sobota, 2 listopada 2013

Svobodné Heřmanice / Boboluszki


Tym razem był to wyjazd nurkowy. Wpis więc podzielę na dwie części.
Miejsce, gdzie nocowaliśmy czyli Boboluszki oraz miejsce, gdzie nurkowaliśmy czyli kamieniołom Šífr.

Boboluszki. 
     Zwykła wieś. Na pierwszy rzut oka nie robi żadnego wrażenia na człowieku. Wieś, jak każda inna wieś.
Jak się jednak okazało samo miejsce świetnie nadaje się na wyjazdy rodzinne dla osób, które lubią spacerować, zwiedzać okolice, jeździć na rowerach lub po prostu lubią spędzać czas na odludziu, w ciszy i spokoju na łonie natury. Dzieje się tak dlatego, że Boboluszki mogą stać się fajnym miejscem wypadowym. Oddzielone są od Czech dosłownie 1 km. W okolicy Opavy (Czechy - jakieś 5 km) znaleźć można wiele zabytków, niedaleko jest też Zamek Hradec nad Moravici, Zamek Raduń. Jest ogród botaniczny Arboretum Novy Dvur i wiele innych atrakcji. Trzeba je tylko umieć znaleźć lub zapytać po prostu gospodarzy, gdzie warto się udać. Należy jednak pamiętać, że jest to wieś, więc miłośnicy "rozrywek" na pewno nie znajdą tam miejsca dla siebie.
     Zatrzymaliśmy się w Agroturystyce u Lucyny i Jana. Na miejscu zastaliśmy ładne pokoje z pojedynczymi łóżkami. Łazienki z prysznicem powyżej naszych oczekiwań, sympatycznych właścicieli i domowej roboty jedzenie, włączając w to pieczone przez Panią Lucynę bułeczki :)
Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić, to skrzypiące łóżka. Pierwszej nocy każdy ruch/obrót wyrywał mnie ze snu. Nie wiem czy w innych pokojach było tak samo, czy tylko u nas. Drugiej nocy już mi to nie przeszkadzało :) Jak to mówią, człowiek przyzwyczaja się do wszystkiego. A może po prostu byłam już zbytnio zmęczona, żeby zwracać na to uwagę ? Nie wiem, ale uważam, że jest to mało istotny szczegół, który na pewno nie zaważy na tym, aby w przyszłości znów tam przenocować :)
     O ile dobrze pamiętam na wynajem było 5 pokoi o różnej ilości łóżek. Niektóre pokoje miały łazienki w środku, inne na zewnątrz. Budynek składał się z parteru, oraz dwóch pięter. Na przedpokoju między pierwszym a drugim piętrem, znajdował się telewizor, ale nie pamiętam czy było tam co oglądać, ponieważ z niego nie korzystaliśmy. Za to zebraliśmy się tam całą grupą, aby oglądnąć zdjęcia i filmiki z nurkowań :)
     Jeżeli chodzi o wyżywienie, to można wykupić pełne wyżywienie za 40 zł/os/dzień lub śniadania za 10 zł/os/dzień. Można też nie brać wyżywienia i zapłacić tylko za nocleg 50 zł.
Właściciele mają duży ogród, gdzie można posiedzieć, zrobić grilla, a nawet ognisko.
Można skorzystać też z aneksu kuchennego.
Wszystkie te rzeczy warto uzgodnić telefonicznie przed przyjazdem.
Wracając jeszcze do wyżywienia warto wspomnieć, że godziny posiłków nie są narzucone z góry, tylko można je uzgodnić według własnych potrzeb.
     Będąc w tym miejscu, ja nie brałam wyżywienia. Miałam wykupione tylko śniadania, natomiast reszta grupy korzystała z pełnej oferty.
Menu z mojego wyjazdu wyglądało tak:
Na śniadanie dostaliśmy wspomniane wcześniej pieczone przez Panią Lucynę bułeczki, było też pieczywo w postaci chleba. Do tego była wędlina, pomidory, ser zółty, twarożek i inne rzeczy. Było z czego wybierać i nikt nie wyszedł głodny.
Obiad zamówiliśmy na 17- tą lub 17:30 ? Nie pamiętam dokładnie. Na obiad w pierwszym dniu była ogórkowa, do tego placuszki "ala" ziemniaczane z dynią, paróweczki zapiekane w cieście, ciasta.
Na drugi dzień był rosół z kaczki, schabowy z ziemniaczkami, surówki, sałatki do tego, oraz ponownie ciasto.
Wieczorem rozpaliliśmy ognisko, a raczej rozpalili je właściciele i pilnowali, żeby za wcześnie nie zgasło :) Na ognisku były pieczone kiełbaski, które również były domowej roboty. Z kiełbasek pieczonych nad ogniskiem prawie nie kapał  tłuszcz. Wszyscy zachwalali ich smak. Ja oczywiście nie jadłam, więc nie potwierdzę, ale nikt nie wyglądał na niezadowolonego :)

     To tyle jeśli chodzi o nasze miejsce noclegowe.
Naszym głównym celem były Hermanice, a konkretniej kamieniołom Šífr, w którym nurkowaliśmy.
Do naszego docelowego miejsca mieliśmy ok. 14 km.
     W tym miejscu byłam pierwszy raz. Nie wiedziałam czego się spodziewać.
Wjechaliśmy na duży parking, gdzie nurkowie ubierali się przy swoich samochodach.
Nigdzie nie było żadnego punktu gastronomicznego ani nawet toalety.
Aby się załatwić, trzeba było przejść się na spacerek i skorzystać z krzaczków :/
Dobry początek ... :/
     Przebraliśmy się z suchary, założyliśmy sprzęt i teraz trzeba było z tym wszystkich na plecach "doczołgać" się do zbiornika z wodą. Myślą sobie "przerąbane, taki kawał ... " Ale nie było tak źle.
W końcu się zanurzyliśmy i ... ? Byłam zachwycona :)
Ścianki z czarnego łupka bardzo mi się spodobały :) Mijamy malutką platformę i płyniemy dalej wzdłuż poręczówek. Najpierw znależliśmy samochód, przez który przepłynęłiśmy. Był on na ok. 10 metrach.
Potem na ok. 20 metrach leży metalowy kwadrat, z którego cztery łańcuchy wychodzą w górę, i na ok. 12 metrach utrzymują keson. Ja do niego nie zaglądałam, ale podobno, można wejść do komory przez 1,5 metrową rurę o średnicy studzienki kanalizacyjnej, ale żeby cokolwiek zobaczyć trzeba przyświecić sobie latarką. Zaglądając tam, kusi żeby wyciągnąć automat z ust. Nie należy tego robić, tylko nadal oddychać powietrzem, jakie mamy w butli.
Pod wodą jest jeszcze wiele innych atrakcji. Można znaleźć "kompas" tzw. stalową różę wiatrów, jest też kościotrup w klatce, skrzynia ze skarbami, tablice pamiątkowe, wanna, telefon itp ...
Największą atrakcją tego zbiornika jest studnia, która znajduje się na głębokości ok.36 metrów.Podobno można do niej wpłynąć, ale trzeba uważać, żeby się nie zaklinować.
     Nurkowania w tym zbiorniku bardzo mi się spodobały i na pewno tam wrócę.
Nie mam żadnych zdjęć podwodnych, za to mam zdjęcia z okolicy kamieniołomu.
Jak wspomniałam wcześniej, to miejsce nie jest tylko dla nurków, ale też dla miłośników pieszych wędrówek, ceniących sobie spokój i naturalne piękno.
Podczas, gdy my nurkowaliśmy, mój mąż poszedł sobie właśnie na taki spacer. Obszedł cały kamieniołom. Jego trasa to ponad 2 km, a okolicę możecie ocenić sami :)


Na parkingu. 
Na takich kamieniach niższych lub wyższych, nurkowie rozkładali swój sprzęt.


Przy wejściu do wody


A tutaj już spacerek na około kamieniołomu




Niezwykle rzadko już spotykany widok, pasącego się bydła.








Stacja kolejowa




Polne dróżki ...


Kamieniołom widoczny z drugiego brzegu.
Tam daleko, daleko nurkowie wchodzą do wody ...


Droga powrotna prowadzi już wzdłuż kamieniołomu







Rzut okiem na okolicę ...


I ostatnie spojrzenie na nurkowisko ...