piątek, 9 maja 2014

Nurkowanie Marsa Alam Reef

     

W tym miejscu nurkowałam po raz pierwszy. Wreszcie nowe miejsce :)

Na miejsce nurkowe wypłynęliśmy łodzią. Nie pamiętam już dokładnie czy płynęliśmy 20 czy 30 minut, w każdym bądź razie było dosyć krótko. Morze było wzburzone, a pod wodą dało się odczuć prądy.
Podzielono nas na 2 grupy. My weszliśmy do wody z łodzi i zanurzyliśmy się pływając spokojnie koło rafy po czym wróciliśmy na łódź. Było to najnudniejsze nurkowanie ze wszystkich moich nurkowań w Egipcie.
W tym samym czasie, druga grupa wypłynęła zodiakiem w morze i stamtąd zaczęli nurkowanie z prądem. Wrócili zachwyceni. Aż im zazdrościłam, że my nie mieliśmy nurkowania z zodiaka. Dlaczego tak wyszło ? Tego nikt nie wie :/
     Drugie nasze nurkowanie. Zupełnie inne niż pierwsze. Przepłynęliśmy przez mały kanion i wypłynęliśmy w okolicy zatopionego wraku. Z tego co się dowiedziałam od miejscowego DM, była to łódź rybacka należąca do egipskiego Kapitana Rosso. Do zatopienia doszło w skutek podpalenia podczas stypy alkoholowej na statku. Podobno wszyscy uszli z życiem, a do brzegu dopłynęli zodiakiem :) Obecnie z łodzi został już praktycznie szkielet.
     Jeszcze nie wypłynęłam dobrze z kanionu a już wyczaiłam płaszczkę spokojnie leżącą na dnie przy rafie. Gdy dopływałam do wspomnianego wyżej wraku, wypatrzyłam szkaradnicę, potem opłynęłam częściowo wrak. Nie starczyło mi czasu na opłynięcie całego wraku z powodu uciekającej już grupy :) Podczas, gdy inni pływali po wraku, ja i mój partner nurkowy zajęliśmy się obserwacją i sesją zdjęciową szkaradnicy, a potem znowu brakło nam czasu :) Popłynęliśmy więc za grupą zostawiając szkielet wraku nie do końca zbadany. Pomyślałam sobie "kiedyś tu wrócę" i jakoś to przebolałam :) Nie był to zbyt imponujący wielkością czy wyglądem wrak, więc nawet nie odczułam większej straty :) Płynąc dalej widziałam jeszcze kilka ładnych miejsc, kolorowych ryb, podwodnych ogrodów, a gdy przepływaliśmy znowu kanionem, wypłynęła przede mną murena, która ostatecznie dodała uroku temu nurkowaniu. Jak już pewnie wiecie, a może i nie, uwielbiam mureny :)
     Wróciliśmy do łodzi i tym razem byłam mega zadowolona. Tak więc jak widać, to samo miejsce, a może być ciekawe lub nudne. Wszystko zależy od tego gdzie i w jaki sposób zostanie Ci ono pokazane. Gdyby moje pierwsze nurkowanie było z zodiaka z prądem tak, jak miała druga grupa, to na pewno nie napisałabym, że było ono nudne. Ale co tam wszystko jeszcze przede mną. Pewnie wrócę w to miejsce. Może odkryje je jeszcze na inny sposób ? Zastanawiam się tylko czy warto tam wracać. Dopłata do tego nurkowania to 40 euro. Ale z drugiej strony chętnie przyjrzałabym się bliżej temu wrakowi. Można by tam porobić piękne zdjęcia, gdyby czas pozwolił :) A tak ? No cóż ... Moje zdjęcia z tego wraku klną o pomstę :) Ale coś tam widać, więc Wam pokarzę :)

Zdjęcia z tego nurkowania


















Meduza. Dosyć sporo ich spotkałam o tej porze roku.


Mniej więcej takimi kanionami/wąwozami pływaliśmy.
To akurat jest widok w górę. 




Wspomniany wrak :)




Toaleta nadal czynna :)





To właśnie przez nią nie zdążyłam opłynąć całego wraku spokojnie :)





Na widok tej murenki miałam uśmiech od ucha do ucha :)





6 komentarzy:

  1. Dla takich widoków byłabym gotowa do zejścia w głębiny morskie.
    Kolejna, fantastyczna relacja.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze lubię podziwiać takie widoki. Ładnie i to bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowite widoki, tyle małych kolorowych rybek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bajkowo cudne widoki, i takie piękne zdjęcia - podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bajkowo cudne widoki i piękne zdjęcia - zachwycam się i podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zwykle czarujesz pod wodą !
    ;)
    Diugoń ponoć wrócił do zatoki w Marsa Alam
    więc grzecznie poczekam na Twoje "polowanie"

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam :)