środa, 14 grudnia 2011

Pies Dżok - najwierniejszy z wiernych ...

 

Opowiem Wam dzisiaj smutną historię.
Chyba najsmutniejszą historię, jaka wydarzyła się za mojego życia ...
Historię uważaną wręcz za legendę, a jednak prawdziwą ...
Historię, która wydarzyła się w moim mieście - Krakowie, jakiś czas temu ...
Pewnie każdy Krakowianin ją zna, a przynajmniej znać powinien ...
Było o tym głośno wszędzie, zwłaszcza w mediach ...

Przedstawiam Wam psa.
Czarny, wilczurowaty mieszaniec, wabi się Dżok.
Na pozór zwykły pies,  jakich jest dużo wszędzie, a jednak ów pies wykazał się wielkim sercem.
Sercem tak dużym, że nawet nam, ludziom brakuje wiele do Niego ...
Dżok dostał miano najwierniejszego psa i w pełni na nie zasługuje ...
Udowodnił, jak mocno można kochać ...
Może powinniśmy się od Niego uczyć ... ?

Dżok już nie żyje.
Jego ostatnie lata życia były pełne bólu i cierpienia ...
Swoim oddaniem zasłużył sobie na pomnik ...

 Jego pomnik można zobaczyć na Bulwarach Wiślanych w pobliżu Wawelu i Mostu Grunwaldzkiego.
Na tabliczce przy pomniku umieszczono napis w dwóch językach.

" PIES DŻOK
NAJWIERNIEJSZY Z WIERNYCH
SYMBOL PSIEJ WIERNOŚCI. 
Przez rok /1990-1991/ oczekiwał
na Rondzie Grunwaldzkim na swojego Pana,
który w tym miejscu zmarł.

Dżok, the dog.
The most faithful canine friend,
ever epitomising a dogs boundless
devotion to his master.
Throughout the entire year /1990-1991/ Dżok
was seen waiting in vain at the Rondo
Grunwaldzkie roundabout to befetched back by
his master, who had passed away
at the very site. "

A oto historia Dżoka w skrócie ...

Skąd wziął się Dżok i jego właściciel na rondzie tego nie wiem, ale był to pierwszy z najgorszych dni w życiu Dżoka ...
Karetka pogotowia zabrała właściciela Psa z Ronda Grunwaldzkiego.
Pies był tego świadkiem.
Nie wiedział co się dzieje, dlaczego Jego pan traci przytomność ? Dlaczego ktoś go zabiera ? Dlaczego Jego nikt nie bierze razem z panem ? Ale wiedział, że pan go kocha i że pan na pewno po Niego wróci. Postanowił więc zaczekać na pana tam, gdzie ostatnio byli razem ...
Jednak pan nie wrócił ...
W drodze do szpitala właściciel Psa zmarł na atak serca ... Dżok tego nie wiedział ...
Zamieszkał na Rondzie Grunwaldzkim i dalej czekał na swojego właściciela ...
Właściciela, który nigdy się nie zjawi ...
Psem zaczęto się interesować. Na początku nikt nie wiedział skąd On się wziął na rondzie i co On tam robi.
Jednak gdy mijały dni, tygodnie, miesiące zrobiło się o Nim głośno i każdy w Krakowie znał już Jego smutną historię. Chciano Mu pomóc ...
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, próbowało go złapać, ale pies był zawsze sprytniejszy.
Wiele osób próbowało zabrać go do siebie, chciało się nim zaopiekować, ale pies z  nikim nie poszedł ...
Kraków podzielił się na dwie grupy.
Jedna chciała, aby umieścić Psa w schronisku, druga uważała, że powinno zostawić się Go w spokoju.
Ponieważ Dżok okazał się sprytniejszy i nie dał się nikomu złapać, pozwolono mu żyć na rondzie ...
Mieszkańcy Krakowa nie zostawili Go jednak samego.
Troszczyli się o Niego na tyle, na ile pozwalał Dżok. Zanosili mu jedzenie ...
Wybudowali budę ... Przynosili koce ...
Pies nie chciał jednak odejść z ronda. Ciągle czekał na swojego pana ...
Nie utrudniał ruchu. Uważał na samochody i tramwaje ...
Dopiero Wianki nad Wisłą sprawiły, że Dżok postanowił opuścić swój dotychczasowy dom, jaki stworzył sobie na Rondzie Grunwaldzim.
Jakby się poddał. Jakby zrozumiał, że dłużej nie ma sensu czekać ...
Poszedł za panią Müller, która codziennie przynosiła Mu jedzenie.
Sam wybrał, z kim chce iść. Poszedł za nią do jej mieszkania przy ul. Dietla i został tam do 1998 roku.
Nigdy nie pozwolił założyć sobie smyczy ani obroży, ale grzecznie wychodził z nową właścicielką na spacer i słuchał się jej. Podobno lubił chodzić na spacery w okolice ronda tak, jakby ciągle miał nadzieję, że może jego poprzedni właściciel wróci. Przez kolejne lata Dżok coraz bardziej zaczynał kochać panią Müller, aż w końcu stało się najgorsze, co mogło go spotkać. Jego właścicielka zmarła (w 1998 roku)...
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami chciało umieścić Psa w luksusowym hotelu dla zwierząt, ale Dżok uciekł ...
Szukał Go cały Kraków, aż w końcu znaleziono go ...
Martwego na torach ...
Wpadł pod pociąg na prawie nieuczęszczanej trasie ...
Osoby znające bliżej historię Dżoka twierdzą, że po stracie drugiego właściciela, Dżok tak mocno cierpiał, że Jego serduszko nie wytrzymało takiego bólu i popełnił samobójstwo, że On sam rzucił się na tory pod pociąg ...
Nikt nie potrafi uwierzyć w to, że Pies, który prawie rok mieszkał na tak ruchliwym rondzie jakim jest rondo Grunwaldzkie, omijając tramwaje i samochody, nagle nie zauważył nadjeżdżającego pociągu, na prawie nieuczęszczanej trasie ...
Dżok został pochowany na terenie Schroniska dla Zwierząt w Krakowie.
Jego historia stała się legendą, poruszyła tak wiele osób, że postanowiono upamiętnić tak wzruszającą psią wierność ... Powstał pomysł postawienia Dżokowi pomnika, ale władze miasta nie wyraziły na to zgody.
Dżok jednak tak poruszył serca ludzkie, że nawet media nie pozostały obojętne i rozpoczęły akcję popierającą postawienie pomnika.

Pomnik wykonał Bronisław Chromy, twórca Smoka Wawelskiego.
Postawiono go na wiosnę 2001 roku - w 10 rocznicę opuszczenia przez Dżoka ronda.
Odsłony dokonał owczarek Kety.
Byłam tam parę dni temu. Nikt nie przechodził koło pomnika obojętnie. Każdy, kto tamtędy przechodził, podchodził pod pomnik, czytał tabliczkę, chwilę postał, a potem szedł dalej ...
Gdy byłam tam, nie było osoby, która zachowała by się inaczej ...

Dżok spędził na rondzie prawie rok czekając wiernie na swojego właściciela.
Jego oddanie powinno dać nam, ludziom wiele do myślenia ...


Dopisano:
O psie Dżoku powstała książka Barbary Gawryluk "Dżok. Legenda o psiej wierności", Łódź, Wydawnictwo Literatura, 2007.

Dla tych, którzy nigdy nie widzieli Dżoka, zamieszczam filmik produkcji TVP Kraków

20 komentarzy:

  1. Wzruszająca historia :-)
    Akurat dziś z synkiem oglądałam (bo na czytaniu to mój synek jeszcze nie potrafi się skupić) książkę dla dzieci wzorowaną na Dżoku pani Barbary Gawryluk :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie miałam wspomnieć o tej książce, ale zapomniałam z tego wszystkiego. Strasznie smutno mi się zrobiło jak to pisałam ...
    Zapomniałam też dodać, że jak ktoś będzie pod pomnikiem niech zwróci uwagę na łapę i nos, zwłaszcza nos Dżoka. Są one wytarte od głaskania ...

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest smutna historia o psie, który z miłości do człowieka umarł z tęsknoty za swoimi właścicielami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Znałam historię Dżoka, jednak czytając Twoją relację, tak bardzo się wzruszyłam, że zapomniałam o komentarzu.Musiałam wrócić kolejny raz.
    Psy, które otrzymują miłość odwdzięczają się bezgraniczną miłością.
    Sara-Maria

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znałem tej historii. Jest smutna ,ale niesie radosne przesłanie . O miłości, wierności a wreszcie o samotności. Dobrze, że powstał ten pomnik.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo wzruszyła mnie ta historia. Nigdy o niej nie słyszałem. Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Aż mi się łza zakreciła w oku.Piękne i prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
  8. Smutna ale jakże piękna historia... psy są wierne bo bólu, sama miałam pieska-podrzutka, coś o tym wiem...
    Zdrowych i spokojnych świąt Ci życzę :-))

    OdpowiedzUsuń
  9. Obiła mi się kiedyś o uszy ta historia, ale kiedy dzięki Tobie, Monia, poznałam ją dokładniej, to aż serce się kraje... To niesamowite, jak pełne miłości potrafią być psy... Aż się łzy zbierają ze wzruszenia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam :)
    Historia Dżoka jest naprawdę wzruszająca. Miałam kiedyś okazje obejrzeć program pt. Animals gdzie wypowiadała się późniejsza właścicielka psa, aż się płakać chciało jak opowiadała co przeżywał Dżok słysząc sygnał karetki pogotowia. Pies kocha do końca i jest lepszym przyjacielem niż nie jeden człowiek. Ps.Chciałabym się kiedyś wybrać do Krakowa i odwiedzić pomnik Dżoka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie oglądałam tego programu. Może to i dobrze, bo pewnie bym się rozkleiła na maxa

      Usuń
  11. Witam.
    Dla mnie to jest 3 hitoria która mnie wzruszyła. 1 historia jest o Greyfiarts Bobby psie który czekał na pana 14 lat. 2 hitorii niestety nie pamiętam. ta historia jest naprawdę wzruszająca. Szkoda że Dżok tak musiał cierpieć.Odwiedziłbym pomnik psa Dżoka gdybym tylko mógł.
    PS. Jak by ktoś chciał zobaczyć hitorię o Bobbim to zamieszczam tutaj stronkę. http://pl.wikipedia.org/wiki/Greyfriars_Bobby (adres jest prawidłowy)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten trzeci pies to pewnie Hachikō. Jest nawet film o nim o tym samym tytule. O Bobby'm nie słyszałam także dziękuję za link.

    Jak widać, zwierzęta potrafią kochać mocniej niż ludzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie był pies Hachiko ale dziękuję za kolejną historię :)

      Usuń
  13. Witam jeszcze raz.
    Teraz sobie przypomniałem o tej 2 historii i to nie był pies Hachiko ale dziękuję użytkownikowi Monia że pokazał/a tą historię.Tahistoria była o Lassie przeczytacie o niej tutaj http://pl.wikipedia.org/wiki/Lassie muszę się odnieść co napisałem i powiem że pies Dżok najbardziej mnie wzruszył, zaraz po tym pies Bobby i szkoda że Dżok tak przeżywał ten ból.

    jak powiedziano "psy które otrzymują miłość darzą nas nieograniczoną miłośćią" i już myślę że nie będę musiał pisać o bólu Dżoka i wspominać wam Bobby'ego

    OdpowiedzUsuń
  14. I jaka jest miłość między psem i człowiekiem

    OdpowiedzUsuń
  15. Wow, jaka niesamowita historia! Aż się wzruszyłam... Nie słyszałam o tym. A może słyszałam coś niecoś dawno temu, ale już mi wyleciało z głowy...? Nie wiem, ale cieszę się, że o tym napisałaś, bo faktycznie warto było o tym poczytać... :)

    PS. Kotka mojej sąsiadki chodziła za nią wszędzie krok w krok jak pies. Odprowadzała ją do sklepu, czekała pod sklepem, a potem wracała z nią do domu. To był niesamowity widok... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam takiego kota, który chodzi przy może jak pies. To jest coś niesamowitego, taka jest reakcja ludzi :)

      Usuń
  16. Oglądałam ten pomni już nie raz. Znałam jednak tylko pół historii o Dżoku. Nie wiedziałam, że wybrał sobie drugiego właściciela. To był niesamowity pies i jego historia wzrusza do łeż. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą. Ta historia porusza mnie do łez, czasamo wydaje mi się przez to, że jestem zbyt wrażliwa

      Usuń

Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam :)