sobota, 2 lipca 2011

K.A.S. czyli Kursunlu, Aspendos, Side


K.A.S.

Postanowiliśmy zobaczyć coś więcej niż tylko Alanya,dlatego wykupiliśmy wycieczkę do K.A.S. 
(Kursunlu, Aspendos, Side) 
Pierwotnie mieliśmy jechać do Pamukkale i Kapadocji,ale wydarzenia sprzed wyjazdu
wykluczyły możliwość wzięcia udziału w tych wycieczkach.
Ponieważ u Rezydenta wycieczki są minimum dwukrotnie droższe,postanowiliśmy skorzystać z lokalnych Biur Podróży,których w Alanya jest pełno. Jeszcze będąc w Polsce wybraliśmy Wujka i Mariolkę.
Mariolka pocieszyła mnie mówiąc, że o tej porze Pamukkale jest bardzo meczące. 
Nie ma nigdzie cienia, a woda ma ponad 30 stopni wiec nie chłodzi i poleca tą wycieczkę od września do maja o ile dobrze pamiętam. Jednak i tak szkoda mi tych wycieczek. Może kiedy indziej ... ?
Na wycieczkę wyjechaliśmy o 8:40. Autokar przyjechał po nas do Hotelu.
U Mariolki i Wujka za wycieczkę zapłaciliśmy po 15 euro a za dziecko 7,50.
Córka załapała się jeszcze na zniżkę. Okazało się,że w cenie nie było wliczonego wejścia do amfiteatru 10 euro(tyle nam policzyli) za osobę i na wodospady, ale tutaj to już groszowe sprawy 2,5 lira. Musieliśmy więc dopłacić, o czym zapomniała poinformować nas Mariolka. Kilka razy pytałam ją czy w cenie jest wszystko i zawsze potwierdzała,że tak. Jak stwierdził nasz przewodnik to normalny sposób tutejszych Biur Podróży,że cytuję "po prostu kłamią". Dla nich liczy się sprzedać. Z reklamacjami nie wrócisz,bo nie masz żadnej umowy ani dowodu a za chwile i tak wyjeżdżasz kraju. W sumie zdziwiłam się,że u Mariolki jest tak tanio,bo wszędzie ta sama wycieczka kosztowała 25 euro. Wcześniej u Niej również tyle kosztowała, a potem
nagle staniało. Tylko,że przedtem miała wejścia wliczone w koszt wycieczki a teraz jak się okazało nie ma. Mam nawet jeszcze maile,gdzie jak pisałyśmy ze sobą to podawaną przez Nią ceną było 25 euro.
Po zmianie ceny znowu do Niej napisałam z zapytaniem dlaczego ma
teraz taniej, odpowiedziała,że dlatego,że są shoppingi... :/  Poza zmianą ceny,wszystko miało pozostać bez zmian... Do tej pory słyszałam o Niej w większości dobre opinie, więc albo się źle zrozumiałyśmy,albo ... nie chcę kończyć tego zdania... Szkoda, że tak wyszło bo kobieta wydawała się bardzo pomocna i sympatyczna a tu takie coś... Byłam przygotowana na to,żeby zapłacić więcej,bo każdy miał takie ceny i Ona wcześniej również miała takie same. Mogłam zrobić to od razu więc nie rozumie skąd takie postępowanie. Teraz widzę,że na ich stronie są już zaktualizowane dane.. Nie wiem... może miałam pecha ... Trafiłam
akurat na zmianę cen i Mariolka z przyzwyczajenia poinformowała mnie tak,jak robiła to dawniej ... ? Mniejsza z tym ... Zostawmy to już w spokoju. Każdy ma prawo do błędów,a ponieważ jak już wspominałam byłam przygotowana na to,żeby zapłacić za tą wycieczkę więcej, a Mariolka w większości ma dobrą opinię,potraktuję to jako błąd i mam nadzieję,że tak też było w tym przypadku. W każdym bądź razie znajomi,którzy pojechali od niej na Rafting byli zadowoleni.
Zajmijmy się lepiej samą wycieczką :)
Miała być wycieczka z polskim pilotem i była,ale inaczej ją sobie wyobrażałam.
Grupa była mieszana Polska - obcokrajowcy. Główny przewodnik był anglojęzyczny. Był tez polski pilot, ale jakoś nie mówił za wiele. Rozgadał się za to jak już wracaliśmy do Hotelu ale oczywiście nie gadał wtedy na temat :) Rozmowa dotyczyła ogólnie Biur Podróży i tego,że właśnie będzie zmieniał pracę :) Natomiast pilot
anglojęzyczny nawijał tak dużo,że aż nie miałam ochoty dłużej słuchać. Gdyby jeszcze opowiadał coś związanego z wycieczką to byłoby fajnie,ale w większości czasu głównym tematem było opowiadanie 
o innych wspaniałych wycieczkach,na które warto się wybrać z ich biurem :)
Wycieczka raczej nie była warta tych pieniędzy. Byłaby warta,gdyby więcej czasu było na zwiedzanie. 
Za dużo czasu traciliśmy na shoppingach.
W pierwszej kolejności ruszyliśmy zwiedzać Amfiteatr. Mieliśmy tam 30 minut... Za mało ... Nie zdąży się obejść całego jeśli ktoś chce zrobić fajne zdjęcia. Przed Amfiteatrem był wielbłąd. Niestety również nie zdąży się zrobić na nim zdjęcia,bo czasu już dawno brakło i trzeba jechać dalej. Nawet nie zdążyłam go sobie oglądnąć bo już musiałam wsiadać do autokaru. Szkoda ... Lubię wielbłądy ... :(  Wydaje mi się,że założeniem tej wycieczki jest: wejdź do środka, rozglądnij się, pstryknij byle jakie zdjęcie i wracaj do autokaru. Wtedy 30 minut w zupełności wystarcza :)
Jedziemy dalej. Tym razem naszym celem jest shopping - złoto,gdzie mamy aż godzinę czasu !!! Gdyby z tej
godziny dołożyli 15 minut do zwiedzania Amfiteatru od razu byłoby lepiej.
I zdążyłabym przywitać się  z wielbłądem :)
Wracając do shoppingów, ceny złota to około 110 euro za pierścionki. Innych nie pamiętam,ponieważ
patrzyłam tylko na te,które były w drodze do wyjścia,ponieważ całą godzinę postanowiłam spędzić na zewnątrz budynku biegając w koło muru szukając jaszczurek i innych żyjątek. Stwierdziłam,że jest to ciekawsze zajęcie :) Reszta osób siedziała przeważnie na ulicy,grała w karty lub po prostu nic nie robiła ...
Wreszcie ruszyliśmy w dalszą drogę, tym razem na obiad.
Zamówienie przyjmowali już w autokarze. Można było wybrać: kurczaka,kebab,który był
identyczny jak kurczak tylko dorzucono jeszcze kawałek innego mięsa,pizza 
z mięsem i serem lub pizza z samym serem. Polecam pizzę z serem. Kształtem różni się od naszej. Nie jest ona okrągła tylko podłużna. Przypomina zapiekankę tylko ma ciasto zamiast bagietki, jest bardziej płaska i szersza. Nie wiem dlaczego nie dostaliśmy tradycyjnej,okrągłej,tylko taką,ale w sumie mnie to też zbytnio nie interesuje :) Szkoda, że sama jej nie nie wzięłam to może bym coś zjadła. Jak już kiedyś wspominałam jestem bardzo wybredna jeśli chodzi o jedzenie. Na szczęście zawsze jest ze mną ktoś, kto lubi próbować wszelkie dziwne i nie tylko potrawy, tak więc i tym razem mój posiłek nie poszedł na marne, a ja zadowoliłam się
kawałkiem arbuza. Pomimo tego, iż zamówienia zbierano już w autokarze, bardzo długo czekaliśmy na jedzenie. Aby nie umrzeć z głodu,podane były przystawki.
 Wyglądały apetycznie,aż bym coś zjadła,gdyby nie drobny mały fakt,że akurat po naszych latała sobie mucha i próbowała wszystkiego co było na stole :) Tak więc niczego nie tknęłam. Natomiast Niemcom siedzącym 
z nami przy stoliku,nie przeszkadzało to w ogóle i pałaszowali wszystko ze smakiem.
Napoje oczywiście dodatkowo płatne.
Najedzona kawałkiem arbuza,którego przynieśli w trakcie posiłku i na którym nic nie zdążyło
usiąść (przynajmniej ja tego nie widziałam,a jak to mówi przysłowie"czego oczy nie widzą ..." itd)
ruszyliśmy na wodospady.
Powoli zaczynałam żałować,że udałam się na tą wycieczkę. Myślałam sobie wtedy,że mogłam sobie sama zrobić gdzieś wycieczkę jadąc autobusem i pewnie byłoby ciekawiej i smaczniej... :).
Dotarliśmy na miejsce. Tym razem mieliśmy jakieś 40 minut. Oczywiście brakło czasu
na spokojne zrobienie zdjęć,a szkoda bo tym razem miejsce okazało się na prawdę fajne. Idą zwiedzać wodospady dobrze jest ubrać buty,które nie ślizgają się na mokrej powierzchni. 
Ja w moich japonkach czułam się jak na lodowisku :) Można zabrać ze sobą na wycieczkę buty na przebranie i ubrać je tylko na wodospady,a podczas pozostałej wycieczki trzymać je w autokarze. Jeżeli ktoś ma drogi aparat,warto zabezpieczyć go przed wodą. Da to gwarancję udanych zdjęć,ponieważ
zamiast skupiać się na ochronieniu aparatu przed kapiącą z sufitu jaskini wodą,można skupić się na pięknych widokach. Ja oczywiście musiałam skupiać się na chronieniu aparatu :) 
Jak zawsze byłam świetnie przygotowana :)
Następny nasz cel to shopping skór. Przewodnik poinformował nas,że są to skóry cielęce
i ze śmierdzą gdy zmokną. Haha niezła reklama :) Zorganizowano nam mały pokaz mody. Niektóre rzeczy nawet fajne jak na skórę (nie lubię skór), ale przy żadnej z nich nie było cen,więc ich nie podam. Jedno jest pewne - tanie nie były :) Przewodnik powiedział,że skóry opłaca się kupić na wycieczce do Kapadocji i nie są to wtedy cielęce skóry tylko ... yyyyyyy ... nie pamiętam jakie :/ . Zobaczcie jak wiele człowiek może się dowiedzieć nawet ze zwykłego shoppingu. Nie wiedziałam,że skóry cielęce gdy namokną śmierdzą.  Ale ja jestem typowy mieszczuch więc miałam prawa nie wiedzieć :) Tylko skoro te skóry śmierdzą, gdy namokną to w takim razie, jak w tym chodzić ? Hmmm ... może jestem dziwna,ale chciałabym poczuć zapach takiej mokrej skóry,aby ocenić intensywność. Może nie jest aż tak źle ?Szkoda,że w fabryce tego nie mieli :)
Ostatni etap wycieczki to Side. Bardzo ładne,fajne ale małe miasteczko. 
Niestety przebiegliśmy prawie przez nie :( Tyle ładnych miejsc do uchwycenia na fotografii 
a ja musiałam robić je dosłownie w biegu,żeby cokolwiek pstryknąć, a i tak nie
zdążyłam wszystkiego :(  
Gdybym miała więcej czasu w Turcji, pomyślałabym nad jakąś jednodniową wycieczką do Side. Nie wiem czy udałoby się tam dojechać we własnym zakresie czy nie. Teraz nie chce mi się już tego sprawdzać,bo i tak nie wybieram się na razie do Turcji. Na pewno,gdybym wynajęła samochód,
a wypożyczalni w Alanya jest mnóstwo, mogłabym dojechać i wrócić kiedy bym chciała.
Drobny szczegół... nie lubię jeździć pożyczonymi samochodami.
Z Side ruszyliśmy w drogę powrotną do hotelu. Byliśmy tam ok.20-tej,więc zdążyliśmy na kolacje. 
Super :D Po całym dniu o arbuzie chętnie zjadłam coś normalnego :)
Podsumowując to wszystko co napisałam, wycieczka byłaby fajna,gdyby było więcej czasu na zwiedzanie.
Gdyby do każdego miejsca,w którym byliśmy dodali po ok.30 minut więcej na zwiedzanie,zupełnie inne wrażenia wyniosłabym z niej. To tylko półtorej godziny łącznie, a tak wiele daje. Przecież zamiast wrócić do hotelu o 20-tej,moglibyśmy wrócić nawet o 23-ciej i byłoby dobrze. Byłabym w stanie nawet więcej zapłacić za wydłużenie czasowo tej wycieczki, pod warunkiem,że ten czas dostalibyśmy na zwiedzanie a nie na shoppingi... No ale cóż ... Tego typu wycieczki niestety w większości słyną z faktu,że czasu na zwiedzanie za mało, a na shoppingi za dużo ...

1 komentarz:

  1. Rzeczywiście ta jednodniowa wycieczka do tych trzech tureckich miejsc jest bardzo ciekawa. Kursunlu, Aspendos i Side, łączą poznawcze walory początków cywilizacji z relaksacyjnym pobycie na łonie natury.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam :)