wtorek, 28 czerwca 2011

Hotel Blue Star - Turcja


 Do hotelu z lotniska jechaliśmy jakieś 3 godziny rozwożąc po drodze innych wczasowiczów.
Nasz Hotel, Blue Star **** który wybraliśmy, okazał się strzałem w 10. Bardzo się cieszę, że zdecydowaliśmy się na ten właśnie hotel. Jest on duży, ładny i przede wszystkim czysty. Jechałam z dużą obawą co zastanę na miejscu, ponieważ okazało się, że w umowie mam wpisany pokój ekonomiczny. 
Nasz pokój z numerkiem 4104 był na 3 pietrze, miał 2 pomieszczenia mieszkalne, balkon, super mrożącą klimatyzację, lodówkę, tv z Polską telewizją "Polonia TVP", prysznic itd ... Był czysty, ładny, miał duże wygodne łóżka. Patrząc w lewą stronę, z balkonu w oddali widać było morze. Patrząc przed siebie, budynek po drugiej stronie ulicy. Nam pasował, byliśmy zadowoleni i odetchnęłam z ulgą a na twarzy pojawił się uśmiech zadowolenia :) Jedyny minus to klimatyzacja, która chłodziła bezpośrednio na łóżko, ale drobne przemeblowanie i już wszystko było ok :). Jeśli tak wyglądają pokoje ekonomiczne, to mogę zawsze mieszkać w takich pokojach :)
Do pokoju wydawany jest  tylko jeden klucz. Jest on połączony z urządzeniem, włączającym prąd a co z tym związane klimatyzację. Jest to kłopotliwe ponieważ  wychodząc z pokoju wszystko wyłączasz. Z jednej strony to bardzo dobre rozwiązanie, oszczędność prądu itd. ale dla wczasowiczów nie do końca jest to wygodne. Nam udało się uprosić drugi klucz mówiąc, że dziecko chodzi osobno i mamy potem problem, bo nie ma jak wejść do pokoju jak nas nie ma, no i dostaliśmy drugi klucz :) Łatwizna :) Tak więc klima fajne mroziła nam pokój podczas naszej nieobecności :)
Tym razem postanowiliśmy skorzystać z sejfu. Chociaż w hotelu o kradzieżach nie słyszano, chcieliśmy się czuć spokojnie ponieważ wzięliśmy ze sobą dużo sprzętu, którego nie chcielibyśmy stracić. Koszt sejfu to 10 euro za tydzień + 10 euro kaucja zwrotna za klucz. My oczywiście zgubiliśmy klucze od sejfu i od pokoju :) Na szczęście nosiliśmy ze sobą klucz, który dostaliśmy jako drugi, a elektroniczny zawsze zostawał w pokoju. Okazało się, że taki elektroniczny klucz kosztuje "jedyne" 30 euro za zgubienie + 10 euro za klucz od sejfu. W sumie kosztowałoby nas to 40 euro, ale skończyło się na 20 lirach. Uff ... :) Żeby było ciekawiej okazało się, że zapasowy klucz do naszego sejfu nie pasuje ! W recepcji innego nie mają a my musimy koniecznie dostać się do niego, bo jedziemy na całodniową wycieczkę i musimy zabrać z niego parę rzeczy ... :/ Chcąc nie chcąc, w recepcji wezwano ekipę z zewnątrz, która rozwierciła zamek w sejfie, żebyśmy mogli zabrać rzeczy, a na drugi dzień, jak byliśmy na wycieczce, wymieniono zamek na nowy. Zastanawiałam się ile policzą nam za tą usługę "extra", ale był to już chyba koszt wliczony w cenę zgubionego klucza :)



Sam Hotel składał się z dwóch budynków: okrągły, w którym była recepcja i drugi, w którym była restauracja. My mieszkaliśmy w tym drugim. Nasz budynek ma 5 pieter, dużo wind i nie trzeba długo na nie czekać. Przez 2 tygodnie tylko raz zepsuła się jedna winda, ale nie robiło to dla nas żadnego problemu, ponieważ parę kroków dalej była druga, a jak nam się chciało to używaliśmy schodów zamiast wind :) W budynku okrągłym jest 9 pieter oraz dwie windy. Współczuje osobom, które maja pokoje w tamtym budynku na wyższych piętrach, zwłaszcza na ostatnim. Byłam tam dwa razy i myślałam, że nie doczekam się na windę. Strasznie duszno, czekanie na windę może totalnie znudzić ... Ogólnie nie chciałabym tam mieszkać. Widziałam jeden pokój, podobny do naszego, wiec nie wiem dlaczego niektórzy piszą, że to lepsza cześć przeznaczona dla Niemców. Ja wole tą, w której byłam i jestem naprawdę zadowolona :)
W Hotelu dla znudzonych wczasowiczów dostępny jest bezpłatnie bilard, a dla osób lubiących wysiłek siłownia. Za każdym razem, jak przechodziliśmy koło bilarda mówiłam, że musimy sobie zagrać, ale jakoś nigdy nie było czasu :) Nie korzystaliśmy ani z jednego ani z drugiego :) Odpłatnie jest SPA i inne takie, zupełnie niepotrzebne jak dla mnie rzeczy. Tak, tak wiem ....Są zwolennicy takich atrakcji :) Ja tam wolę wyjść i przejść kilka kilometrów na nogach, zobaczyć coś ciekawego i porobić kilka fotek niż tracić czas relaksując się w taki czy inny sposób. Ale każdy jest inny i każdy lubi co chce, tak więc zostawiam ten temat w spokoju :)



 W hotelu są dwa baseny zewnętrzne. Jeden ze zjeżdżalnia, drugi bez. Brodziki są przy obydwu basenach. Basen ze zjeżdżalnia prawie cały dzień jest słoneczny, ten drugi po południu powoli zachodzi cieniem. Dobry dla osób, które spaliły się na słoneczku lub które wolą poleżeć w cieniu. W basenach można leżeć na materacach, grac w piłkę, praktycznie robisz co chcesz :) Baseny są ładne, duże, chociaż zaraz po przyjeździe wydawało się nam, że są one małe :) Spacerując po Turcji widzieliśmy wiele basenów ale mało było wielkościowo podobnych do naszych. Jeżeli już się taki znalazł, to był tylko jeden. Przeważnie widzieliśmy malutkie baseniki z paroma leżakami albo i bez leżaków! My mieliśmy aż dwa duże baseny :)
Jadąc do hotelu Blue Star koniecznie zapakujcie materace, kółka i inne dmuchane zabawki. Jak macie miejsce w bagażu zabierzcie więcej, na zapas, a jak nie macie miejsca to kupcie na miejscu :) My zabraliśmy 3 materace, został jeden i to tylko dlatego, że postanowiliśmy go oszczędzić :) Jeśli lubicie wodę i zabawę wybierzcie basen ze zjeżdżalnią. Można zjeżdżać na wszystkim co dmuchane :) Zabawa jest super, dla dzieci, dla starszych, dla wszystkich, którzy czują się na silach. Niby niepozorna zjeżdżalnia a dostarcza tyle radości. To właśnie na niej nasze materace się rozpadły. Ale nie załamywaliśmy się zbytnio bo oprócz naszych, były tez materace i kółka basenowe, wiec dalej mogliśmy się bawić. Dostać jednak basenowe "sprzęty" było bardzo ciężko ponieważ każdy amator zjeżdżalni na nie polował. Zwłaszcza na duże dmuchane kółko, na którym zjeżdżało się najfajniej i które oczywiście nie dożyło naszego wyjazdu. Na szczęście swój żywot zakończyło dzień przed naszym powrotem do Polski, więc nie odczuliśmy tego drastycznie :)  Prawie codziennie widać było przy basenie dziurawe materace. Nie wiem czy tak jest przez cały sezon czy akurat my trafiliśmy na "materacową ekipę" ale bardzo miło to wspominam :) Zostawiając już "materacową zjeżdżalnię" trzeba wspomnieć, że przy basenach leżaki, maty i parasole są bezpłatne. Jeśli interesuje Cię basen ze zjeżdżalnią warto zejść na wczesne śniadanie (czyli przed 7-mą) i zarezerwować leżaki. Na początku, jak przyjechaliśmy nie było takiej potrzeby ale od 15 czerwca najechała cała masa Polaków i trzeba było zacząć wcześnie wstawać...
Ci co zamiast basenu woleli spędzać czas na plaży  mogli dojechać tam hotelowym bezpłatnym, klimatyzowany busem, który jeździł co 15 minut lub przejść się spacerkiem ok 10 minut.
Plaża czysta, drobno żwirkowa, woda ciepła tylko strasznie słona. Błee ... :) Fale raz mniejsze, raz większe... Te większe potrafiły nieźle poturbować człowieka ale były za to super :) To je najmilej wspominam z kąpieli w morzu :) Na plaży leżak z matą płatny 4 liry, parasol również 4 liry za dzień. Bufet czynny od 10-tej do 17-tej a w nim od 12 do 14 bezpłatnie w opcji all inclusive m.in. hamburgery, frytki. Napoje wydawane od otwarcia do zamknięcia :).





 Mieliśmy opcję all inclusive. Jedzenia i picia pod dostatkiem od 7-mej do 24-tej. Nikt niczego nie żałował, można jeść i pić do bólu. Pewnie niektórzy stwierdziliby, że jedzenie mało urozmaicone, ale ja tego w ogóle nie odczułam. Posiłki podawane w taki sposób, że każdy dla siebie znajdzie coś dobrego :) Była nawet kuchnia dietetyczna. Jedno jest pewne, głodnemu się chodzić nie będzie. Jedzenie ogólnie pyszne. Nawet ktoś tak wybredny jak ja, znajdzie dla siebie coś smacznego :) Lody podawane przy kolacji tak dobre, że brakuje mi słów. Każdy smak czuć intensywnie, nie to co u nas. Lody cytrynowe, aż wymuszają kwaśny grymas na twarzy :) Z ciekawości kupiłam też lody na mieście, ale smak nie był już tak intensywny jak tych w hotelu. Chociaż w sumie ,nie kupowałam lodów gałkowych tylko takie pakowane. Po co miałam kupować gałkowe, skoro w hotelu miałam ich pod dostatkiem?  Może tylko te gałkowe mają aż tak intensywny smak ?  Na mieście kupowałam Magnum Pistacjowe. W Polsce  nie widziałam takich, a szkoda... Cena jednego 2,5 lira. Ciut mniejszy niż polskie Magnum ale równie dobre. 
Co do jedzenia w Turcji, nikt z naszej trojki nie miał rewolucji żołądkowych. U innych też nie słyszeliśmy, żeby mieli jakieś problemy. Pewnie cola pita litrami pozabijała wszystko :)
Napoje w barach basenowych podawane są głównie w plastikowych kubkach wielokrotnego użytku, jednak jeśli poprosisz o  napój w szklance to taki dostaniesz bez żadnego problemu. Nikt się nie dziwi, nie robi jakiś min, po prostu nalewają napój do szklanki. Plastikowe kubki przyjęte są głównie przy basenach i na plaży. W sumie nie dziwie się. Taki dzieciak na śliskiej, mokrej podłodze przy basenie ze szklanką ... to mogłoby się źle skończyć... Do napoi ciepłych cały czas są dostępne filiżanki, a do wina kieliszki. Przy obiedzie napoje wydawane są tylko w szklankach, filiżankach i kieliszkach, plastikowe kubki zostają przy basenowych barach.
Obsługa miła, sympatyczna, ogólnie czysto. Bardzo szybko sprzątają po posiłku. Jeżeli skończysz jeść lub wypijesz swój napój, zaraz ktoś przyjdzie posprzątać. Każdy posiłek nakładasz sobie na nowym talerzu a napój dostajesz w nowej szklance/kubku. W sumie fajnie, ale trochu mnie to wkurzało, zwłaszcza na początku :) Potem człowiek przyzwyczaił się do tego :)

Do centrum (od strony portu) Alanya można dojechać hotelowym busem,który jeździ 2 razy dziennie o 11 i o 14, powrót we własnym zakresie. Na szczęście spacerek jest przyjemny choć w upalny dzień może wykończyć :)
Animacje moim zdaniem ogólnie słabe. Wcześniej zastanawiałam się, jak ktoś może pisać, że w hotelach są słabe animacje. Myślałam, że pewnie piszą to osoby, które wymagają nie wiadomo czego... Teraz już wiem, że animacje na prawdę mogą być słabe. Przynajmniej wcześniej widziałam o wiele lepsze. Rozczarowałam się, ponieważ szukałam hotelu sugerując się również nimi. W dzień animacje prawie niezauważalne. Ekipa animatorów z każdym dniem się rozkręcała ale jeszcze dużo czasu im zajmie zanim nauczą się zachęcać ludzi  do zabawy. Chociaż z dnia na dzień było ich widać coraz więcej :) Największą popularnością w ciągu dnia cieszył się dart. Wieczorne animacje były zdecydowanie lepsze, ale strasznie krótkie. Zaczynały się o  21-szej, a kończyły ok. 22:20. Wcześniej było coś dla dzieci, chyba od godziny 20-tej. Prawie zawsze jak byliśmy, zajęte były wszystkie stoliki i trzeba było siadać przy tych "obiadowych". Nie chodziliśmy codziennie na animacje, ponieważ w tych godzinach przeważnie byliśmy na jakiejś pieszej wędrówce :)
Hotel ogólnie oceniam bardzo dobrze. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam :)