wtorek, 30 lipca 2013

Nurkowanie - Dolphin House

Data: 19.07.2013          
Temperatura powietrza: 30 °C 
Temperatura wody minimalna: 27,2 °C                
Temperatura wody przy zanurzeniu: 30,4 °C
Max głębokość: 20,4 m

    Pobudka wcześnie rano, bo o 7:15 mamy już jechać na nurkowanie.
Wszystko ok tylko mój żołądek jakoś dziwnie nadal daje mi znać, że jeszcze do końca to mi nie przeszło. Na szczęście nie boli mnie brzuch, więc jest w miarę ok., jednak coś mi tam jeszcze marsza gra i to nieźle … :/
Szybka dawka 200-tki Nifuroksazyd i lecimy na śniadanie. 
Na śniadaniu delikatnie tym razem soczek jabłkowy ( tak, wiem nie najlepszy na problemy żołądkowe, ale co tam :) ) i do soczku 2 bułeczki z masłem.
Nie bardzo poczułam ulgę, więc łyknęłam jeszcze Antinal, spakowałam 4 suche bułki na wszelki wypadek, jakbym na łodzi nie miała co jeść. W duchu pomodliłam się jeszcze, żeby te moje objawy żołądkowe mi przeszły i ruszyliśmy w drogę. Zanim dojechaliśmy do portu przestałam odczuwać jakiekolwiek dolegliwości żołądkowe. Uff … :)
    Do portu jechaliśmy od naszego hotelu jakieś 50 km, zabierając po drodze z Hotelu Hilton jeszcze 2 osoby. Nie startowaliśmy z Portu Ghalib tylko z jakiegoś innego. Właściwie to trudno to nazwać portem, ponieważ nie było tam zupełnie nic, nawet drogi nie mogliśmy do niego znaleźć :) Wszystko w budowie dopiero. Brak pomostów, brak wszystkiego, brak portu :) Właściwie to wyglądało na zwykłą zatokę, w której kilka statków w niedalekiej odległości od brzegu zarzuciło kotwicę.
     Na statek zawieźli nas Zodiakiem (pontonem). Nasz sprzęt już tam na nas czekał. Tym razem wszystko było, jak należy i nikt niczego nie pomieszał. Dostaliśmy po tabletce na mdłości i ruszyliśmy w drogę. Podobno jak staliśmy w porcie to chłopaki widzieli Dugonga, jak wypłynął po powietrze. Ja widziałam tylko zarys czegoś chowającego się pod wodą, więc nie wiem czy widzieli w rzeczywistości tego Dugonga czy nie.
     Statek malutki. Zdecydowanie mniejszy od tego, które przeważnie pływają na nurkowania, mniejszy też od tego, którym w zeszłym roku byliśmy na rejsie w Sharm. Taki można by rzec kameralny, ale i nasze nurkowanie było kameralne, ponieważ było tylko 6 osób nurkujących i jedna nienurkująca. Omówiliśmy plan dnia. Najpierw jedno nurkowanie, potem drugie nurkowanie, potem snurkowanie z delfinami.
     Pierwsze nurkowanie mnie urzekło. Przepiękne rafy, dużo ryb, przejrzystość wręcz wymarzona. Nie wpłynęliśmy do jaskiń ponieważ był zbyt duży prąd, ale i tak było warto.
     Drugie nurkowanie było jeszcze piękniejsze. Udało nam się wpłynąć w jaskinie. Byłam zachwycona tym, co zobaczyłam. Mogłabym tak cały dzień pływać tymi tunelami :) Niestety jaskinia się skończyła, a my wypłynęliśmy i zaczęliśmy powoli wracać w drogę powrotną. Po wypłynięciu z jaskini rafy wydawały się jeszcze piękniejsze, a ryby były dosłownie wszędzie. Te małe i te większe.
Ogólnie podczas obydwu nurkowań ryb nie brakowało. Widzieliśmy błazenki, a nawet murenę. O innych nawet nie wspominam, bo było tego po prostu mnóstwo :)
     Po drugim nurkowaniu dostaliśmy na łodzi obiad. Jedzenie ok. Nawet ja znalazłam coś dla siebie :) Tradycyjnie makaron z sosem i do tego cola :)
Nie snurkowaliśmy już niestety. Nawet nie wiedzieliśmy, że zrezygnowano ze snurkowania, bo byśmy się na to pewnie nie zgodzili, ale ekipa była podczas naszego nurkowania zobaczyć czy są Delfiny, a ponieważ ich nie było, a do tego były potężne fale to stwierdzili, że nie snurkujemy tylko wracamy :( 
Nie tak to miało być :( Mąż mówił, że był z nimi szukać tych Delfinów. Podobno widzieli przez chwilę dwa, które szybko się schowały i więcej już się nie pojawiły. Szukali ich podobno z 20 minut i nic :(
     Zaczęliśmy ponad godzinną drogę powrotną do portu. Ekipa postarała się zapewnić nam atrakcje w postaci bujania łodzią, którą płynęliśmy. Fale były potężne, a my momentami musieliśmy się bardzo mocno trzymać :) Było super :) Czułam się jak w wesołym miasteczku :)
Mogłabym tak pływać i pływać :)
     Pełni wrażeń powróciliśmy do hotelu.



Kilka zdjęć z tego miejsca












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam :)