niedziela, 29 lipca 2012

Egipt - dzień po dniu - dzień 14

Dzień 14
Ostatni cały dzień spędzony w Egipcie.
 Smutno mi jakoś i nawet łezka w oku się kręci. Zawsze tak mam, jak trzeba wracać do domu :(
Po wczorajszej Jerozolimie spaliśmy dłużej niż chcieliśmy. Wstaliśmy dopiero przed 11-tą. Szybko zebraliśmy się, poszliśmy zobaczyć na tablicę, o której mamy wylot. Niestety nic się nie zmieniło. Wylatujemy o 13- tej. Bagaże mamy wystawić przed pokój o 10:00, a o 10:30 podjeżdża już po nas autokar :( Mieliśmy cichą nadzieję, że może opóźnią nam wylot, ale niestety :( Pewnie zrobią to, jak będziemy już na lotnisku. Gdy sprawdziliśmy już godziny poszliśmy na plażę. Od razu spotkaliśmy znajomych, którzy przyszli dosłownie dwie minutki przed nami. Rozłożyliśmy się i plum do wody :)
 Dzisiaj mieliśmy nie lada atrakcję. Znaleźliśmy w wodzie dorosłą Murenę !!! Siedziała schowana w dziurze w rafie. Była ogromna, a wystawała tylko kawałek. Muszę przyznać, że momentami się jej bałam :) Próbowałam zrobić jej ładne zdjęcie, ale nie udało się, bo była za głęboko. Zrobiłam więc filmik, ale też nie widać :( Mogłabym przynurkować i zrobić jej ładne zdjęcie, ale bałam się to zrobić. Bacznie obserwowała każdy mój ruch i wyglądała groźnie, przynajmniej mnie, laikowi wodnemu tak się wydawało. Jak ja podpływałam w prawo to ona odwracała łeb w moją stronę. Jak podpływałam w lewo, to znowu odwracała za mną łeb. Nie spuszczała ze mnie wzroku ani na chwilę :)
Dzisiaj w ogóle było bardzo dużo rybek, jakby przyszły się ze mną pożegnać. Udało mi się zrobić zdjęcie każdej rybce, na które kiedyś polowałam bez efektu :) Zrobiłam też kilka zdjęć rybkom, których jeszcze nie widziałam. Bardzo długo siedziałam dzisiaj w wodzie. Na plaży praktycznie byłam tyle co wysuszyć się i zjeść. Gdybym mogła cały czas siedziałabym w morzu. Niestety w pewnym momencie padła mi bateria w aparacie :( Koniecznie muszę zakupić drugą.
Miałam ambitny plan, żeby zapytać się w hotelu czy jest możliwość nurkowania tutaj i ile to kosztuje, ale oczywiście nie zrobiłam tego :( Jak szliśmy rano nad morze, to w basenie, ktoś ćwiczył nurkowanie z butlą. Potem, jak pływałam w morzu, to widziałam, jak nurkowali. Nie schodzili powyżej 6 metrów. Mimo wszystko żałowałam, że nie poszłam.
Muszę rozważyć kurs nurkowania w Krakowie, ale jak patrzyłam przed wyjazdem to koszt czegoś takiego to jakiś 1500 zł. Za tyle to ja mam prawie dwa lasty tygodniowe do Egiptu. A w Polsce nurkować nie zamierzam chyba, bo raczej nie ma gdzie, ale poczytam o tym i rozważę to, ponieważ jestem zafascynowana nurkowaniem :) Dostałam dosłownie zaj… ba na tym punkcie :)
Ostatni wieczór. Trzeba porobić zdjęcia nocne, odwiedzić Old Market, pożegnać się z Natalią … Spotkać się z Agą, Gosią, Dagą i ich rodzinami … Z Leszkiem spotykamy się na lotnisku. Wracamy tym samym samolotem. Gosia też jutro wyjeżdża …  Nie ma co, zebrała nas się tam niezła grupka w tym roku :)
Umówiliśmy się w Old Markecie u Natalii. Myślałam, że usiądziemy gdzieś razem, a skończyło się na tym, że chodziliśmy chyba do 24 – tej i robiliśmy zakupy. To znaczy inni robili zakupy, ja pstryknęłam kilka fotek bez statywu, bo nie chciało mi się go rozkładać. Za każdym razem, gdy ktoś już zrobił zakupy myślałam, że zaraz pójdziemy gdzieś usiąść. Natalia dzielnie pomagała w targowaniu :) Dzięki temu każdy kupił to co chciał, po dobrych cenach :) Ogólnie było wesoło i jak zawsze w tym towarzystwie przyjemnie :) Na koniec zrobiliśmy sobie pożegnalną fotkę i rozeszliśmy się każdy w swoją stronę ... Wtedy dopiero wyciągnęłam statyw i w drodze powrotnej do hotelu zaczęłam robić nocne zdjęcia. Szybko się jednak zorientowałam, że Daga z rodzinką i z moją córką również zniknęli nam z oczu. Mąż poleciał za nimi, żeby wziąć od nich córkę, ale już ich nie dogonił. Także olałam nocne zdjęcia, coś tam pstryknęłam na szybkiego i chcieliśmy jak najszybciej odebrać od nich córkę. Jakby nie było, był środek nocy, pewnie chcieli się już położyć. Głupio wyszło, bo nie wiedzieliśmy, że idą, a córka zamiast zostać z nami, to poszła z nimi, bo dziewczyny wykombinowały sobie, że wykąpią się jeszcze w basenie. Jak się okazało po 24 nie wpuścili już do hotelu naszej córki, bo miała inną opaskę. Tak więc zepsuliśmy wieczór znajomym, bo przez to, że zostaliśmy, nie mogli położyć się wcześniej i również nasz wieczór był zepsuty, bo zamiast robić zdjęcia nocne, w tą ostatnią noc, wróciliśmy do hotelu. Nie zrobiłam też przez to nocnego zdjęcia Meczetu. Mam nauczkę, aby nie zostawiać zdjęć na ostatnią chwilę. Niby nic się nie stało, ale wyszła głupia sytuacja .A wystarczyło, żeby powiedzieli nam, że idą :) Tak czasem bywa  :) Na wszelki wypadek pożegnaliśmy się już w nocy, ponieważ nie wiedzieliśmy czy przez to nocne zamieszanie zdążą do nas przyjść, zanim wyjedziemy. Gdy dotarliśmy do hotelu zaczęłam robić nocne zdjęcia hotelu. Stwierdziłam, że będę miała przynajmniej teren hotelu zrobiony, ale do tej pory nie mogę przeboleć tego meczetu i okolicy. Nie zrobiłam prawie w ogóle planowanych nocnych zdjęć :(
  Do pokoju wróciłam po 3-ciej, a o 5 byliśmy już na wschodzie słońca. Tym razem był jakiś przymglony. Pożegnaliśmy się z morzem i poszliśmy się pakować. Potem śniadanie i trzeba było się już wymeldować …
 Bye bye Egypt … Do następnego razu …

9 komentarzy:

  1. Czyli było OK !
    Tak odczytuję ze zdjęcia.
    Nie mogło być inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  2. zdjęcie mówi samo za siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi sie to pomyslwe zdjecie... a do Egiptu zawsze sie wraca!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak też słyszałam, a teraz potwierdzam :)
    Już planuję kolejny wyjazd. Mam nadzieję,że wszystko pójdzie zgodnie z planem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze się miło Ciebie czyta, szkoda tylko, ze zdjęcia trzeba oglądać oddzielnie a nie razem z tekstem..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia wklejam zawsze osobno dlatego,że bardzo dużo piszę i bardzo dużo zdjęć wklejam.
      To byłby dopiero tasiemiec :)

      Usuń
  6. Przeczytałam cała Twoją recenzję i widze , ze Wy tak samo jak i my nie byliscie na górze Mojżesza .
    Chciałabym kiedyś to nadrobić , ponurkować i odwiedzić Aleksandrię:)
    Reszta zaliczona a Abu Simbel mmmmmmmm to raj dla oczu i duszy - przynajmniej mojej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na górę nie dotarliśmy niestety. Ale Sharm to miejsc do którego szybko powrócę, więc kto wie ? Może następnym razem ? :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam :)