poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Salem Express - Piękny wrak o tragicznej historii ...


 Piękny wrak o tragicznej historii ...

     O Salem Express usłyszałam na początku mojej przygody z nurkowaniem. Nie myślałam nawet, że kiedyś będę miała okazję zanurkować na nim. Ja ? Wraki ? Przecież kolorowe rybki na rodzinnych wakacjach zdecydowanie mi wystarczą :) Tak myślałam kiedyś, gdy zaczynałam kurs nurkowy. Po kursie wszystko się zmieniło i okazało się, że nurkowanie jest fajne wszędzie, nawet w naszych zimnych, ciemnych wodach :) Bardzo szybko się wciągnęłam w to całe nurkowanie, a że pierwszej zimy zaraz po zrobionym kursie jeszcze nie nurkowałam, to oglądałam wszystkie możliwe filmy z nurkowań jakie udało mi się zdobyć. W ten sposób ponownie trafiłam na Salem Express. Potem zaczęłam wyszukiwać o nim coraz więcej informacji, aż w końcu wiedziałam, że muszę go zobaczyć na własne oczy.
     Gdy poznałam jego historię, wywarła na mnie niesamowite wrażenie, szacunek do tego miejsca i smutek spowodowany tak wielką tragedią. Ten wrak jakoś mnie przyciągał ... Wiedziałam już wtedy, że kiedyś tam zanurkuję i  że będzie to wyjątkowe, pełne emocji nurkowanie. Swoim nurkowaniem, chciałam oddać hołd osobom, które tam zginęły. Odwiedzić to miejsce w imieniu rodzin, które z takich czy innych powodów same nie mogą odwiedzić miejsca wiecznego spoczynku swoich bliskich. Bo czy wiecie, że podobno nie wszystkie ciała udało się wyciągnąć i część spoczęła za zawsze w niedostępnych dla nurków zakamarkach wraku? Tak, jak oddajemy hołd bliskim idąc na cmentarz i modląc się nad grobami, tak nurkując w tym miejscu, chciałam uczcić pamięć osób, dla których Salem Express stał się grobem.
   Byłam już w trakcie organizowania grupy na Salema, aby będąc w lipcu na wczasach rodzinnych w Marsa mieć pewność, że tym razem uda mi się tam zanurkować. Nagle dowiedziałam się, że mój klub nurkowy organizuje tygodniowy wyjazd do Marsa na nurkowania w kwietniu. W planach oczywiście był Salem Express. Nie zastanawiając się długo zdecydowałam, że jadę :) Lepszej okazji na zobaczenie tego wraku nie będzie.
      Salem Express jest jednym z największych wraków w egipskiej części Morza Czerwonego mierzącym ponad 100 metrów długości i 18 metrów szerokości. Został zwodowany w 1966 roku pod nazwą  Fred Scamaroni. W międzyczasie zmieniał nazwę na: Nuits Saint George, Lord Sinai, Al Tafira, aż w końcu w 1988 roku nazwano go Salem Express. Ekipa, z którą nurkowaliśmy powiedziała, że nazwano go tak na cześć właściciela, który nazywał się Salem. Ile w tym jest prawdy? Nie wiem :)
     Salem był promem pływającym między Egiptem a Arabią Saudyjską. Kapitanem promu był Hussan Moro powszechnie uważany za doskonałego marynarza. Był absolwentem Egipskiej Akademii Marynarki Wojennej.
      16 grudnia 1991 roku Salem Express rozpoczął swój ostatni rejs. Do przepłynięcia miał 450 mil. Wyruszył z portu Jeddah z zachodniej części Arabii Saudyjskiej do portu w Safadze. Pokład promu wypełniony był pasażerami wracającymi po zakończonym święcie Ramadan z Mekki do swoich egipskich domów. O zmierzchu pogoda zdecydowanie się pogorszyła. Kapitan zbliżając się do Safagi miał zwyczaj lawirować między lądem, a Rafą Hyndman skracając w ten sposób drogę o dwie godziny. Pomimo sztormowej pogody Hussan Moro i tym razem zdecydował się wybrać krótszą drogę. Nie zdawał sobie wtedy sprawy, jak tragiczna w skutkach okażę się Jego decyzja.
Prom zbliżył się do rafy Hyndman ok. północy. Niesprzyjająca pogoda sprawiła, że Kapitan nieznacznie zboczył z kursu, a ogarniające w około ciemności spowodowały, że Salem uderzył w rafę. W skutek uderzenia w kadłubie z prawej strony powstała dziura, przez którą zaczęła wlewać się woda. W tym samym czasie nastąpiło otwarcie przednich wrót luku samochodowego, przez który również zaczęła wlewać się woda. Prom przechylił się na prawą stronę i po 20 minutach zatonął. Ekipa, z którą nurkowaliśmy powiedziała, że nie jest możliwe, aby wrak zatonął tak szybko i że mogło to trwać nawet z trzy godziny. Osobiście nie zgadzam się z ich poglądem. Gdyby wrak tak długo tonął, to zdążyliby opuścić szalupy ratunkowe. Dlaczego więc tego nie zrobiono ... ?
Od tego tragicznego wydarzenia zabroniono używania skrótu dużym statkom. Salem Express spoczywa na sterburcie czyli na jego prawej stronie, na głębokości.32 m od strony dziobu i 29 m od strony rufy. Jego druga burta (lewa część statku zwana - bakburtą) jest najpłycej położoną częścią wraku. Od powierzchni dzieli ją zaledwie 10-12 m. Można zobaczyć go z powierzchni wody, zanurzając tylko głowę pod wodę.
     Według oficjalnych wiadomości na statku było 650 osób, 72 członków załogi i 578 pasażerów. Akcje ratunkowe okazały się nieskuteczne. Żadna z szalup nie została zwodowana, a zakotwiczone w pobliżu mniejsze statki bały się wyruszyć w akcję ratunkową ze względu na własne bezpieczeństwo. Uratowało się tylko 180 osób. Większość z uratowanych do brzegu dotarła o własnych siłach. Sprzyjające prądy ciągnęły ich w stronę brzegu. Trzeba tu wspomnieć o dużym szczęściu. Siedziałam na statku między pierwszym a drugim nurkowaniem i patrzyłam w stronę lądu przypominając sobie o tym, jak o własnych siłach rozbitkowie dopłynęli do brzegu. Nie wyobrażam sobie przepłynięcia takiej odległości w zimnej wodzie. Nawet w ciepłej piance nadal jest to dla mnie niewyobrażalne. Chociaż, jak to już wielokrotnie udowodniono, w sytuacji zagrożenia życia, człowiek potrafi znaleźć w sobie siłę do walki.
W tragedii zginęło 470 osób, choć nieoficjalnie uważa się, że wypływając z portu pasażerów było zdecydowanie więcej, nawet dwukrotnie więcej. Podobno prom był znacznie przeciążony, a ofiar w wyniku katastrofy podobno również mogło być nawet dwukrotnie więcej niż podano.
    Kapitan Hassan Moro przeżył. Został obwiniony za katastrofę i zamknięty w więzieniu, gdzie podobno  popełnił samobójstwo. Krążą pogłoski, że kapitan uciekł do Syrii i do tej pory nikt go nie odnalazł. Niektórzy słyszeli też wersję, że Kapitan Moro zmarł w katastrofie. Dosyć często użyłam stwierdzenia "podobno" ale nie udało mi się znaleźć i potwierdzić nigdzie powyższych danych.
     Zaraz po katastrofie podjęto próby wydobycia ciał zmarłych. Z wraku udało się wydobyć ciała z płytszych i bardziej dostępnych miejsc. Gdy wydobycie ciał zrobiło się niebezpieczne, zaprzestano dalszych akcji wydobywczych. Nieoficjalnie wrak stał się "cmentarzem".
Zaczęło dochodzić do kradzieży i plądrowania wraku. Ze względu na szacunek dla zmarłych, oraz aby zapobiec dalszemu plądrowaniu władze zakazały wpływania do środka, a wszystkie otwory zostały zabezpieczone i zabite blachą.
Obecnie do wraku można wpłynąć, jednak nadal należy pamiętać o tym, aby niczego nie ruszać i nie zabierać. Wrak jest objęty prawnie ochroną i każda kradzież będzie surowo karana.
 Wielu nurków omija ten wrak. Ci co zdecydują się zanurkować, powinny to zrobić z szacunkiem i pokorą.


Na wraku mieliśmy dwa nurkowania.
Zaplanowaliśmy wpłynięcie do wnętrza wraku.
Poniżej zamieszczam fotorelację. 
Zdjęć jest dużo i różnej jakości.
Robione były na głębokościach, często w ciemności, bez lampy błyskowej.

Zaczynamy.

"Gdy poznamy historię statku, zanim jeszcze stał się wrakiem, nie nurkujemy już nad bezosobową kupą zardzewiałego żelastwa, lecz obcujemy z konkretnym zjawiskiem, które traktujemy w sposób, na jaki zasługuje."
Cytat z : http://www.nowa-ama.pl/w-poszukiwaniu-skarbow.xhtml


 Zanurzamy się nad wrakiem i zaczynamy go opływać.
Już z daleka go widać. Przed oczami staje mi widok tragedii, do jakiej doszło w tym miejscu ...



 Przepływamy nad znakiem "S",  logo Salema ...
To tutaj po raz drugi zaczynam przypominać sobie historię wraku ...



 Płyniemy dalej ...



 Na pierwszym nurkowaniu wpłynęliśmy do środka.
Jesteśmy w stołówce. Po prawej stronie widać stoliki, przy których dawniej spożywano posiłki.
Wrak jest przechylony, więc nie od razu mózg rejestruje ten obraz.
Przechylając głowę w lewo lub obracając zdjęcie w prawą stronę wyraźnie zauważymy kształt pomieszczenia, w którym są liczne stoły.


 Zbliżenie na stoliki. 
Specjalnie nie obracam zdjęć, żebyście zobaczyli wnętrze w takim stanie, w jakim obecnie się znajduje.


 Powoli wypływamy ze środka. 
Po drodze mijamy oznaki tragedii ...


 Na zewnątrz widoczne porozrzucane wszędzie blachy ...


 I inne elementy statku ...
Przypomina to złomowisko ...



 Wpływamy do kolejnego pomieszczenia.
Od razu zastajemy tam nieład, bałagan i liczne świadectwa obecności ludzi ...


 We wnętrzu jest ciemno. 
Gdyby nie latarki, nie byłoby pewnie za wiele widać.


 Światło latarek oświetla bagaże pasażerów, którzy płynęli promem ...


 I którzy na nim zginęli ...



Na jednej z torb widoczny napis "HAPPY" ...


 Płynąc i patrząc na zniszczone, pozostawione na wieki rzeczy, różnego rodzaju myśli kłębią się w głowie ...


 Torby, bagaże, ubrania, koce ...
Ich przeznaczenie powinno być inne, niż zaleganie na dnie morza ...


 To chyba tutaj właśnie najbardziej odczuwa się powagę sytuacji i tragedii 
jaka rozegrała się w tym miejscu ...













 Powoli opuszczamy pomieszczenie ...


 Wypływając zauważamy samochód ...




 Jesteśmy coraz bliżej wyjścia, jednak porozrzucane ubrania i bagaże nadal spotykamy na swojej drodze.
Nie dają zapomnieć o tym, w jakim miejscu się znajdujemy ...


 Przed nami widoczne już wpadające do wraku światło, które wskazuje nam drogę wyjścia ...






 Na każdym kroku widać skutki uderzenia promu o rafę ...





 Jesteśmy znowu na zewnątrz ...


 Dookoła panuje bałagan ...





 Walizki można znaleźć nawet na zewnątrz Salema



 Wrak upodobały sobie rybki.
Te liczne kropki na zdjęciu to właśnie jedna z ławic otaczające wrak



 Wśród blach leżąca taca ? 
Z tym mi się kojarzy ta srebrna blacha


 Jedna z szalup, która miała ratować życie, a zamiast tego spoczywa na dnie przypominając o wydarzeniach, jakie miały tu miejsce ...


 Płyniemy dalej ...





 Śruba dosyć mocno już porośnięta koralami ...


 Zbliżenie śruby ...




 Mijamy ją i płyniemy dalej ...


 Szalupy spoczywające na dnie ...
Nad nimi znak Salema


 Rybki upodobały sobie każdą dziurę wraku ...


 Ponownie szalupy ...
To są cały czas te same szalupy co na wcześniejszych zdjęciach.


 Czekamy na resztę grupy ...


 Widok na wrak ...





 Z tego, co udało mi się dowiedzieć, to właśnie tędy między innymi zaczęła wpływać woda do statku w momencie tragedii ...



 Zbliżenie kotwicy.
Rybki wykorzystują każdy kawałek statku, aby znaleźć schronienie ...


 Kotwica ...


 Przepływamy nad wrakiem ...











 Na dnie w tle widoczne szalupy ratunkowe ...


 Salem Express prezentuje się przepięknie.
To musiał być wspaniały statek/prom.


 Obecnie stał się on cmentarzem dla ofiar, których ciał nie udało się wydobyć
 i domem dla morskich zwierząt, ryb oraz koralowców ...





 Ostatnie chwile na wraku.
Kończy się czas i powietrze ...







 u góry widoczny nasz statek




 Jedna z ławic






 Mieszkaniec Salema ?





 To już ostatnie spojrzenie na wrak.
Zdjęcia robione w ciemno podczas przystanku bezpieczeństwa, 
trzymając się jedną ręką liny i walcząc z silnym prądem.







Na wrak wypłynęliśmy z Safagi.
Musieliśmy dojechać busem z Marsa Alam. Wyruszyliśmy o 6 rano. Jechaliśmy jakieś 2 i pół godziny.
W Safadze przesiedliśmy się na statek, którym płynęliśmy jakieś półtorej godziny.
Statek mocno bujał i kilku osobom zrobiło się niedobrze ale byliśmy dzielni :)
Samo nurkowanie jak dla mnie było spokojne, nie odczuwałam prądu pod wodą.
Jedynie przy drugim wyjściu, przy linie dało się odczuć silne prądy, które targały nami tam i z powrotem.
Prądy dało się odczuć również na powierzchni podczas pierwszego i drugiego nurkowania.
Podczas wyjścia trzeba było z nim walczyć, aby dopłynąć do drabinki statku.



14 komentarzy:

  1. Nigdy nie nurkowałam i pewnie nigdy nie będę, ale z przyjemnością oglądam zdjęcia z takich wypraw. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamierzam tam powrócić. Mam nadzieję, że uda się jeszcze w tym roku. Postaram się lepiej przygotować do zdjęć, albo może jakiś filmik uda się zrobić, to oglądanie będzie przyjemniejsze :)

      Usuń
    2. Ja wlasnie wrocilam. Wrak jest miejscem b.wyjatkowym i daje duzo do myslenia.

      Usuń
  2. Ja również nie nurkowałam i nie wiem czy bym się odważyła zejść pod wodę...Z ciekawością oglądam takie zdjęcia...Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa relacja. W sumie dawno i niedawno to było. Ala jak widać, organizmy morskie zagospodarowały ten wrak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. Dosyć ładnie już jest porośnięty, a rybek na nim nie brakuje. Nawet murena znalazłam tam swoje miejsce.

      Usuń
  4. No ja to się boję wody więc nigdy nie zobaczę tego na żywo. Świetna relacja, okraszona cudownymi zdjęciami. Straszna tragedia spotkała tych ludzi.. Idę jeszcze raz poczytać i pooglądać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tragedia straszna i zupełnie niepotrzebna ...
      Czasami nie wart "chodzić" na skróty ...

      Usuń
  5. Twoją relacją jestem zachwycona. Szczerze Cię podziwiam!!!!

    Zdrowych, radosnych, rodzinnych Świąt.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już Ci zazdroszczę. Bardzo chcę wrócić na ten wrak. W tym roku raczej mi się nie uda, ale w następnym jest duża szansa. Jak wrócisz koniecznie zdaj relację. Pozdrawiam

      Usuń
    2. napewno się odezwę jak wrócę pozdrawiam

      Usuń
  7. Dobra Robota i szacun za ...... Szacunek do Miejsca.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam :)