorowym, czasem jakieś chude mięsko (nie chce wiedzieć co to było za mięsko :) ) do tego, arbuz, ciasta. Oczywiście czasami zdarzyło się, że dali coś innego, co mogłam zjeść, ale głównie tak to wyglądało. Na szczęście hotel jest bardzo dobrze położony i w pobliżu znajdował się sklep spożywczy, gdzie kupowałam tanio dodatkowo jedzenie. I w ten sposób przetrwałam z kuchnią przez 2 tygodnie. Nie chcę, żeby ktoś pomyślał, że nie było co jeść, bo było, tylko jak już pisałam, ja jestem wybredna i ciężko mnie zadowolić. Z drugiej jednak strony, nie wiele mi potrzeba do jedzenia i już jestem szczęśliwa :) W każdym bądź razie pozostali goście mieli z czego wybierać :) Ale dosyć o kuchni.
     Sam Hotel położony był w bardzo dobrym miejscu. Blisko sklepy (w tym również spożywcze), Aqua Park, Wesołe Miasteczko, Mini ZOO, Taxi, Tuk Tuki, słynna świecąca/grająca fontanna oraz Port. 

Widok na hotelowy basen. Po lewej stronie znajduje się port.

Animacje niektóre super, inne mogłyby być lepsze. Za to sami Animatorzy to bardzo fajni i sympatyczni ludzie, którzy przynajmniej nam, umilili wczasy. Dzięki nim było wesoło. W hotelu były 2 baseny. Jeden to basen dla dzieci z płytką wodą. Drugi basen był dla wszystkich i znajdował się w nim barek. Można było usiąść na krzesełku w wodzie i napić się czegoś zimnego przebywając nadal w basenie :). Woda maksymalnie sięgała do 2,5 m. Na basenie codziennie rano odbywał się aerobic oraz w ciągu dnia rozgrywane były mecze piłki wodnej. Animatorzy dodatkowo organizowali piłkę siatkową (głównie dla starszych), darta lub inne konkursy (głównie dla dzieci) oraz codziennie można było zagrać w ping ponga. Basen niby czynny do godziny 17:00 ale nigdy nie zamknęli basenu wcześniej niż o 18:00, często jeszcze później. Leżaki i parasole bezpłatne. Jeśli ktoś chciał dodatkowo matę, wtedy musiał już zapłacić 3 dinary za cały dzień.
     Kto nie lubi spędzać czasu w basenie mógł udać się na plażę hotelową, która znajdowała się zaraz za basenami. My nie chodziliśmy na plażę, ale byli też tacy, którzy woleli zdecydowanie bardziej plaże niż basen. Hotel znajduje się przy porcie, także wszystkie zanieczyszczenia z wody zbierały się w pobliżu plaży, co nas trochu zniechęciło. Ale wystarczyło odejść bardziej na prawo i woda już była czysta. Tylko po co chodzić na plażę skoro ma się tak fajny basen, a w morzu nie ma co oglądać ? :) No właśnie, napisałam to ... I kto by pomyślał, że ja, zwolenniczka morza, niecierpiąca basenów to napisze ? :) A jednak, jak widać ludzie się zmieniają i zmieniają się ich opinie. Od wczasów w Tunezji, zawsze będę już zwracała uwagę na fajny basen w hotelu :)

 Widok z drugiej strony hotelu

 Widok na ą samą stronę ale w nocy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam :)