niedziela, 29 lipca 2012

Egipt - dzień po dniu - dzień 13 – Jerozolima


Dzień 13 – Jerozolima
Planowany wyjazd miał być o 19:35. Nie za bardzo pasowała nam ta godzina, ponieważ mieliśmy kolację od 19:30. Na szczęście dla nas dostaliśmy popołudniu wiadomość, że wyjazd mamy o 20:10 :) To była bardzo dobra wiadomość, ponieważ mogliśmy zjeść kolację :)
Tak też zrobiliśmy :) To znaczy zjedli wszyscy poza mną :) Ja znalazłam w jedzeniu włosa i miałam już pojedzone :) Po prostu odechciało mi się jeść :) Zabrałam sobie ze stołówki banany i takie patyczki z pieczywa do jedzenia – pychotka i poszliśmy po rzeczy, a następnie pod główną bramę czekać na autokar.
Autokar podjechał spóźniony tylko o 10 minut , super :) Znajomi już siedzieli. Natalia z Clear Egypt, u której wykupiona została wycieczka, zarezerwowała nam miejsca w autokarze, żebyśmy mogli siedzieć razem :) Dosiedliśmy się do nich i pełni optymizmu zaczęliśmy sobie rozmawiać. Jednak miny szybko nam zrzedły... Nagle córka znajomych wraz z moim mężem oznajmili nam, że źle się czują. Ups :/ Wyglądali na prawdę źle. Wszystko wskazywało na to, że właśnie dopadła ich „klątwa faraona”. Było nieciekawie. Nafaszerowaliśmy ich lekami i czekaliśmy. Ponieważ ciągle jeździliśmy odebrać ludzi z innych hoteli, rozważaliśmy też opcję, że wrócą do hotelu. Nie wyglądało na to, że ma się im poprawić :( Mój mąż w pewnym momencie powiedział już zdecydowany, że wraca do hotelu.
Na domiar złego w autokarze nawaliła klimatyzacja i mieliśmy tylko chłodny nawiew. Kierowca próbował naprawić, ale nie udało mu się tego zrobić, więc załatwiono dla nas nowy autokar. Zanim jednak go zmieniono siedzieliśmy łącznie ok.3 godzin z samym nawiewem. Nie było tak źle, był już wieczór, więc było chłodniej, poza tym byliśmy bardziej przejęci tym, co zrobić z naszymi chorowitkami niż tym, że nie ma klimatyzacji.
Na wycieczkę do Jerozolimy nie jechaliśmy sami. Do naszego autokaru dosiedli się jeszcze jedni znajomi :) Mówili, że problemy żołądkowe mieli dzień wcześniej więc wzięli ze sobą tabletki. Oczywiście  nafaszerowałam nimi męża. W końcu zapadła decyzja, że nikt do hotelu nie wraca, a naszym chorym zaczęło się poprawiać, aż całkowicie im przeszło :) Nowy autokar podjechał. Klimatyzacja działała, wszystkich odebrano już z hoteli, można było ruszać na granicę :)
Dotarliśmy do Taby, gdzie musieliśmy przejść przez granicę pieszo. Trwało to bardzo długo, ale nie było żadnych problemów. Karty pobytowe do wypełnienia dostaliśmy już w autokarze. Przy przejściu przez granicę kilkakrotnie pokazywaliśmy paszport i staliśmy w różnych kolejkach do kolejnych okienek, do celników itd., ale w końcu udało się i znaleźliśmy się po drugiej strony granicy :) Tam czekał już na nas autokar. Wszystko fajnie, tylko w autokarze nie było ubikacji i nie rozkładały się fotele. Dobrze, że było dużo miejsca :)
Najpierw pojechaliśmy nad Morze Martwe, gdzie można było się kąpać. Zasolenie wody wynosi nawet do 36% w zależności od miejsca. Jak się położy na wodzie, to od razu wypycha na wierzch :) Na dnie leży skamieniała sól.  Wszystko co jest w wodzie, pokryte jest solą :) Jeżeli ktoś ma jakiekolwiek, nawet najmniejsze rany i wejdzie do wody, to rany te pieką strasznie :)
  Gdy już wszyscy  odbyli słoną kąpiel i byli gotowi do drogi ruszyliśmy dalej. Widoki były przepiękne. Z jednej strony skały, które kiedyś były pod wodą, z drugiej strony Morze Martwe, które  pięknie wkomponowało się w krajobraz. Było na co patrzeć :)
Następny postój mieliśmy już na Górze Oliwnej, skąd widać przepiękną panoramę Starego Miasta i  Wzgórze Świątynne z pozłacaną Kopułę Skały. Widzimy też Kościół Dominus Flevit (w tłumaczeniu - pan zapłakał), gdzie według Ewangelii św. Łukasza, Pan Jezus zapłakał i przepowiedział upadek Jerozolimy. Stąd też nazwa Kościoła.
Widzimy również Kościół Pater Noster, który został wybudowany obok groty, w której Jezus nauczał swoich apostołów. Krzyżowcy znaleźli w tym miejscu tabliczkę z aramejskim tekstem Modlitwy Pańskiej. Obecnie jest tam ok.60 takich tablic, przetłumaczonych na różne języki. Tabliczkę w języku Polskim ufundowali żołnierze z 8 Brygady Strzelców.
Jak tylko wysiedliśmy z autokaru na Górze Oliwnej, otoczyła nas grupa sprzedawców. Większość z nas  zakupiła 30 pocztówek z Jerozolimy za 1$. Ponieważ zakupy trzeba było robić w biegu, nie było czasu na przebieranie. Każdy brał co mu dawali. Potem okazywało się, że parę kartek brakowało, a jakość kartek też nie była najlepsza, ale za 1$ warto kupić :) Nam brakowało tylko 1 pocztówki, więc mieliśmy szczęście :)
Już na Górze Oliwnej miałam małe ścięcie z naszym przewodnikiem, ale potem przestałam się nim przejmować i przestałam go słuchać. Otóż nasz przewodnik opowiadał co tam opowiadał. Jedni w tym czasie robili zdjęcia, w tym oczywiście ja :) Inni oglądali pocztówki, które przed chwilą zakupili, ale ogólnie panowała cisza i kto chciał słuchać, to słuchał co mówi nasz przewodnik. I wtedy usłyszeliśmy, że nie wolno nam teraz robić zdjęć, a kartki można oglądać później. On mówi,więc mamy zakaz robienia czegokolwiek poza słuchaniem, a na zdjęcia będzie czas potem. Ok., dziwne to trochę, ale niech Mu będzie. Przestaliśmy robić zdjęcia, inni przestali oglądać karteczki i czekaliśmy ... Czekaliśmy ...  I czekaliśmy, aż skończy mówić. W końcu skończył i co ? Dał nam 10 minut na zdjęcia i toaletę haha. Zdjęcia oczywiście zrobione w pośpiechu wyszły beznadziejnie. Ludzi pełno przepychających się przez siebie, bo każdy chce mieć zdjęcie, toaleta ... Jak to toaleta w takich miejscach, trzeba było poczekać w kolejce ... Oczywiście zanim zrobiłam zdjęcia i wróciłam z toalety minęło więcej niż 10 minut, na co zwrócił mi uwagę. Więc mu odpowiedziałam, że gdybym mogła robić zdjęcia od samego początku, to zdążyłabym spokojnie pójść do toalety i byłabym na czas. Oburzył się, wymieniliśmy jeszcze kilka zdań, po czym doszłam do wniosku, że z tym człowiekiem nie ma co dyskutować i poszłam na swoje miejsce. Postanowiłam, że mam Go od tej pory gdzieś i będę sobie robiła zdjęcia, kiedy będę miała na to ochotę.
Gdy już cała grupa była w autokarze ruszyliśmy w stronę Starego Miasta. Po drodze widzieliśmy Bazylikę Wszystkich Narodów, zwaną również Kościołem Getsemani. Niestety tylko przejeżdżaliśmy tamtędy, nie mieliśmy okazji jej zwiedzać.
 Byliśmy również przy Ścianie Płaczu. Wyznawcy Judaizmu uważają to miejsce za najświętsze. Jeszcze zanim doszliśmy do środka dopadli nas sprzedawcy. Głównie oferowali jarmułkę, jednak nie trzeba jej kupować, ponieważ w środku panowie dostają ją za darmo. Wchodząc do środka przechodzimy przez bramki. Panie na prawo, panowie na lewo. Jesteśmy w środku. Przewodnik mówi parę słów i daje nam czas wolny. Idziemy pod Ścianę Płaczu. Kobiety muszą zakryć ramiona i mieć zasłonięte kolana. Panowie muszą mieć wspomnianą wcześniej jarmułkę. Panowie znowu idą osobno na lewo, a panie na prawo. Jest to miejsce modlitw, więc należy zachowywać się z szacunkiem i nie przeszkadzać w modlitwie. To tutaj można włożyć karteczkę z prośbą w szczelinę ściany, a następnie należy iść tyłem 7 kroków, nie oglądając się za siebie i dopiero potem można się odwrócić i iść normalnie :)  Nie wiem dlaczego tak trzeba zrobić, ale tak nam kazali :) Żydzi wierzą, że Ściana Płaczu jest miejscem najbardziej zbliżonym do domu Boga.
Zwiedziliśmy też cześć Drogi Krzyżowej. Niestety nie da się w pełni odczuć wartości tego miejsca. Uliczki Drogi Krzyżowej przypominają bazary. Po każdej stronie sklepiki i każdy próbuje Ci coś sprzedać. Takie miejsce powinno być objęte ochroną i powinien być całkowity zakaz handlu żeby ludzie, którzy przyjeżdżają tutaj, mogli przeżyć należycie Drogę Krzyżową. Ale tak nie jest i pewnie nigdy nie będzie. Trzeba to jakoś przełknąć i skupić się na tym, co dla nas najważniejsze.
 Widzieliśmy Bazylikę Grobu Świętego, gdzie znajduje się pięć ostatnich stacji Drogi Krzyżowej, Grób Chrystusa, do którego pozwolono nam wejść, a także Golgota. Golgota jest skałą, w którą wetknięto Krzyż w czasie ukrzyżowania Jezusa.
Widzieliśmy też miejsce, gdzie Jezus był więziony ...
 Byliśmy w Betlejem. Zwiedzaliśmy Bazylikę Narodzenia Pańskiego, która zastała wybudowana w miejscu, gdzie urodził się Jezus. Miejsce to wskazuje srebrna gwiazda. Wierni klękają przy tym miejscu i pocałunkiem czczą święte miejsce
Widzieliśmy dużo miejsc i rzeczy, których nie sposób tutaj opisać.
Jest tego po prostu zbyt wiele.

 Ale powróćmy jeszcze do samego zwiedzania. Jak to na takich wycieczkach bywa, tak i tutaj czasu na zwiedzanie było bardzo mało. Wręcz mogłabym napisać, że Jerozolimę zwiedzaliśmy w biegu, zatrzymując się co jakiś czas na krótszą chwilę.  Zbyt mało czasu, żeby słuchać co mówi przewodnik i robić zdjęcia. Tak więc do wyboru było albo jedno, albo drugie.
 Ponieważ przewodnik podpadł mi już na samym początku postanowiłam Go zostawić i robiłam zdjęcia gdzieś na szarym końcu grupy. Przewodnik tak pędził, że często zanim się obejrzałam, to mojej grupy już nie było i musiałam biegiem ich szukać :) Ale na szczęście mój dzielny mąż mnie wspierał i zawsze gdzieś pośrodku na mnie czekał :) Poza tym nigdy nie zostałam sama, bo takich osób jak ja było więcej :)
Ogólnie podsumowując wycieczka z tym przewodnikiem mnie nie urzekła. Owszem opowiadał dużo i można było się dużo dowiedzieć jeśli ktoś go słuchał, ale moim zdaniem często skupiał się na rzeczach mało istotnych dla nas i przechodził na inne tematy, które mnie zupełnie nie interesowały. Pewnie częściowo dlatego, że nie był katolikiem, co na pewno w jakimś tam stopniu wpłynęło na to, jak była prowadzona wycieczka. Już wtedy wiedziałam, że muszę tutaj wrócić, ponieważ  teraz nie skorzystałam z niej w pełni. Częściowo ze swojej winy, częściowo z winy przewodnika. To nie ma teraz najmniejszego znaczenia. Nie skupiałam się na tym  co mówi przewodnik. Za dużo rzeczy się działo, za dużo rzeczy było do zobaczenia ... Mój wzrok chłonął wszystko i ciągle było mu mało. Gdybym była tam calutki dzień, to i tak zabrakłoby mi czasu :)
Tak czy siak wycieczka godna polecenia. Każdy przeżywa ją na swój sposób. Mnie teraz nie poruszyła duchowo, ponieważ pochłonięta byłam czymś innych, ale byli z nami ludzie, którzy głęboko ją przeżyli.
Dla mnie to był inny świat, który mnie zafascynował, więc wolałam pstrykać zdjęcia, żeby jak najwięcej przywieź tego miejsca ze sobą do Polski.

 Podczas wycieczki byliśmy na obiedzie. Obiad był w cenie ale napoje standardowo trzeba było dokupić samemu, jednak nie było takiego obowiązku.
Byliśmy też na zakupach, gdzie można było zakupić pamiątki, a potem je poświęcić w Betlejem. Dostaliśmy tam bezpłatnie przepyszny świeży i zimny soczek. Pychotka. Dla samego soczku warto iść do tego sklepu :) Co najważniejsze, można było pić go bez ograniczeń :)
Droga powrotna bez żadnych dodatkowych atrakcji. Wszystko było ok.
Co jeszcze mogę napisać ? Niewiele...
Na pewno jest to specyficzna wycieczka i każdy przeżywa ją na swój sposób.
Moim zdaniem warto.

Edite: Ponieważ dochodzą mnie słuchy, że nie podobało mi się na wycieczce, zamieszczam sprostowanie :)
Bardzo mi się podobało :) A to, że mieliśmy drobne przygody ? Co z tego ?
Przynajmniej jest co wspominać :) 

13 komentarzy:

  1. Dokładnie przeczytałem Twoją relacje z Jerozolimy,i podziwiam Cię że tyle informacji zapamiętałaś mimo wad przewodnika.Różnica zasadnicza to chyba jednak strona organizacyjna naszej pani Przewodnik.My jechaliśmy prosto do Jerozolimy a na końcu było Morze Martwe.Zwiedzaliśmy bez tłumów.Na zdjęcia było wystarczająco dużo czasu .Pani przewodnik robiła zdjęcia jeśli ktos poprosił.W Grocie Narodzenia wszystkim robiła przy Gwieżdzie.Ja robiłem zdjęcia ale więcej czasu filmowałem kamerą.Mam ich dużo ale większość nie do pokazania.Bardzo przydatny był Izraelski opiekun.Fakt że za mało czasu na dokładniejsze poznanie tego miejsca ,ale to co najważniejsze to obejrzeliśmy.Mi Biuro Wielkopolska juz przed wycieczką udostępniło kontakt z ich telefonu z Panią przewodnik by rozwiązać pewne problemy.
    Podziwiam Cię za profesjonalizm tej relacji.
    Czyta się to wspaniale.
    janjus

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, na takich wycieczkach najważniejszy jest przewodnik.
      Informacje, które podałam nie pochodzą od naszego przewodnika, po prostu lubię znać miejsca, w których byłam :) Przed wyjazdem oglądałam to i owo, bo nie mogłam się już wyjazdu doczekać :)
      Przewodnik spisywał się świetnie do Góry Oliwnej, potem już była bieganina.
      Z tego co piszesz miałeś bardzo fajnego przewodnika,tylko pozazdrościć :) Szkoda,źe dobrych przewodników jest tak mało.

      Usuń
  2. Być może widziałaś a jeśli nie to warto.
    http://www.kinofabryka.pl/bosoprzezswiat/drogakrzyzowa.php
    Cały odnośnik Ziemia Swięta jest wart obejrzenia.
    janjus

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie oglądałam tego. Dzięki za link :)

    OdpowiedzUsuń
  4. hej shibuya ;) bardzo fajny blog. teraz jade 1 raz do egiptu i zdecydowalam sie na 2 wyceczki - kair i piramidy i jerozolima. ciekawilo mnie jak one wygladaja wlasnie od str turysty i bach taki swietny opis na blogu! wielkie dzieki :) zdjecia bardzo fajne - aparat to lustr czy zwykly kompakt? a jakimi lekami uratowals ;-) meza? :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Aparat to lustrzanka, ale zwykła amatarska i najtansze obiektywy do tego tzn.kitowe.
    Co do męża to dostał wtedy wybuchową mieszankę, których raczej się nie powinno stosować. Dostał Nifuroksazyd, przeciwbólowe, na wymioty, Nospę, a potem jeszcze Antinal. Czyli wszystko co mieliśmy :) Warto zabrać ze sobą właśnie Antinal na drogę. Kupisz go w aptece w Egipcie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzieki za odpowiedz ;) mam nadzieje, ze obedzie sie bez lekow na miejscu, bo teraz przed wyjazdem zamierzam brac oslonowki. zobaczymy, czy cos to pomoze ;) a tak z innej beczki - czy Twoim zdaniem te 2 wycieczki byly bardzo meczace?

    OdpowiedzUsuń
  7. Moim zdaniem nie byly tak bardzo meczace. Zapytalam rodziny, maja takie samo zdanie. Myslalam, ze bedzie gorzej. Bylismy na bardziej meczacych wycieczkach. Ale my jestesmy przyzwyczajeni do lazikowania i dalekiej jazdy. Jedyne czego zalowalismy, to ze nie wzielismy jasia lub poduszki z hotelu. Inni wzieli i spali wygodnie w autokarze. Takze mozna zabrac cos do podlozenia pod glowe, cos do zarzucenia na siebie w autokarze w nocy, ubrac sie wygodnie i cieszyc sie wyjazdem :) Polecam napoje izotoniczne na droge. My zabralismy ze soba. Zwlasza pod piramidami sie sprzydaly, bo tam na prawde poczulismy upal :)
    Jak bedziecie pod piramidami i przewodnik zostawi Was samych, to w pierwszej kolejnosci idzcie w strone najmniejszej piramidy, tej ktora mozna bezplatnie zwiedzac. Przejdzcie jeszcze za nia i na samym koncu, jak tam staniecie, jest idealne miejsce do robienia zdjec z piramidami typu, ze trzymasz piramide na rece, czy calujesz na w czubek itd. :) My niestety za pozno odkrylismy to miejsce. Moze Wam uda sie szybciej, a moze przewodnik sam Wam pokaze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze jedno. Prsygotujcie sobie jakis prowiant na droge, wezcie ze stolowki lub zakupcie w sklepie wczesniej. Sprzyda sie :) Lunch boxy sa strasznie ubogie :)

      Usuń
  8. Shibuyka wielkie dzieki za porady ;) bardzo praktyczne i pomocne. gdyby cos Ci sie przypomnialo interesujacego daj znac w komentach ;) na pewno tu wroce, bo chce przeczytac wszytskie posty, a z 'czasem' jest roznie ;-) Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak sobie cos przypomnę to napiszę. Na razie mam tylko jedną radę. Przed wyjazdem oglądnijcie sobie program Wojciech Cejrowski Boso - Jerozolima i Betlejem. Mozna je oglądnąć przez aplikacje TVN. Bardzo ciekawie opowiada i gdy będziecie juz na miejscu na pewno docenicie te informacje, które wyłapiecie z programu :)

      Usuń
  9. Interesujący wpis. Jerozolima to niezwykłe miasto, panorama z Góry Oliwnej robi niezapomniane wrażenie, a opisany kościół Dominus Flevit jest wyjątkowo ładny. Nad ołtarzem zamiast obrazu jest okno... ale za to jakie! Z widokiem na Jerozolimę! Nie ma drugiego takiego kościoła. Zapraszam do przeczytania mojej relacji, jest tu: Jerozolima. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Odwiedziłam te same miejsca w Izraelu co Ty ale nie jechałam z Egiptu , tylko wybrałam sie na objazdówke po Izraelu i Jordanii. Polecam Jordanie i przewspaniała jak dla mnie Petrę:)
    W Izraelu z kolei największe wtażenie zrobiło na mnie morze Martwe i jezioro Galilejskie;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam :)