piątek, 13 lipca 2012

Egipt - dzień po dniu - dzień 1

Dzień 1.
Wreszcie nastał długo oczekiwany dzień wyjazdu do Egiptu. 
Wczasy zarezerwowane były już w styczniu, więc czekaliśmy pół roku na wyjazd :)
     Tym razem lecieliśmy z Sun & Fun. Pierwotnie wylot miał być o 15:30. Taka godzina była podana przez kilka tygodni na stronie wylotów biura. Potem zmieniono godzinę na 18:30. Dzień przed wylotem dostaliśmy informację, że wylot jednak o 18-tej i że mamy  być na lotnisku dwie godziny wcześniej. 
Tym razem zrobiliśmy sobie kanapki z nadzieją, że wniesiemy je do samolotu.  Przy nadaniu bagaży głównych dowiedzieliśmy się, że samolot jest opóźniony. Zamiast o 18:00 mieliśmy  wylot o 19:50 … 
Pomyślałam sobie „ jakoś przeżyjemy … „
Wyszliśmy na zewnątrz posiedzieć na słoneczku, a potem udaliśmy się na odprawę. Oczywiście gdy przechodziłam, bramka zaczęła pikać :)  Nie wiem co pikało, bo niczego nie miałam :) Zostałam sprawdzona przez panią z ochrony i poszliśmy dalej. Z resztą przy takim sprawdzaniu, gdybym chciała przenieść  coś małego, to  spokojnie mogłabym to zrobić :) Taki „pic na wodę” z ich strony :)
    Samolot przyleciał z zaplanowanym opóźnieniem. Mieliśmy miejsca przy skrzydle, jedno przy oknie. U mnie oczywiście przednie siedzenie było zepsute i co chwilę otwierał mi się sam ”stoliczek”.  Śmialiśmy się z tego, bo musiałam co jakiś czas przytrzymywać, a przy starcie i lądowaniu, gdy o tym zapominałam, to opadało z hukiem. Swoją drogą powinni to naprawić.
Za mną siedziały „słodkie dzieciaczki”, których rodzice mieli totalnie gdzieś to, co robią ich dzieci :D Głośne, małe „potworki” które przez cały lot kopały w mój fotel :D Poza tym było ok. :)  Dotarliśmy do SSH, gdzie od razu dowiedziałam się, że został nam zmieniony hotel. Wybuchnęłam śmiechem :) To mój drugi wyjazd z Sun&Fun i drugi raz zmieniono mi hotel. Zamawiałam Golden Shores(obecnie Opium Golden),  a zmieniono nam na Aloha Shores(obecnie Opium Aloha). Miałam mieszane uczucia, ponieważ w Goldenie byłam umówiona już z pewnymi osóbkami. Niby Aloha to bliźniaczy hotel Goldena i korzystamy z tej samej plaży, ale jakoś mi to nie leżało za bardzo. Na lotnisku rezydent powiedział, że Aloha to zdecydowanie wyższy standard i że powinniśmy się cieszyć. To samo kojarzyłam z informacji z netu. No dobra, niech będzie … Jedziemy do Shores Aloha.
Jeszcze w autokarze powiedziano nam, że bagaże zostawiamy przy autokarze i obsługa hotelu je zabiera. Oczywiście nic za free :D Poszliśmy więc do rejestracji. Rezydent szybko się zmył zostawiając nas samych sobie. To samo było, gdy lecieliśmy z Sun&Fun za pierwszym razem :)  
 Była godzina ok. 2 w nocy. Pan z recepcji chyba nie bardzo wiedział, co z nami zrobić, bo ciągle gdzieś dzwonił. Podszedł do nas natomiast Ali - kelner,  który zaprosił nas do restauracji i podał nam kolację. Jedzenie było przepyszne, cola zimniutka. Nie było się do czego przyczepić, poza brudnymi podkładkami, które leżały na stole :) Ale ok., jest środek nocy może jeszcze nie domyli. Ali nadskakiwał nam na każdym kroku. Bardzo sympatyczny chłopak, więc dostał od nas jako pierwsza osoba bakszysz, za co oczywiście był ogromnie wdzięczny. Tak wdzięczny że, aż zaproponował nam zimną wodę butelkową do pokoju, która kosztowała nas dodatkowo 2 dolary :) Ale wracając do kolacji, popiliśmy, pojedliśmy, wzięliśmy naszą wodę i wróciliśmy do rejestracji, gdzie jeszcze przez chwilę recepcjonista myślał, co z nami zrobić :) W końcu dostaliśmy opaski koloru pomarańczowego. Były jeszcze opaski dwóch innych kolorów. Ciekawe czym się różniły. My mieliśmy opcję ze wszystkim , włącznie z alkoholami. W rejestracji powiedziano nam, że umieszczą nas na jedną noc w dużym pokoju a potem, jak się coś zwolni na drugi dzień, to przeniosą nas do docelowego pokoju. Ok. Myślałam sobie, że jak na hotel o wyższym standardzie, to pewnie pokoje będą zajefajne. Wchodzimy do pokoju i w śmiech :D 4 łóżka, ok. Brak przykrycia !!! Grube koce znaleźliśmy w szafie. Wyrwana suszarka do włosów w łazience. Brak lodówki, drzwi balonowe się nie zatrzaskują, a pokój jest na parterze :)  Ręczniki niby czyste, ale z białego koloru stały się szare :)  Sejf można sobie zabrać pod pachę i wyjść razem z nim, ponieważ nie jest „uziemiony” :) Za czysto to tu też nie jest, ale te parę godzin  wytrzymamy :)  I to ma być ten wyższy standard ? Ciekawa jestem w takim razie jak wyglądają pokoje w Goldenie :) Dowiem się za tydzień :) Doszliśmy do wniosku, że w tym pokoju raczej nikt nie mieszka tak na dłużej, że musi to być pokój przejściowy dla takich osób jak my. Godzina 3:32, a my jeszcze nieogarnięci. Postanowiliśmy, że nawet nie będziemy  się rozpakowywać. O 9:30 spotkanie z rezydentem, to dowiemy się o co chodzi z tymi pokojami, zmianami hotelu itd :) Ogólnie uśmialiśmy się z tego „wyższego standardu” :) Dobrze, że nie jesteśmy wymagający, bo poza tymi drobnymi szczegółami, pokój nam się podobał i nawet rozważaliśmy zostanie w nim na stałe :) Ale o tym w opisie następnego dnia. Ten dzień zakończył się ze śmiechem. Poprzykrywałam się jakąś narzutą, ręcznikiem i jeszcze jedną narzutą i poszłam spać :) Mój mąż robił mi oczywiście zdjęcia i śmiał się ze mnie, a córka postanowiła przegrać całą noc na PSP.
Tak oto zaczęliśmy nasz urlop w Egipcie :D

3 komentarze:

  1. Zaczynam nadrabiać zaległości..:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podróż do Egiptu to była dla mnie moja podróż życia:)Pod spodem zapieszczam namiary do mojej relacji z tejże wyprawy. Porównasz jak widziałas go Ty a jak ja:)

    http://hurghada35.bloog.pl/index.html?id=5507586&title=O-tym-jak-na-dwa-tygodnie-przenioslam-sie-do-innego-kraju-do-innej-kultury-i-troche-nawet-w-czasie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za link :)
      Na razie przerobiłam tylko Twoją galerię, teraz czas zabrać się za czytanie :) Jestem ciekawa Twojej relacji :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam :)