wtorek, 30 lipca 2013

Nurkowanie - Marsa Morena

Data: 15.07.2013          
Temperatura powietrza: 36,1 °C
Temperatura wody minimalna: 27,2 °C                
Temperatura wody przy zanurzeniu: 33,2 °C
Max głębokość: 20,4 m

     Dzisiaj mieliśmy pierwszy dzień nurkowania.
Wstaliśmy o 6:45. Szybkie, mycie, ogarnianie i na śniadanie. Śniadanie również szybciutkie, bo o 8:20 mamy już wyjazd na nurki.
     Pakiet nurkowy wykupiliśmy z Dive Top. Będąc jeszcze w Polsce uzgodniliśmy ceny, terminy oraz ilość nurkowań. Resztę mieliśmy uzgodnić na miejscu.
Gdy byliśmy już w komplecie w hotelu wysłaliśmy sms, że wszystko jest zgodne z planem i otrzymaliśmy sms’a zwrotnego z godziną zbiórki.
     8:20 rano. Siedzimy sobie w lobby, podjeżdża busik, wysiada mężczyzna i pyta w języku polskim czy czekamy na Dive Top. Następnie pakujemy sprzęt do samochodu i jedziemy. Po drodze zatrzymujemy się jeszcze przy dwóch hotelach skąd odbieramy jeszcze 3 osoby i jedziemy do bazy Dive Top.
     Baza na pierwszy rzut oka nie wygląda zbyt przyciągająco, wręcz muszę przyznać, że raczej zniechęca do skorzystania z usług. Gdyby nie to, że ma dobrą opinie i znajomi nurkowali z tą bazą, to pewnie bym w tym momencie mocno zastanawiała się czy nie zrezygnować :)
     Dostaliśmy do wypełnienia karty, na których poza naszymi danymi wypełnialiśmy również ankietę medyczną. Nikt nie sprawdził nam certyfikatów i logbooków, czy rzeczywiście mamy tyle nurkowań ile powiedzieliśmy i czy w ogóle mamy jakieś uprawnienia. Dostaliśmy kuwety na sprzęt, do których przełożyliśmy wszystko, co potrzebowaliśmy na nurkowaniu. Nr. kuwet zostały do nas przypisane na stałe.
Postanowiono też za nas, że dzisiaj jedziemy do Marsa Morena. Ok., dzisiaj mogę się zgodzić na to, żeby decydowali za mnie, gdzie chcę nurkować, ponieważ jest to pierwsze nurkowanie i pewnie chłopaki chcą też sprawdzić nasze umiejętności, ale resztę nurkowań planujemy sami.
     W miejsce nurkowania dotarliśmy bardzo szybko. Na plaży były tylko parasole. Rozłożono dywaniki, na których położono nasze kuwety ze sprzętem i butle. Skręciliśmy się i omówiliśmy plan nurkowania na mapce.
O ile ogólnie był z nami polskojęzyczny opiekun, tak przy nurkowaniach był z nami ktoś inny i omawianie planu również było z kimś innym. Cały plan był omawiany w języku angielskim więc wspólnymi siłami tłumaczyliśmy tak, aby każdy zrozumiał.
Gdy już wiedzieliśmy co i jak, ubraliśmy sprzęt i do wody. Ekipa Top Dive pomagała w założeniu jacketów / skrzydeł podnosząc cały ciężar za butle.
     Wejście do morza na pozór wydawało się trudne ze względu na fale, jednak w rzeczywistości okazało się, że jest dosyć proste. Otóż była tam jakby drużka między rafami, którą można było zejść spokojnie. Fale oczywiście nadal nami rzucały, ale byliśmy tam bezpieczni.
Ubraliśmy płetwy, sprawdziliśmy wyważenie i ruszyliśmy  za przewodnikiem.
Pierwsze ruchy były dziwne, ze względu na odczuwalne fale, ale chwilę później płynęłam już, jakby w ogóle nie było fal. Woda była przejrzysta. Włączyłam kamerkę Go Pro, którą pożyczyłam do testowania i płynęłam za przewodnikiem. Byliśmy na głębokości ok. 20 metrów. Widzieliśmy bardzo dużo płaszczek oraz 4 żółwie. Rafy w niektórych miejscach przepiękne, ale jednak nie przebiły one naszych raf przy hotelowych, chociaż niewątpliwie miały przewagę dzięki żółwiom, które tam spotkaliśmy :) Jak się później okazało przy naszej hotelowej rafie, też można było spotkać żółwia i płaszczkę :)
     Zrobiliśmy tutaj dwa nurkowania. Jedno na lewą stronę, głębsze. Drugie na prawą stronę, to było nieco płytsze. Obydwa nurkowania trwały 44 minuty :) Tak się jakoś złożyło :)
Za każdym razem zrobiliśmy przystanek bezpieczeństwa.
Muszę przyznać, że o ile pierwsze wrażenie bazy nie zachwyca, tak na swojej robocie chłopaki się znają. Po zakończonym nurkowaniu, ekipa Dive Top pomagała nam ściągać sprzęt. Kuwety, też oni za nas nosili. Był to bardzo fajny gest z ich strony, którego się nie spodziewaliśmy. Za dodatkową opłatą 1 euro dziennie powiedzieli, że będą nam płukać sprzęt, jednak nie zgodziliśmy się, ponieważ woleliśmy sami wypłukać sprzęt.
     Cały sprzęt zostawiliśmy w bazie do następnego nurkowania. Trochę się baliśmy zostawiać praktycznie nowy sprzęt, na który wydaliśmy tyle kasy.
Zapomniałam jeszcze napisać, że mieliśmy cały czas pod dostatkiem wodę butelkowaną, której chłopcy nam nie żałowali. To też mnie mile zaskoczyło. Woda zimniutka, prosto z przenośnej lodówki :)
Nie zapłaciliśmy też teraz za nurkowanie od razu.
Mieliśmy płacić dopiero na koniec, gdy zrobimy już ostatnie nurkowanie.

Filmik z tego nurkowania



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam :)