sobota, 19 kwietnia 2014

Elphistone Hotel - Marsa Alam


Wybór hotelu nie należał do mnie, był przypadkowy. Jechałam na wyjazd organizowany i nie miałam wpływu na to, gdzie będziemy mieszkać. Wydawało mi się jednak, że organizator dobrze wybrał. Sama kiedyś przyglądałam się temu hotelowi. Miał dobre opinie w internecie, zdjęcia hotelu też były ładne. Także byłam nawet zadowolona z wyboru. I dobrze, że tak się stało, bo gdybym wybrała kiedyś ten hotel na wakacje rodzinne to mogłabym się załamać z powodu braku rafy :(
Ale po kolei.
Pora na zweryfikowanie przeczytanych w internecie opinii z rzeczywistością.
     Do hotelu dotarliśmy ok północy. Nie pamiętam dokładnie czy było to parę minut po 23-ciej czy dużo później. Nauczona już pobytem w innych hotelach, że gdy przyjeżdżam po kolacji, to dostaję coś do zjedzenia, liczyłam na późny posiłek. Niestety przeliczyłam się. Nie dano nam do jedzenia niczego. Ba, nie dali nam nawet niczego do picia. Tak więc do pokoju udaliśmy się głodni i spragnieni. Musieliśmy przetrwać do śniadania.
     Zameldowaliśmy się dosyć sprawnie. Pracownicy w recepcji byli mili i uśmiechnięci. Zabrali nasze paszporty, które odebraliśmy dopiero, gdy jechaliśmy do Safagi i wydali nam karty na ręczniki oraz klucze do pokoi. Dali nam pokoje obok siebie na jednym piętrze w pawilonie G. Pokoje były ładne, czyste, duże. Każdy miał balkon, tv, sprawną klimatyzację i sejf. Nasz miał łoże małżeńskie, bardzo dobrze chłodzącą lodówkę ( nawet udało mi się zamrozić całkowicie wodę :) ) i wannę z prysznicem. Byłam pod wrażeniem, bo spodziewałam się gorszego pokoju.
Na minus - nie działała suszarka do włosów (której i tak nie używam, ale dla niektórych to ważna rzecz :) ) O tym, że nie działa dowiedziałam się przypadkiem, jak chciałam wyszyć buty :) Ale to inna historia, nie na teraz :)
Drugi minus to bagażowy. Po przyniesieniu bagażu do pokoju, jak zwykle daliśmy bakszysz. I w tym momencie, jakie było nasze zdziwienie, jak gościu powiedział, że chce więcej  :) Daliśmy dla świętego spokoju, ale niesmak pozostał.
     Tych minusów jeszcze parę będzie podczas tego wpisu ale dla równowagi napiszę teraz o plusie.
Teren hotelu bardzo ładny, zadbany, zielony, posprzątany. Naliczyłam 4 baseny. Nie wiem ile podają BP. Jeden, to brodzik dla dzieci. Zapomniałam sprawdzić czy był podgrzewany :( 3 pozostałe na pewno nie były podgrzewane. Dwa baseny znajdowały się w okolicach baseniku dla dzieci. Ostatni basen znajdował się w zupełnie innej części hotelu i zauważyliśmy go dopiero ostatniego dnia. Przy tym ostatnim basenie do picia był tylko sok nalewany z dystrybutora. Nie było automatu z napojami gazowanymi ani pracownika baru. Przy 3 pozostałych basenach, które były w pobliżu siebie był bar z napojami oraz alkoholami, były też stoliki i wydawane przekąski między głównymi posiłkami. Był jeszcze bar na plaży z napojami.
Plaża ładna, wręcz można powiedzieć piaszczysta. Leżaki zarówno na plaży, jak i przy basenach dostępne o każdej porze dnia. Pewnie wpływ na to miał fakt, że byliśmy poza sezonem i hotel był praktycznie pusty. Podejrzewam, że miało to też wpływ na pozamykane niektóre bary na terenie hotelu oraz niedziałającą fontannę, a taka ładna by była gdyby działała.
     Jeżeli chodzi o jedzenie to dla mnie najgorsze, jakie miałam do tej pory w hotelach oraz najmniejszy wybór. Podejrzewam, że na ilość potraw miała wpływ wspomniana już sytuacja, że byliśmy poza sezonem i było mało osób w hotelu. Ale nie powinno to mieć wpływu na jakość jedzenia. W sumie skończyło się na tym, że na śniadanie i kolację jadłam zawsze pieczywo z ogórkiem, bo nic innego dla mnie nie było do jedzenia. Na obiad były tylko dwa razy frytki. Makaron z sosem pomidorowym (ala spaghetti) mi w ogóle nie smakował. A zawsze był to mój podstawowy posiłek na wyjazdach :(
Ciasta jakieś tam były ale tortów już nie było. Owoce to głównie pomarańcze i banany. Pomarańcze przeważnie słodkie, soczyste i pyszne. Banany też lepsze w smaku niż jadłam w innych hotelach. Były też inne owoce, ale nie zwracałam nawet na nie uwagi.
Na plus - lody były na obiad i na kolację. Można było sobie nakładać samemu gałki. Do wyboru zawsze dwa smaki. Bardzo dobre :)
Z normalnego jedzenia można było jeszcze znaleźć jakieś wędliny, sery i inne gorące potrawy, ale dla mnie w ogóle niezjadliwe. Mój mąż, który jada prawie wszystko miał nawet problemy z posiłkami. Przez chwilę zastanawialiśmy się, czy to może my staliśmy się tacy wybredni, ale nasze opinie szybko potwierdzili pozostali z grupy. Jednak nadal tłumaczę to, że może to dlatego, że byliśmy poza sezonem ?
     Na minus było jeszcze to, że główne posiłki były wydawane później i zakańczane wcześniej niż planowo powinny. Zdarzyło się nam przez to nie zdążyć na obiad.  Za pierwszym razem, gdy tak się stało dowiedzieliśmy się, że jak wiemy, że się spóźnimy, to możemy zgłosić to i wtedy poczekają na naszą grupę z obiadem. Gdy chcieliśmy to zrobić, dowiedzieliśmy się, że możemy to zrobić tylko przed 21-szą dnia poprzedzającego, więc następnego dnia znowu zostaliśmy bez obiadu, bo zgłosiliśmy po 21-szej :)
Jeśli chodzi o przekąski przy basenie, to przestałam na nie chodzić. Byłam dwa, trzy razy. Z tego co wiem, to zawsze była pizza, która mi niezbyt smakowała, ale głodny zje i nie będzie narzekał. Raz miałam naleśniki, które mi smakowały i raz były oponki (coś ala pączki, takie gnioty totalne na słodko :) )
     Dla równowagi na plus było to, że jak zamówiliśmy sobie lunch boxy to dostaliśmy je bez problemu. Dostaliśmy je też w dniu wyjazdu, ale w tym dniu wydający je z pomieszczenia bocznego pracownik, chciał już pieniążki :) Pierwszy raz spotkałam się z tym, żeby pracownicy hotelu domagali się kasy. I nie piszę tego jako sknerus, bo zawsze biorę $ dla obsługi i chętnie się nimi dzielę. Mam to wliczone zawsze w koszty wyjazdu :)
     Bar przy basenie zamykany był o 24-tej. Ale jak się ładnie uśmiechnęło do obsługi to nawet i dużo później można było sobie nalewać napoje.
     Animacje. Największa porażka, jaką widziałam :) Do amfiteatru, gdzie się odbywały nikt nie chodził. Animatorzy musieli przenieść się pod bar, żeby ktokolwiek ich oglądał, ale szczerze mówiąc nie było nawet czego. Raz był Derwisz i taniec brzucha, który na chwile skupił uwagę wczasowiczów, ale potem znowu nikt nie zwracał uwagi na animatorów. Możliwe, że na to też miało wpływ to, że byliśmy poza sezonem. Plusem przy animacjach było to, że bardzo późnym wieczorem, animatorzy przynosili do stolika jakąś przekąskę. Były to np.coś ala oponki lub popcorn w kubeczku, który smakował, jak styropian :) Ale liczy się sam fakt, że coś dawali na ząb :)
     Kolejny minus - rafa, a raczej jej brak. Jeżeli ktoś jedzie do Egiptu po to, żeby posnurkować, to odradzam ten hotel. Rafy tam nie ma ! Zrobiłam dwa podejścia. Raz poszłam do morza po lewej stronie plaży. I tak sobie szłam i szłam i szłam w głąb morza i nigdzie nie doszłam. Wracając znalazłam za to na płyciźnie małą białą murenkę :)
Kolejne podejście zrobiłam z prawej strony plaży. Tym razem woda była głębsza, nawet ubrałam płetwy i zaczęłam snurkować, ale rafy jednak nadal nie było. Postanowiliśmy zaryzykować i wypłynąć daleko w głąb morza, aż za fale aby poszukać raf. Być może tam coś będzie. Płynęliśmy długo, aż nagle zamiast raf pojawiły się meduzy. Było ich coraz więcej, aż w końcu musieliśmy zawrócić, ponieważ było ich za dużo. Popływaliśmy sobie jeszcze na płytszej wodzie, gdzie znaleźliśmy płaszczkę i wróciliśmy na brzeg.
     Z pozostałych atrakcji jakie widziałam to na plaży były konie i kajaki. Nie wiem w jakich cenach, bo nie miałam okazji się zapytać.
Przed hotelem i na terenie hotelu można było zrobić drobne zakupy pamiątkowe. Było kilka sklepików. My zrobiliśmy nasze zakupy w jednym. Ceny drogie, jak na Egipt, ale brak konkurencji i turystów robi swoje. Przepłaciliśmy świadomie ale i tak wyszliśmy zadowoleni. Sprzedawca dał mi gratis "suwenir" (każdy dostawał, i był wliczony w cenę, ale gest się liczy, że niby gratis) :)
Zaprosił nas też na herbatkę miętową. Siedzieliśmy więc w sklepiku i rozmawialiśmy, co jakiś czas wracając do targowania, popijając pyszną, słodziutką herbatkę.
     W hotelu nie ma bezpłatnego dostępu do internetu, nawet w lobby jest płatny.
Poza sezonem do Zatoki w Abu Dabbab bus wozi tylko dwa razy w tygodniu. W pozostały dzień kosztuje 10 euro za osobę. Przy większej grupie 5 euro za osobę.
Chyba to już wszystko, co można napisać o hotelu. Jeżeli ktoś ma jakieś pytania to piszcie, odpowiem do póki coś pamiętam lub jeśli będę wiedzieć. Zbytnio się hotelem nie interesowałam szczerze mówiąc.
     Podsumowując cały pobyt w hotelu tak na szybko.
Jest to ładny, czysty i zadbany hotel. Polecam go osobom, które chcą odpocząć przy basenie. Jeśli ktoś jedzie do Egiptu dla rybek i rafy - odradzam wybór tego hotelu.
Jeśli chodzi o jedzenie to ani nie polecam ani nie odradzam. Pierwszy raz byłam poza sezonem na wyjeździe, więc nie mam porównania z innymi hotelami.
Ogólnie, gdyby nie te rafy, to hotel na pewno oceniłabym pozytywnie. Minusy są w każdym hotelu i należy o tym pamiętać.

Dodane 5 sierpnia 2014r.

     Wróciłam niedawno z Marsa. Poznałam tam ludzi, którzy mieszkali w tym hotelu w sezonie. Zapytałam ich, jak wygląda teraz sytuacja z jedzeniem. Wszyscy bardzo zachwalali jedzenie. Mówili, że jest pyszne, że jest bardzo duży wybór, ich lunch boxy były bardziej rozbudowane niż moje. Ogólnie jedzenie to było coś, co zachwalali najbardziej. Trafili jednak do pokoi w głównym budynku i tam już im się mniej podobało. Może te w bungalowach, w których ja byłam  są lepsze ? Nie wiem, ale jak macie możliwość to sprawdźcie to, jakbyście byli niezadowoleni z pokoju, który Wam przydzielono w głównym budynku :)

Dodane 20.03.2016

Podobno hotel posiada już piękny, długi pomost :)

 Idziemy do naszego pokoju


Wnętrze pokoju





 łazienka



 Skoro wiemy już, jak wygląda pokój, 
to przespacerujmy się teraz po terenie hotelu

Jeden z basenów widoczny wyraźnie.
Drugi jest tuż nad nim. Widać kawałek niebieskiej wody.


To ciągle ten sam basen.
Po prawej stronie widać kawałek basenu dla dzieci.
Na wprost budynki, w których mieszkaliśmy.


Basenik dla dzieci

 Idziemy dalej ...




Z lewej strony restauracja

Na tym zdjęciu widać ciut więcej, 
z lewej restauracja, a prawej baseny

 Spacerujemy dalej


Z lewej widoczny bar przy basenie.
To w nim były przekąski między posiłkami.
Na środku widoczny sklepik

Idziemy dalej


Kolejny sklepik widoczny po lewej stronie
Nie robiłam tam zakupów.
Na zakupy poszłam do sklepików, które były przed wejściem do hotelu.
Fajna obsługa, pyszna herbatka miętowa :)
Polecam :)

I ponownie sklepik widziany już wcześniej. 
Po prawej wspominany już bar przy basenie.

Zwiedzamy dalej :)


Idąc tam dalej, znajdziemy kolejny basen.
Nie mam jego zdjęcia. 
Tzn. mam, ale nie mogę wstawić, ponieważ są tam leżakujący znajomi :)


Fontanna niestety nieczynna.
Pewnie włączają ją w sezonie.


 Jak już pisałam w opisie, rafa przy tym hotelu to jakaś pomyłka.
Brak tam rafy, natomiast można spotkać bardzo dużo meduz :)
Przynajmniej o tej porze roku, kiedy ja byłam.


Hotelowi goście :)




Widok z mojego balkonu na hotel




 I na koniec panoramka :)

11 komentarzy:

  1. Cenne uwagi. Te ptaki wyglądają mi znajomo. Ale z zupełni innego zakątka- w drugą stronę od Egiptu. Mam na myśli Republikę Zielonego Przylądka - Cabo Verde. Hotel wygląda na całkiem przyjemny. Ale jakoś tak mało ludzi, wiem że poza sezonem to, ale mimo to jakoś mało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzi bardzo mało. Nawet opasek nam nie zakładali.

      Usuń

  2. Dobrych wskazówek nigdy dość :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Te zdjęcia wyglądają bardzo korzystnie. Ja tam śpię po norach, więc dla mnie bomba:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za egzotyczną wycieczkę. Jestem zaskoczona dość dużą ilością przestrzeni zielonych i bardzo podobają mi się ptaki.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam tym zaskoczona. Zastanawiam się czy w sezonie też jest tak zielono

      Usuń
  5. Having read this I thought it was rather informative. I appreciate you spending some time and energy to put this information together.
    I once again find myself personally spending way too much time both reading and leaving comments.
    But so what, it was still worth it!

    My web-site ... prefabricated homes beirut lebanon

    OdpowiedzUsuń
  6. wybieram się tam za tydzień...mam nadzieję, ze będzie fajnie. Mam tylko pytanie odnośnie wody, czy jest w pokojach zostawiana codziennie? I jak kwestia sklepów na terenie hotelu? można kupić coś butelkowanego do picia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety wody butelkowanej nie dostawalismy,ale moze w sezonie bedzie. Raczej bym sie na to nie nastawiala. Sklepiki sa.

      Usuń

Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam :)