poniedziałek, 5 maja 2014

Nurkowanie w Abu Sayl po raz drugi

     W tym roku DM, z którym nurkowaliśmy napisał mi nazwę tego nurkowiska jako Abu Sayl. 
W zeszłym roku to samo miejsce nazywało się Abu Sail, a potem na FB drugi z przewodników podał mi nazwę Abu Sily :) Moi towarzysze nurkowi zapisali nazwę jeszcze inaczej, jak podał im instruktor :) Tak więc jak widać, to ciekawe nurkowo miejsce, za każdym razem inaczej się nazywa :) Ale czemu się dziwić ? W końcu to Egipt :)
     W zeszłym roku opisywałam już to miejsce. Możecie o nim poczytać i oglądnąć zdjęcia oraz filmik pod linkiem Relacja 2013 - Kliknij tutaj 
W tym roku opiszę je jeszcze raz. Ponieważ to samo miejsce w tym roku było zupełnie inne :)
Do Marsa powrócę jeszcze raz w tym roku. Możliwe, że znowu zanurkuję na tej rafie. Ciekawa jestem czy znowu mnie zaskoczy :)
     A więc zaczynając od początku ....
Bardzo cieszyłam się, że moja grupa będzie nurkować w Abu Sayl. Bardzo miło wspominałam to nurkowanie, chociaż na myśl o wejściu do dziury i wyjściu z niej, czułam lekki niepokój. Miałam nadzieję, że tym razem będzie lżej.
     Nurkowaliśmy z Dive Top tak, jak w zeszłym roku. Chłopaki przywieźli nas dokładnie w to samo miejsce. Na brzegu praktycznie nic się nie zmieniło. Domek, który stał na plaży nadal stoi niedokończony służąc nurkom za toaletę ... Ucieszyłam się, jak tylko wysiadłam z samochodu i zobaczyłam ponownie okolicę. Od razu zauważyłam jedną, ale jakże istotną zmianę :) Od samego brzegu była woda :) A dziura była pod wodą :) Pomyślałam sobie "super, będzie prościej" i rzeczywiście było :) 
Dojście do samej dziury było dla nas męczące. Musieliśmy iść z całym sprzętem, ciężką butlą na plecach i balastem poupychanym w kieszeniach lub zawieszonym na pasie balastowym zmagając się z wodą, która z każdym krokiem było coraz głębsza i stawiała coraz większy opór. Ale i tak wolałam tą wersję niż wersję z przed roku :) Musieliśmy bacznie przyglądać się, żeby nie wpaść z zasłonięte wodą dziury, które w zeszłym roku było widać z daleka na suchym lądzie. Gdy już doszliśmy do dziury, z której zaczynaliśmy nurkowanie, wystarczyło założyć płetwy, położyć się i wpłynąć do niej. Nie musieliśmy wskakiwać, jak w zeszłym roku :) Wyjście też było prostsze, bo wystarczyło wypłynąć a nie męczyć się wychodząc z dziury na powierzchnię z ciężkim sprzętem na plecach na nierównym terenie z ostrymi krawędziami. Wspominając zeszłoroczne męczarnie, strasznie się cieszyłam tym, co zostałam tym razem :) W prawdzie samo dojście było męczące ale nurek wynagradzał wszystko. 
     Rafa podobała mi się tak samo, jak w zeszłym roku. Rozpoznawałam niektóre miejsca ...  Na niektóre miejsca czekałam, aż dopłyniemy :) Zastanawiałam się czy tym razem również spotkamy żółwia. Był. Widocznie to stały bywalec tej rafy. Rafa nie zaskakiwała mnie już, ale też nie rozczarowała mnie, nie znudziła. Miałam okazję skupić się na wyszukiwaniu czegoś nowego, szukaniu zakamuflowanych ryb ...
W zeszłym roku skupiałam się na całości, w tym roku wyłapywałam szczegóły :)
Powiem szczerze, że chętnie zanurkuję tam ponownie :)
     Po ostatnim nurkowaniu, znaleźliśmy sposób, jak wyjść z wody męcząc się jak najmniej :) Po prostu wypłynęliśmy z dziury i płynęliśmy jakby snurkując prawie do samego brzegu. Dopiero tam wstaliśmy ze sprzętem pomagając sobie nawzajem i wyszliśmy szczęśliwi z wody :)
I dlaczego nie wpadliśmy na to na początku ? :)

Zdjęcia zrobione w tym roku na tej rafie.






Ale się zakamuflowała :)






Wspomniany wcześniej żółw :)









To ten sam żółw co na wcześniejszym zdjęciu.





I moje ulubione miejsce na tym nurkowaniu :)




Płyniemy w stronę wyjścia





Dużo zdjęć z bardzo ładnych miejsc nie zamieściłam ze względu na to, że byli na nich nurkowie.
Ale możliwe, że w przyszłości je dołożę. Muszę zrobić selekcję zdjęć :)

7 komentarzy:

  1. BOSKIE są te zdjęcia. Czy aparaty do podwodnych zdjęć są bardzo drogie?
    Zawsze chciałam się nauczyć nurkowania, ale trochę się boję jakoś... Sama nie wiem, dlaczego. Zawsze jestem w szoku, jak widzę, że moja teściowa nurkuje i nie boi się tego wcale... ;)
    Pozdrawiam,
    Sol

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykły aparat podwodny można kupić już od 300-400 zł, Te lepsze ok.1000. Ja polecam zwykły kompakt i obudowę do tego. Koszt ok. 1000-2000 i wzwyż. Ceny są takie same, jak zwykłych aparatów, wszystko zależy co chcesz w nim mieć.

      Usuń
  2. I like your website, it is good. Check my website too.

    You can gry from my website.
    I like your website, it is good. Check my website too.

    You can gry from my website.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne zdjęcia :) Jednak ja też czuję strach, kiedy pomyślę o takim nurkowaniu. W sumie nawet na basenie nie pływam pod wodą. Zostaje mi chyba tylko oglądanie tych przepięknych zdjęć. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Z wodą można się zaprzyjaźnić. Sam fakt, że chodzisz na basen to dobry znak :)

      Usuń
  4. Dziewiątym zdjęciem zabrałaś mnie w Avatarową otchłań !
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż musiałam policzyć, które to 9-te :) W sumie, można skojarzyć z Avaterem :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam :)