piątek, 27 czerwca 2014

Zakrzówek


Postanowiłam Wam pokazać miejsce, gdzie najczęściej nurkuję.
Niestety straciłam zdjęcia z powierzchni, więc dzisiaj pokarzę Wam tylko kilka podwodnych "atrakcji", a następnym razem piękną okolicę.

Najczęściej zanurzamy się wzdłuż starej drogi kamieniołomu.
Na mniej więcej 4-5 metrach mamy komputer.


Następnie na mniej więcej 6 metrach stoi radiowóz.
To właśnie tutaj najczęściej robimy tzw."przystanek bezpieczeństwa".


Skręcając z drogi i nurkując głębiej mamy rower.


Pozostałość łańcucha ...


Jak widać pod wodą też mamy znaki drogowe :)


Kręgiel. Stanowi głównie punkt orientacyjny pod wodą.


Zakrzówkowy przystojniak, czyli spadochroniarz :)




Nysa


Samolot. 
Gdzieś na ok. 11-12 metrach głębokości.


A tutaj takie bąbelkowe nudy, czyli jak wygląda wydychane powietrze pod wodą :)


Na Zakrzówku również mamy rybki :)
Te są akurat malutkie, ale można też spotkać duże jesiotry, szczupaki, sumy i inne okazy.
Kiedyś Wam je pokarzę, na razie muszę zrobić im zdjęcie :)


Część Grubego, czyli naszego waraku.
Został on zbudowany przez Centrum Nurkowe i zatopione specjalnie dla nurków.


Pod wodą mamy także autobus.
Mam nadzieję, że kiedyś pokażę Wam zdjęcie w całości :)


Na blogu było już o Wrocławskich Krasnalach, teraz mamy Krasnala Zakrzówkowego :)


I kolejny znak :)
I jak tu się do niego stosować ? :)


Gitara


Fiat


Łódki


Kajak


 Jak widać, nawet roślinek nie brakuje :)


Mamy też piłkę :)


I bramę Ramzesa :)


Była Policja, jest i Straż Pożarna :)


Na wiosnę Ikry zdobią zatopione drzewa


Jest Smok Wawelski, jest i Smok Zakrzówkowy :)



A jesienią ...
Pod wodą jesień też może być piękna ...


Niestety więcej zdjęć nie mam. Jak już wspominałam straciłam.
To tylko malutka część podwodnych atrakcji.
Jak porobię nowe zdjęcia, to też Wam pokarzę :)

Dodano 13.11.2014

Kolejna porcja zdjęć pod  linkiem

niedziela, 15 czerwca 2014

Trzebinia - sprzątanie Balatonu.

   Pewnego dnia dostałam maila z propozycją sprzątania oraz zanurkowania w Balatonie. Sprawdziłam tylko grafik i terminarz - wolne :) Nie zastanawiając się długo odpisałam, że wezmę udział.
     Balaton to niewielki zalany kamieniołom, którego głębokość sięga ok. 9,5 metra.W zbiorniku tym jest oficjalny zakaz nurkowania. Użytkowują go głównie wędkarze. Z tego co słyszałam zgodę na nurkowanie załatwia dosyć długo. Wędkarze podobno lubią dzwonić na Policję, gdy zobaczą tam nurków. Z resztą sami byliśmy tego świadkami.
    Zgodę na nurkowanie mieliśmy załatwioną. Posiadaliśmy też zezwolenia na wjazd samochodem pod sam zbiornik wodny i parkowanie tam do godz. 18-tej. Oczywiście rozwrzeszczany wędkarz przybiegł i straszył nas Policją, jak nie odjedziemy ... W końcu, gdy już sytuacja została opanowana, zaczęliśmy się przygotowywać do nurkowania.
     Pierwotnie miało być nas dużo więcej, jednak rano ekipa zaczęła się wykruszać. Co chwilę ktoś dzwonił, że nie może przyjechać z takiego czy innego powodu. Przypuszczaliśmy, że tak będzie, ponieważ pogoda rano nie dawała nadziei na słoneczny dzień. Ja postanowiłam jechać. Nie wiem, kiedy byłaby kolejna taka okazja, więc postanowiłam zaryzykować z tą pogodą i dobrze zrobiłam. Zanim dojechaliśmy świeciło już pięknie słoneczko a dzień stawał się coraz bardziej gorący :) Żałowaliśmy tylko, że nie zabraliśmy grilla, bo mogliśmy zostać na cały dzień. Miejsce do tego wymarzone.
     Pomimo widocznego zakazu kąpieli, nad wodą zbierało się coraz więcej ludzi. Jedni grillowali, inni się opalali, jeszcze inni łamali zakaz wskakując do wody. Podobno w okresie letnim, można się tam kąpać, ale szczerze mówiąc nie wiem jak z tym jest dokładnie. Sama okolica zachęca wręcz do spędzenia tam czasu. Piękne laski, plac zabaw, parking w pobliżu, zieleń i woda. Czego więcej chcieć w piękny słoneczny dzień ?
     My jednak przyjechaliśmy tu w innym celu. Gdy byliśmy gotowi do nura, zabraliśmy ze sobą  podziurawione worki i ruszyliśmy zbierać śmieci :) Wizura była tragiczna, wręcz nie było jej w ogóle. Już przy zanurzeniu zaczęliśmy się gubić pod wodą. Potem co jakiś czas znajdowaliśmy się i znowu się gubiliśmy i znowu znajdowaliśmy i tak w kółko. Widoczność od praktycznie zerowej do maksymalnie 2 metrów. Wystarczyło schylić się po butelkę, a partnera już nie było koło Ciebie. Jednak dawaliśmy radę :) Muszę przyznać, że mnie się strasznie podobało :)
Zebraliśmy kilka worków śmieci i postanowiliśmy poszukać zatopionego wagoniku. Miałam nadzieję zrobić zdjęcie, ale niestety nie udało się ze względu na brak widoczności pod wodą. W ogóle to, że go znaleźliśmy graniczy z cudem, bo za pierwszym razem przepłynęliśmy koło niego i nawet go nie zauważyliśmy. Dopiero w drodze powrotnej coś mi mignęło i okazało się, że to właśnie wagonik :) Nawet z bliska nie dało się rozpoznać dobrze jego kształtów. Ale ważne, że go znaleźliśmy :)
     Po nurkowaniu posiedzieliśmy jeszcze jakiś czas nad wodą, podsuszyliśmy sprzęt a następnie pożegnaliśmy się i ruszyliśmy w stronę domu.

Zamieszczam zdjęcia z tego dnia :)


Tak wygląda okolica



Zabieramy worki i "płyniemy" sprzątać :)




Jedno z wynurzeń na podmianę worków




To tylko mała część worków i śmieci. Niestety nikt nie pomyślał, żeby zrobić zdjęcie całości :)


Oprócz tego co na zdjęciach, znaleźliśmy wiele innych rzeczy


A tutaj wybieramy się już na zwykłego nura. Nasz cel to wagoniki.


Cel osiągnięty, więc pora na relax :)


I znowu widoczki okolicy