poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Tunezja - Port El Kantaoui - FOTORELACJA

Znalazłam zdjęcia z Tunezji. Zamieszczę kilka, chociaż wtedy, gdy je robiłam nie miałam jeszcze żadnego pojęcia o fotografii. Były robione zwykłym aparatem, bo lustrzanki też wtedy nie miałam.
Żałuję, że nie zaczęłam interesować się fotografią wcześniej, bo mogłabym zrobić wtedy ciekawe zdjęcia a tak, to pstrykałam zdjęcia rodzinne, których mam pełno, ale ich tutaj nie zamieszczę :)
Szkoda, że nie mogę pokazać Wam tych wszystkich miejsc, przy których robiliśmy sobie rodzinne zdjęcia.
Nie pokażę Wam najładniejszych miejsc :(
Tunezja jest na prawdę piękna. Przynajmniej mnie zauroczyła. Jest to miejsce, do którego na pewno wrócę :)

Lecimy do Tunezji :)




 Widok na port i morze z naszego balkonu :)


Nadal widok z naszego balkonu


 I znowu widok z naszego balkonu :)
Mieliśmy najlepiej położony balkon jak tylko się dało :)


 Waluta tunezyjska


Niektóre banknoty o tym samym nominale były różne od siebie


 Tańcząca fontanna.
Można było codziennie wieczorem słuchać jak gra i patrzeć na magię kolorów.


 Rondo niedaleko wejścia do portu


 Nasz hotel.
Wybraliśmy inny, wylądowaliśmy w tym :)


Widok z hotelu od strony drzwi wejściowych do pokoju.
W oddali widać wesołe miasteczko. Jest tam też Mini Zoo.


Widok z tego samego miejsca w inną stronę.


W Mini Zoo są różne zwierzątka, które mają swoje mebelki i jedzą ze stołu :)
Ten stół należał akurat do świnek morskich :)


 To również w Mini Zoo.
Jak widać koty w Tunezji są wszędzie :)
Ten sobie słodko śpi w towarzystwie jakiejś kaczki czy innego ptactwa :)


 Mapa Port El Kantaoui.
To na niej szukaliśmy miejsc, gdzie jeszcze warto iść i gdzie nas jeszcze nie było :)


 Kolejny widok z naszego hotelu. Tym razem na hotelowy basen, morze i latarnie morską.


 Spacerując wzdłuż brzegu w stronę Sousse można znaleźć stare bunkry ...


 A takie muszelki znaleźliśmy na spacerze.
W sumie nic ciekawego, ale fakt się liczy, że coś znaleźliśmy :)


 Wracamy do miasta, tzn. parę metrów od naszego hotelu :)


 Widok z Hotelu na wesołe miasteczko :)



 Trafiliśmy na śnieg w środku lata w Tunezji więc ulepiłam bałwanka :)
Skąd ten śnieg ?
Port El Kantaoui gościł w tym dniu swojego prezydenta. Z tej okazji na około "tańczącej fontanny" wszędzie był sztuczny śnieg :)


 W porcie można było zjeść świeże rybki i nie tylko ...


Uwielbiam Tunezję za ich przyprawy.
Pachną tak intensywnie i są tak dobre :)
Przywiozłam je oczywiście ze sobą i mam je do tej pory :)
Tylko teraz już ich nie używam do jedzenia ale bardziej do wąchania :)
Zamknięte w pojemniczku próżniowym nie straciły swojego aromatu :)


 W Tunezji odniosłam wrażenie, że każdy jeździ jak chce i każdy ma poobijane auto :)
Nawet Policja :)


 A oto Tuk Tuk :D
Takim właśnie pojazdem pojechaliśmy na wycieczkę do Sousse :)


I znowu widok z naszego balkonu. Tym razem na port.


 I z drugiej strony hotelu znowu na basen i morze ...


 I znowu od strony portu ale bardziej na lewo  :)


 Zieleń, palmy, kwiaty w Tunezji są przepiękne ...


Ale wszystko co dobre szybko się kończy i trzeba wracać do domu ...
To zdjęcie zrobiliśmy wychodząc ostatni raz z naszego pokoju.
Tak pożegnała nas Tunezja w Port El Kantaoui


Niestety jak już wspomniałam, najładniejszych zdjęć nie mogłam zamieścić, ponieważ były to zdjęcia rodzinne. Ale może chociaż ta część da Wam namiastkę tego, jak tam jest pięknie ...


niedziela, 1 sierpnia 2010

Tunezja - Wycieczka na Saharę - FOTORELACJA

Długo zastanawiałam się czy wstawić tutaj te zdjęcia.
Niestety jest to tylko garstka zdjęć z tej wycieczki i na dodatek nie są one dobrze zrobione. 
Nie pokazują tego, co przeżyliśmy, co zobaczyliśmy, nie pokazują ładnie miejsc, które widzieliśmy.
Najładniejszych zdjęć i najładniejszych miejsc nie mogłam wstawić, bo były to zdjęcia rodzinne. Nie planowałam wtedy jeszcze tego blogu ...

Pierwszy nasz postój to El Jem czyli Koloseum.
Wchodzimy do Koloseum jako grupa. Jeśli ktoś chce robić zdjęcia,trzeba dodatkowo dopłacić dinara za aparat lub kamerę.
Przewodnik opowiada kilka słów po czym mamy czas na robienie zdjęć i zwiedzanie. Wrażenia niesamowite. Schody strome,wysokie i dużo ich :) Mamy zdecydowanie za mało czasu :( 40 czy 45 minut(nie pamiętam już dokładnie) to mało na zwiedzenie całego Koloseum.
 Nam zabrakło czasu a i tak zrobiło na mnie ogromnie wrażenie.
Wsiadamy wszyscy do autokaru i jedziemy dalej.
Zdjęcie niestety mam tylko to jedno, bo na innych jestem ja z rodzinką :)


  Odjechaliśmy kawałek dalej. Wjechaliśmy w obszar,gdzie mięso wisi na hakach przy ulicy i kwitnie handel nielegalnym paliwem. Nagle ... zatrzymaliśmy się. Okazało się,że padła nam chłodnica i cała jej zawartość wylała się na ulicę. Wszyscy wysiedli z autokaru i mogliśmy podziwiać z bliska nielegalny handel paliwem oraz, kto chciał mógł spróbować grilla, czyli mięsko, które tak ładnie wisi przy ulicy :) Nikt się nie odważył :)




 A tutaj beznadziejne zdjęcie, ale tak wyglądał właśnie handel paliwem.
Przeważnie sprzedawały dzieciaki lub podrostki, palące przy tym papierosy opierając się o pojemniki z paliwem ...


Widoczki zza okna autokaru podczas jazdy ...



 Następnym naszym celem jest MATMATA. 
W grotach wydrążonych w skałach,mieszkają Berberowie.


 Wchodzimy do środka. Przewodnik mówi kilka słów, po czym Fatima przygotowuje dla nas posiłek powitalny. Jest to chleb wypiekany we wspomnianym już wcześniej piecu oraz jakiś napój,którego kolor wyglądał jak woda z błota :)


 Pokój dziecka ...


 Tamtejsza okolica ...


 Na tą górę niestety nie weszliśmy. 
Jest tam duży napis MATMATA, nasza grupa ominęła tą atrakcję :(
Szkoda :(


 Nadal zdjęcia pobliskiej okolicy. Jedne robione z autokaru inne poza autokarem.





 Zaplecze restauracji, w której jedliśmy obiad.
Berberowie mieszkają właśnie w tego typu "domkach wydrążonych w ziemi", z pomalowanymi na biało wejściami.


 I znowu okolica i osiołek :)
.
Polowałam na osiołki :)


 Jedziemy dalej ...
Zdjęcia robione podczas jazdy ...




 Przewodnik powiedział, że tutaj powstaje muzeum.
Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się je zwiedzić ...


Duoz, miasto zwane "Drzwiami Pustyni".
To tutaj nocujemy, ale najpierw wycieczka po pustyni na wielbłądach :)
Świetna sprawa :)



 Zaczyna się ściemniać i mocno wiać ...




 Widok zrobiony z basenu mniej więcej koło północy ...
Eh... Gdyby tylko wtedy miała lepszy aparat i tą wiedzę o fotografowaniu, jaką mam teraz ...


 Droga przez Chott El Djerid (Szot El Dżerid) czyli Słone Jezioro.
Niestety z tego miejsca też mogę pokazać Wam tylko to zdjęcie, bo reszta jest rodzinna, a miejsce jest tak piękne, że chciałabym Wam pokazać coś więcej ...
Podczas naszej wycieczki jezioro było prawie całkowicie wyschnięte. Gdzieniegdzie można było znaleźć" kolorowe kałuże" jedynie. Chciałabym tam wrócić o innej porze tak, żeby w jeziorze było więcej wody ...


 Jedziemy do Oazy. Moim zdaniem można ją sobie spokojnie pominąć. Nic ciekawego, ale kto nie widział, pewnie będzie chciał zobaczyć.




A tutaj popisuje się jakiś Pan, którego zdjęć jest pełno w necie i chętnie dostałby dinarka za to. Wchodzi na palmę sprytnie jak małpka bez żadnego zabezpieczenia i macha łapkami, jak małpka wołająca o banany :)



 Daktyle :)


O ile dobrze pamiętam, to była henna.
I dlatego właśnie zaczęłam prowadzić ten blok. Pamięć jest niestety zawodna i człowiek dużo zapomina z miejsc, w których był ...


 Cmentarz ...





 Przydrożne domki. Można je było spotkać co jakiś czas.


 A tutaj już wykończone.


 Osiołek :D


 Chebika. Jest to niewielka oaza położona wśród gór Atlas z małym wodospadem, czego zupełnie na tych paru zdjęciach nie widać :(
Znowu nie mogę wrzucić zdjeć z najładniejszych miejsc jakie tam były, bo są to zdjęcia rodzinne.
Miejsce pokazane na tych zdjęciach, które zamieściłam, w ogóle nie oddaje swojego klimatu. Tam jest przepięknie, a na zdjęciach wygląda, jakby nie było nic ciekawego :(











 Teraz jedziemy zwiedzać osadę, gdzie niegdyś kręcono "Gwiezdne Wojny" oraz przejedziemy się trasą Paryż-Dakar. Znowu kilka marnych zdjęć nie oddających w ogóle klimatu tych miejsc :(



Góra, która kształtem przypominała wielbłąda. 
Zwana "Górą Wielbłądzią" lub "Szyją Wielbłąda".


 W przybliżeniu. Niestety nie zatrzymaliśmy się tam więc zdjęcie zrobione przez szybkę :)


 Tego typu "budowle" przeważnie dużo mniejsze, można było spotkać w różnych częściach Tunezji.


  Przy tej górze sprzedawcy polowali na turystów. 
Wskakiwali na samochód i próbowali sprzedać cokolwiek w jadącym pojeździe przez szybę samochodu :)


Osada, gdzie kręcone były "Gwiezdne Wojny". Tutaj mieliśmy dosłownie 15 minut na zwiedzanie. Myślałam, że jest to miejsce, które najmniej będzie mnie interesowało z całej dwudniowej wycieczki, ale okazało się, że wcale tak nie jest. Budowle były tak ciekawe, a widoki tak ładne, że chętnie zostałabym tu parę minut dłużej. Sprzedawcy jak wszędzie, próbowali wcisnąć Ci cokolwiek, chociażby kamyczek


 I znowu nie mogę pokazać więcej zdjęć, a jest co tutaj pokazywać ...


Wracamy do hotelu.
Teraz czeka nas długa droga powrotna...
Widoczki zza szybki podczas jazdy.



 Kairouan - tutaj zatrzymaliśmy się na zakupy.
Meczetu niestety nie można było zwiedzić.


 Wycieczka dobiegła końca.
Mam nadzieję, że nikogo nie zniechęciłam tymi zdjęciami :)