środa, 8 maja 2013

Kraków - Trójmiasto - Kraków w jeden dzień - FOTORELACJA

Do Trójmiasta pojechaliśmy Polskim Busem.
Wyjazd z Krakowa o godz. 2-giej w nocy, na miejscu jesteśmy o 12:20.
Powrót z Gdańska po 23-ciej, w Krakowie jesteśmy po 9-tej.
Tak wiec cały dzień spędzamy w Trójmieście i wracamy do domu nocą :)

Dojechaliśmy do Gdańska.
Przywitało nas piękne słoneczko :)


W przejściu zakupiliśmy bilety SKM i ruszyliśmy w stronę Gdyni.
Bilet z Gdańska do Gdyni kosztuje 5,70 zł,
z Gdyni do  Sopotu 3,80 zł i z Sopotu do Gdańska również 3,80 zł.
W każdym wagonie jest wywieszona mapka, na której możemy śledzić przystanki.


W ciągu całego dnia mieliśmy przyjemność jechać kilkoma pociągami.
Każdy z tych pociągów był inny.
Te zdjęcia zrobiłam w pierwszym i najstarszym pociągu, którym mieliśmy przyjemność jechać :)


Porysowane szyby i twarde plastikowe siedzenia ...
Tylko raz trafiliśmy na ten pociąg.
Reszta była w o wiele lepszym stanie :)



Cennik SKM.
Zdjęcia zrobione na stacji Wzgórze Świętego Maksymiliana


A pod cennikiem kasowniki :)
No tak ... Pierwszy nasz przejazd, był przejazdem na gapę, pomimo tego,
iż mieliśmy zakupione bilety, które chcieliśmy skasować ...
Tylko ...
Nikt nam nie powiedział, że kasowników nie ma w pociągu.
Z góry założyliśmy, że tak jest ponieważ dostaliśmy zwykłe bilety do kasowników.
A tu zonk ...
Bilety owszem kasuje się w kasownikach, 
tylko kasowniki znajdują się na peronie lub w tunelu
przy wyjściu na peron :)
A wygląda to tak :)


Wysiedliśmy na stacji Gdynia Wzgórze Świętego Maksymiliana i pieszo udaliśmy się w stronę portu.
Po drodze minęliśmy pomnik:
"ZABITYM 17 GRUDNIA 1970 ROKU W POCHODZIE
KU NADZIEI NA WOLNOŚĆ POLAKÓW W OJCZYŹNIE"
Taki właśnie napis widnieje pod pomnikiem ...


Dotarliśmy do deptaka.
Jak miło było zobaczyć ten widok :)


Widok w stronę portu ...



Idąc "natykamy" się na Muzeum Marynarki Wojennej.
Można tam zobaczyć dużo więcej niż na poniższym zdjęciu :)



Zanim się zorientowaliśmy, już byliśmy na deptaku przy porcie :)



Przy fontannie, jak zawsze zgromadziło się sporo osób
więc wklejam tylko kawałek fontanny  :)



No i jesteśmy w porcie ...
Ktoś poznaje ? :)



I kolejna "atrakcja" upiększająca port w Gdyni :)


W całej okazałości ...


I ze zbliżeniem ... :)


 A tutaj po prostu miałam takie "widzi mi się" :)


Jak się dobrze przyjrzycie, to zobaczycie na tym zdjęciu Pirata !!!
Można zrobić sobie z nim zdjęcie, ale cennika nie znam :)


Chętnych na rejs zapraszam do kas :)


Chociaż na rejs tym statkiem, biletów chyba w kasie się nie kupi ...
Ale spokojnie, jak podpłynie statek, to będziecie wiedzieć, gdzie zapłacić za rejs :)



Ale port w Gdyni to nie tylko statki ...



To mi się wyjątkowo podoba.
Jeszcze nie wiem, co on oznacza i skąd wziął się ten pomnik, ale dowiem się tego :)
Ktoś widzi gniazdo ? :)


Idziemy dalej ...



Powoli wracamy na dworzec.
Tym razem wybraliśmy inną drogę :)




Ciekawy pomysł na kwietniki :)


Mapka Gdyni, jaką znaleźliśmy na przystanku :)


Dotarliśmy na dworzec.
Parę minut czekania i zaraz będzie pociąg, który zawiezie nas do Sopotu :)
Tym razem skasowaliśmy bilety wcześniej :)


Rozkład jazdy :)


No i jesteśmy w Sopocie.
Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to, że ta oto wisząca rzeźba 
została przeniesiona w inną uliczkę.


A druga rzecz to, że w miejscu, w którym stałam i robiłam to zdjęcie,
była kiedyś fontanna. 
Teraz zlikwidowano ją całkowicie :(



Tablica przy Parku Południowym.


A tutaj w powiększeniu, jakby ktoś chciał przeczytać:)


Fontanna przed MOLO




Cennik MOLO.
Od 21-szej wstęp bezpłatny.
W godzinach wcześniejszych: normalny - 7 zł , ulgowy - 3,50 zł.


Widok na MOLO.
Żeby zobaczyć coś więcej, trzeba już zapłacić lub przyjść wieczorem, gdy wstęp jest wolny ...


A w okolicy ...
Można nabyć pamiątki lub zjeść pyszne lody i nie tylko :)


Ruszamy w stronę Baru Przystań ...


Szybko zeszliśmy z deptaka i w stronę Przystani powędrowaliśmy plażą :)




W niektórych miejscach można było znaleźć wyjątkowo dużą ilość muszli ...


Wiem, wiem ...
Znowu prawie identyczne zdjęcia ...
Ale ja już tak widocznie mam :)




Wysyp muszelek ...



Podziwiałam tego gościa.
Potrafił lecieć nad samiutką wodą ,,,
Każdy tylko patrzył, kiedy do niej wpadnie, a on sobie dalej leciał :)


Jesteśmy na plaży przy Barze Przystań.
To właśnie tam najczęściej można zobaczyć takie widoki ... :)




A to jedna z pozostałych knajpek.
Zdjęcie robione pod słońce.


I znowu widok na moje ukochane morze ...
Przyjrzyjcie się bliżej, to może coś zobaczycie :)




I o tym właśnie pisałam wcześniej :)
Latanie nad samiuteńkim morzem musi być fajne :)


Wróciliśmy pod MOLO.
Słońce już zachodzi, więc mogłam zrobić zdjęcie.
Wcześniejsze w tym miejscu robiłam pod słońce ...





I znowu zdjęcie robione pod słońce :)
Tym razem już zachodzące ...


Widok na MOLO z drugiej strony przy zachodzącym już słońcu ...


Wracamy w stronę dworca w Sopocie ...
Niestety czas leci nie ubłagalnie ...


Uwielbiam studzienki :)


I znowu znajome już okolice MOLO przy zachodzącym słońcu ...





Ostatnie spojrzenie w stronę morza ...



I opuszczamy to miejsce ...


Znowu studzienka :)


Idąc znajomymi dróżkami porównujemy rzeczy, 
które się zmieniły od naszej ostatniej wizyty w tym miejscu ...


I robi się nam dziwnie smutno, że musimy już wracać ...


Nie mogłam się powstrzymać :)
Miejsce postojowe dla rowerów :)


I kilka nocnych zdjęć z Gdańska ...



Robione bez statywu, bo tym razem statyw został w Krakowie ...



Wszystkie te zdjęcia zrobione były przy sklepie, 
w którym robiliśmy zakupy na drogę ...



Gdańsk jest pięknym miastem ...


Zakupy zrobione ...
Aparat schowany ...
Pozostała nam droga powrotna do Krakowa ...
Ale to nie koniec, ponieważ jeszcze nie jeden raz tutaj powrócę ...


20 komentarzy:

  1. Trójmiasto jakie pamiętamy sprzed lat, szczególnie Gdynia w której parokroć bywaliśmy. Przy Skwerze Kościuszki pojawił się jakiś wieżowiec, a wszytko pozostałe po staremu. Ciekawe jak prezentują się teraz charakterystyczne budynki Szkoły Morskiej. Dawniej tonęły w wybujałej zieleni drzew, a ponad nimi było tylko niebo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak się chce to wszystko da się zrobić. Bardzo fajne i pomyslowe foty. :)
    Pozdrowionka!.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie,że wszystko się da zrobić :)
      Wystarczą chęci :)

      Usuń
  3. No takie podróżowanie to ja rozumiem... nie muszę prowadzić, to mogę myśleć tylko o tym co zwiedzam.

    Może nie tyle pirat co bardziej kaper - kaprzy służyli Wazom a ich portem macierzystym był właśnie Gdańsk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek się całe życie dowiaduję czegoś nowego :) Dla mnie to był zwykły pirat, nawet tak krzyczał, aleskoro Ty tak mówisz, to wierzę na słowo :)
      Ogólnie to ja wolę podróżować własnym samochodem. Wygoda, można sie zatrzymać gdzie i kiedy się chce ... No ale wiadomo, paliwo tanie nie jest, miejsc parkingowych brak ... Czasem po prostu bardziej opłaca sie jechać PKS lub PKP.

      Usuń
  4. Sopot zupełnie inny niż go pamiętam, wiele zmian. Szkoda! Starówka gdańska pozostala starówką a kościoły raczej się nie zmieniają.
    Pozdrwiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wielu miejscach obserwuję takie zmiany. Czasami na lepsze, ale przeważnie na gorsze moim zdaniem ... Momentami, aż mną targa, jak patrzę co zrobili ...

      Usuń
    2. Niestety. Chcą jak najlepiej, a wychodzi jak zwykle.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Piękne zdjęcia, podziwiam też Wasz zapał do podróży, zwiedzać po tylu godzinach jazdy...choć Polskim Busem jedzie się naprawdę dobrze, wiem, bo sama jeżdżę nim do Gdańska. Mój syn mieszka w Gdyni więc znam te miejsca i też nie raz je fotografowałam. Sopot pamiętam jeszcze z lat 70-tych, był daleko skromniejszy ale miał chyba więcej wdzięku, teraz to prawdziwy kurort ale trochę nadęty. Zdjęcie Grand Hotelu super ale wszystkie obejrzałam z ogromną przyjemnością. Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Głupio się przyznać, ale nigdy tam nie byłam, a bardzo żałuję,
    zdjęcia rewelacyjne, zazdroszczę wycieczki!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecem się wybrać. Jest pięknie, a jak jeszcze pogoda dopisze ... :)

      Usuń
  7. Ten pomnik jest bliski mojemu sercu. to pomnik polskiego pisarza, Józefa Conrada-Korzeniowskiego. Pochodził z kresów, dość wcześnie odumarli mu rodzice. Wychowywał go wuj ze strony Matki bodaj Teodor Bobrowski. Łożył na jego wykształcenie we Francji, pomógł mu w ukończeniu szkoły morskiej. Conrad pracował jako marynarz, oficer, wreszcie kapitan na Dalekim Wschodzie w rejonie Archipelagu Malajskiego. Jego morskie przeżycia stały się kanwą wielu wspaniałych książek, z których najbardziej znana, ( ale wcale nie najlepsza), to "Lord Jim". Pisał po angielsku, jest jednym z najbardziej znanych pisarzy anglojęzycznych. Dwukrotnie był w Krakowie, po raz drugi w przededniu ( albo już po, nie pamiętam) wybuchu I wojny światowej. Przy ul. Poselskiej, na budynku dawnej Poczty Głównej jest tablica upamiętniająca jego pobyt. Jako poddany rosyjski musiał szybko wyjechać z obawy przed internowaniem przez władze austriackie... Miał żonę Jessie, która urodziła mu dwóch synów - Borysa i hm... skleroza. Cierpiał na podagrę, która bardzo dokuczała mu podczas pisania książek. zmarł w 1924 roku, dokładnie w tym samym, w którym urodził się mój teść. Strasznie się rozpisałem, ale o Conradzie-Korzeniowskim mógłbym godzinami,i to bez wsparcia Google :)- to jeden z moich dwóch ulubionych pisarzy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow podziwiam. Ja już chyba nie mam zdrowia do takich expresowych i intensywnych wypadów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak myślałam, ale jednak ciągle się te siły znajdują :)

      Usuń
  9. świetna fotorelacja... cudowne zdjęcia... piekne miejsca... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie :) Cieszę się, że się podobało :)

      Usuń
  10. Mieszkam w 3mieście...od zawsze. Świetnie ogląda się fotorelację oczami "nie-tubylca" :-)
    Pozdrawiam serdecznie
    m.
    haloomy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzo lubię oglądać relacje z mojego miasta :)

      Usuń
  11. Fajnie było znowu z Tobą przeżyć taką eskapadę !
    Sam kiedyś śmignąłem porannym InterCity
    i Trójmiasto musiałem zaliczyć w 7 godzin.
    Dało się i wspomnienia są jedyne w swoim rodzaju.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam :)