czwartek, 15 lipca 2010

Tunezja - Port El Kantaoui


Tunezja - Port El Kantaoui
15.07.2010 - 29.07.2010

     W tym roku postanowiliśmy spędzić wakacje w Tunezji. Wybraliśmy się z biura Sun&Fun, ale naszym pośrednikiem w załatwieniu wszystkiego było biuro Laguna2 w Krakowie,które oczywiście polecam.

     Wylatywaliśmy z Krakowa i wszystko odbyło się bez większych problemów i o czasie, do czasu,aż dotarliśmy do Tunezji. Już na lotnisku zaczęły się problemy i dowiedziałam się,że zostajemy przeniesieni do innego hotelu niż wybrałam. Byłam wściekła,tym bardziej,że na lotnisku powiedzieli nam,że hotel do którego nas przenoszą jest w Sousse, a ja chciałam w Port El Kantaoui. Postanowiłam,że tego tak nie  zostawię,ale osoba,która nas odbierała z lotniska powiedziała,że rezydent będzie dopiero następnego dnia. Postanowiłam zobaczyć gdzie nas przeniosą, napisać reklamację i na spotkanie z rezydentką udać się już w pełni przygotowana na rozpętanie "burzy". Jednak nie było takiej potrzeby. Jak się okazało hotel znajdował się w Port El Kantaoui, a nie w samym Sousse i był w niedalekiej odległości od hotelu,który rezerwowałam. Także zdecydowanie się uspokoiłam,bo wiedziałam,że jestem dokładnie w tym miejscu,w którym chciałam być. Przynajmniej jeśli chodzi o miejscowość. Co do samego hotelu zostaliśmy zawiezieni do Hannibal Palace. Niegdyś 5-cio gwiazdkowy hotel,obecnie 4-ro gwiazdkowy. Już na wstępie przy zakwaterowaniu,zaoferowano nam za dodatkową opłata pokój z widokiem na morze. Skorzystaliśmy z propozycji i tym sposobem dostaliśmy pokój nr.605 na 6 piętrze z widokiem na morze,port oraz wieczorne animacje. Mieliśmy duży taras,lodówkę,która ledwo chłodziła :),wygodne łóżka i dobrze działającą klimatyzację :) W hotelu na 4 windy,czynne były tylko 2 i na dodatek co chwilę się psuły. Na szczęście szybko je naprawiali. Jednak mimo to,czekanie czasem na windę potrafiło dobić.

     Jedzenie w hotelu było dobre,ale mało urozmaicone. Dla kogoś kto jest wybredny (jak ja) mogło stanowić to problem.Ja na szczęście znalazłam rozwiązanie. Na śniadania i kolacje jadłam w prawdzie codziennie to samo,ale podczas dnia jadłam już co chciałam :) Śniadania wyglądało u mnie tak: naleśniki bez dodatków + arbuz, czasem francuskie bułeczki,które szybko się przejadły. Kolacja : ziemniaki,ryż lub makaron z sosem pomidorowym,czasem jakieś chude mięsko( nie chce wiedzieć co to było za mięsko :) ) do tego,arbuz,ciasta. Oczywiście czasami zdarzyło się,że dali coś innego,co mogłam zjeść,ale głównie tak to wyglądało. Na szczęście hotel jest bardzo dobrze położony i w pobliżu znajdował się sklep spożywczy,gdzie kupowałam tanio dodatkowo jedzenie. I w ten sposób przetrwałam z kuchnią przez 2 tygodnie. Nie chcę,żeby ktoś pomyślał,że nie było co jeść,bo było,tylko jak już pisałam,ja jestem wybredna i ciężko mnie zadowolić. Z drugiej jednak strony, nie wiele mi potrzeba do jedzenia i już jestem szczęśliwa :) W każdym bądź razie pozostali goście mieli z czego wybierać :) Ale dosyć o kuchni.

     Sam Hotel położony był w bardzo dobrym miejscu. Blisko sklepy (w tym również spożywcze), Aqua Park, Wesołe Miasteczko, Mini ZOO, Taxi, Tuk Tuki, słynna świecąca fontanna oraz Port. Animacje niektóre fajne,niektóre mogłyby być lepsze. Za to sami Animatorzy to bardzo fajni i sympatyczni ludzie,którzy przynajmniej nam, umilili wczasy. Dzięki nim było wesoło. W hotelu były 2 baseny. Jeden to basen dla dzieci z płytką wodą. Drugi basen był dla wszystkich i znajdował się w nim barek. Można było usiąść na krzesełku w wodzie i napić się czegoś zimnego przebywając nadal w basenie :). Woda maksymalnie sięgała do 2,5 m. Na basenie codziennie rano odbywał się aerobic oraz w ciągu dnia rozgrywane były mecze piłki wodnej. Animatorzy dodatkowo organizowali piłkę siatkową(głównie dla starszych), darta lub inne konkursy (głównie dla dzieci) oraz codziennie można było zagrać w ping ponga. Basen niby czynny do godziny 17:00 ale nigdy nie zamknęli basenu wcześniej niż o 18:00, często jeszcze później. Leżaki i parasole bezpłatne. Jeśli ktoś chciał dodatkowo matę, wtedy musiał już zapłacić 3 Dinary za cały dzień.

Kto nie lubi spędzać czasu w basenie mógł udać się na plażę hotelową,która znajdowała się zaraz za basenami. My nie chodziliśmy na plażę,ale byli też tacy,którzy woleli zdecydowanie bardziej plaże niż basen. Hotel znajduje się przy porcie,także wszystkie zanieczyszczenia z wody zbierały się w pobliżu plaży,co nas trochu zniechęciło. Ale wystarczyło odejść bardziej na prawo i woda już była czysta. Tylko po co chodzić na plażę skoro ma się tak fajny basen ? :) No właśnie,napisałam to ... I kto by pomyślał,że ja,zwolenniczka morza ,niecierpiąca basenów to napisze ? :) A jednak,jak widać ludzie się zmieniają i zmieniają się ich opinie. Od wczasów w Tunezji,zawsze będę już zwracała uwagę na fajny basen w hotelu.

     Polecam spacery plażą. Tylko pamiętajcie,że słońce w Tunezji grzeje mocniej niż w Polsce,zabierzcie ze sobą koniecznie filtr, wodę mineralna oraz coś do okrycia głowy i ramion.
My nie zabraliśmy,ponieważ jak myśleliśmy,zaraz wrócimy. Posmarowaliśmy się filtrem przed spacerem i zadowoleni poszliśmy na plażę. Mieliśmy tylko czapeczki z daszkiem,jeden podkoszulek i parę dinarów. Po co nam więcej rzeczy,przecież zaraz wrócimy ... Tak myśleliśmy... W rzeczywistości poszliśmy na kilkugodzinny spacer. Filtr, którym posmarowaliśmy się przed wyjściem przestał działać, co skończyło się nadmiernym opaleniem. Dobrze,że mieliśmy jeden podkoszulek,to przynajmniej ochroniliśmy dziecko. (O zabezpieczeniu dziecka zawsze pamiętam :) ) Szybko zachciało nam się pić,jednak barów przy plaży praktycznie nie było,a jak już się znalazły to ceny picia były bardzo drogie w porównaniu z cenami sklepowymi,ale cóż zrobić,pić trzeba :) Plażą jednak idzie się bardzo przyjemnie. Co jakiś czas zatrzymywaliśmy się,żeby wejść do wody i ochłodzić się. Woda bardzo płytka i strasznie słona. Nasze morze jest zdecydowanie mniej słone :).  Trzeba iść bardzo długo wgłąb,żeby woda stała się głębsza,co trochu mnie denerwowało,bo ja lubię głęboką wodę :) Podczas naszego spaceru postanowiliśmy poszukać muszelek. Było ich mało,ale udało nam się znaleźć parę ładnych,które przywieźliśmy do Polski. Przywieźliśmy też piasek ...  :) Ale piasek to ja przywożę, z każdej plaży :)
Spacer plażą okazał się być dla nas męczący,ale to głównie dlatego,że nieodpowiednio się do niego przygotowaliśmy i zdecydowanie... to był bardzo długi spacer :) Ale wspominamy go bardzo przyjemnie i z uśmiechem na twarzy :) Polecamy tym,którzy lubią spacerować :)

     Port El Kantaoui jest bardzo ładnym,nowoczesnym miasteczkiem,zbudowanym głównie pod turystów. Bardzo ciesze się,że zdecydowaliśmy się na wczasy właśnie tutaj. Przede wszystkim jest tu czysto. Będąc tutaj,czujesz się jakbyś był w Europie. Bardzo dużo Polaków. Tutaj nie czuć prawdziwego klimatu Tunezji,ale dla nas to nie był problem. Wręcz przeciwnie. Bardzo pasowało nam  właśnie to,że czuliśmy się tutaj bardzo swojsko i przede wszystkim bezpiecznie. A jak chcieliśmy poczuć Tunezję to jeździliśmy na wycieczki. Polecam dwudniową wycieczkę na Saharę oraz przejażdżkę Tuk Tukiem za 2 dinary od osoby do Sousse. Będąc w Sousse, koniecznie trzeba kupić przyprawy. Najlepsze są te prosto z worka. Nie te pakowane/gotowe już do sprzedaży. Tam na prawdę czuć te przyprawy i z tym właśnie kojarzy mi się zapach Tunezji ...

     W Port El Kantaoui,zresztą jak i w samej Tunezji, jest bardzo dużo kotów. Są one chude i sprawiają wrażenie wiecznie głodnych. W Porcie najwięcej kotów zbierało się w okolicy Mini ZOO na przeciwko wesołego miasteczka i przy drodze,która skręca do Hannibal Palace. Siedziały głównie schowane za ogrodzeniem z siatki. Wieczorem ludzie zanoszą tam wodę i jedzenie,jednak na tyle kotów tego jedzenia jest mało. Jeśli wybierasz się do Tunezji,zwłaszcza do Port El Kantaoui, lubisz zwierzęta i masz miejsce w bagażu,zabierz ze sobą jakieś konserwy dla kotów. W Polsce karmy dla kotów są zdecydowanie tańsze,a na pewno będzie miał kto je zjeść i koty będą Ci wdzięczne :) Gdyby nie to,że nie miałam jak przewieźć kotka, wróciłabym do domu z jednym z tych kotów, były prze kochane ...
    
Nadeszła chwila powrotu do domu i nikt z naszej trójki nie chciał wracać. Pech chciał,że samolot mieliśmy o 11 rano i musieliśmy wyjechać z hotelu już ok.7 rano. Dodarliśmy na lotnisko,zaczęła się odprawa ... Kładziemy nasze walizki na wagę,a tu ... ups ... prawie 9 kg za dużo. No tak, piasek z pustyni i plaży robi swoje, do tego jeszcze róże pustyni, dżemy z owoców kaktusa, piwo Celtia, daktyle itd ... No,to wszystko jednak waży... :) Patrzymy po sobie,co teraz ... wydaliśmy prawie wszystkie pieniądze przed wylotem na pamiątki i nie przyszło nam nawet do głowy,że możemy mieć nadbagaż. Pierwsza myśl, jaka mi przyszła do głowy to,że wyrzucę ubrania, bo pamiątki i prezenty muszę przywieźć do Polski :) Pani,która nas obsługiwała poprosiła,abyśmy zważyli również bagaż podręczny. Tutaj akurat było ok.  Nadal niepewni co zaraz nastąpi czekamy. I nagle ... zdziwienie ... Dostaliśmy nasze paszporty i bez żadnego komentarza mogliśmy udać się dalej :) To dopiero była radość :)  Niestety nasi znajomi,którzy odprawiali się w okienku obok i również mieli nadbagaż ok.9 kg, nie mieli już tyle szczęścia. Pani,która się nimi zajmowała,kazała im zapłacić za nadbagaż.  Muszę stwierdzić,że mieliśmy naprawdę wielkie szczęście zważywszy na to,że staliśmy w tej samej kolejce co znajomi. My jednak zmieniliśmy kolejkę,bo w okienku obok było mniej ludzi :) Jak widać było warto :)

     Nasz samolot miał łącznie prawie 2 godziny opóźnienia ale sam lot przeszedł bezboleśnie i szczęśliwie dotarliśmy do domu. Już tego samego dnia, dało się zauważyć różnicę temperatury. Było nam zwyczajnie zimno a ja złapałam od razu katar :)
     Wczasy w Tunezji wspominamy wspaniale. To cudowny kraj, do którego chciałabym jeszcze kiedyś wrócić. Byliśmy Tutaj przez 2 tygodnie,a i tak brakło nam czasu na zwiedzenie wielu miast i na zobaczenie wielu rzeczy. 2 tygodnie to za mało ...  Mam nadzieję,że kiedyś uda mi się tutaj wrócić i zobaczyć rzeczy,których nie udało mi się teraz. Ledwo wróciłam do Polski,a już tęsknię za tamtym miejscem .

Fotorelacja 
Dwudniowa wycieczka na Saharę 

2 komentarze:

  1. Ciągnie mnie znowu do Tunezji ...
    Nie wiem czy w tym roku nie spędzę tam znowu wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hey there I am so grateful I found your webpage, I really found you by
    error, while I was searching on Yahoo for something
    else, Anyhow I am here now and would just like to say kudos for a
    remarkable post and a all round entertaining blog (I also
    love the theme/design), I don't have time to read through it all at
    the moment but I have saved it and also added your RSS
    feeds, so when I have time I will be back to read much more, Please do keep
    up the great job.

    Here is my web blog sims 4 free download ()

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam :)