wtorek, 10 czerwca 2014

Svobodné Heřmanice

     O Hermanicach już kiedyś pisałam.
Wklejałam wtedy też zdjęcia kamieniołomu oraz jego okolicy.
Można oglądnąć je tutaj - kliknij.
     Dzisiaj zamieszczam zdjęcia podwodne z kamieniołomu Šífr. Warunki nie sprzyjały więc zdjęcia są jakie są, ale coś tam widać.
Niestety nie trafiliśmy na dobrą wizurę, ale za to pogoda i towarzystwo było warte wyjazdu :) 
Ale od początku ...
     Pierwotnie do Hermanic umawialiśmy się na wyjazd w kolejny tygodniu, jednak okazało się, że znajomi robią tam kurs, więc postanowiliśmy się zebrać i pojechać tydzień wcześniej.
Była nas skromna grupka 12-to osobowa. Część osób robiło kurs, część myślało o nurku technicznym, część z nas miała butle nabite nitroxem i planowała zwykłego nurka rekreacyjnego. Planowaliśmy jednego nurka, kursanci robili dwa.
     Umówiliśmy się pod bazą o 6:30. Jak dla mnie to mordęcza godzina. Nie cierpię wstawiać wcześnie, a ostatnio jestem cały czas na obrotach, więc pozostało mi tylko pomarzyć o dłuższym spaniu. 
Gdy już się spotkaliśmy sprawdziliśmy butle, przepakowaliśmy sprzęt grupując się w mniejszą ilość samochodów, żeby było nam raźniej i ruszyliśmy w stronę Hermanic autostradą.
Droga mijała nam szybko i wesoło. Gdy już dojechaliśmy na parking, rozpakowaliśmy sprzęt, sklarowaliśmy go i podzieliliśmy się na grupki. Nie spieszyło nam się ponieważ, jak już wcześniej napisałam, my planowaliśmy jednego nura, a kursanci robili dwa. 
Słoneczko ładnie prażyło i nikomu nie chciało się ubierać ocieplaczy i sucharów  i iść taki "kawał" do wody :) No, ale w końcu przyjechaliśmy tu nurać więc trzeba było się szybko ubrać i jeszcze szybciej znaleźć w wodzie :) Tam można było już spokojnie czekać na resztę chłodząc się, stojąc zanurzonym po szyję w wodzie :)
     Na nurka poszliśmy grupą 3 osobową. Zanurzając się nie było dosłownie nic widać. Musieliśmy bardzo uważać, żeby się nie pogubić. Pamiętam, że gdy byłam tu ostatnim razem była zdecydowanie lepsza widoczność. Ponieważ nie znamy zbiornika zbyt dobrze, postanowiliśmy trzymać się poręczówek ( takich linek, które prowadzą od jednego miejsca do drugiego). Mieliśmy plan przy ilu brach (ilość gazu w butli) zawracamy i tak też zrobiliśmy. 
Gdy już wyszliśmy z wody, rozłożyliśmy sprzęt do suszenia i zajęliśmy się opalaniem, rozmowami i oczekiwaniem na naszych znajomych kursantów. Słodkie lenistwo nad wodą w słoneczny, upalny dzień :)
Tym razem spoglądaliśmy już na zegarek dosyć często ponieważ w planie naszego wyjazdu była jeszcze jedna atrakcja.
Mieliśmy jechać do restauracji na tzw."Uszy Słonia" czyli legendarne kotlety, których podobno nie dało się zjeść, taka była duża porcja. A restauracja czynna tylko do 16-tej. Czas mijał, kursanci wyszli z wody ... Teraz trzeba się szybko spakować w samochody i ruszamy do restauracji :) Zdążyliśmy :) 
Niestety, jak się okazało "Uszu Słonia" nie dało się już zamówić. Wycofali je z jadłospisu, chociaż na stronie internetowej dalej są widoczne :/  Większość zamówiła więc zwykłe kotlety schabowe. Ja zamówiłam sobie placki ziemniaczane solo i chipsy smażone czyli po prostu talarki z ziemniaków. Do tego oczywiście do picia Kofola :) Jak Czechy to i Kofoli trzeba się napić chociaż osobiście za nią nie przepadam :) Jedzenie było ok. Placki wyglądały jak typowe placki z torebki, ale nie przeszkadzało mi to. Nawet mi smakowały. Jedynie kapusta podana, jako surówka była do bani, strasznie słodka. Największym rozczarowaniem, tej knajpy była obsługująca nas kelnerka. Myślałam, że ją ... Straszna obsługa, wręcz podnosiła momentami na nas głos, doprosić się nie mogliśmy niczego, najpierw przyjęła zamówienie, a potem, jak już wydawała posiłki to mówiła, że nie ma i np. podała kotlety same, bo nie ma frytek i mogą być talarki. Zanim talarki przynieśli kotlety były zimne :) Trochę to śmieszne było, trochę wkurzające ... W każdym bądź razie, Pani napiwku nie dostała za obsługę. Ważna wiadomość, można było płacić kartą.
     Gdy już zjedliśmy, ruszyliśmy dalej w stronę naszej bazy, gdzie zdaliśmy butle.
Tradycyjnie posiedzieliśmy sobie jeszcze dłuższą chwilę i do domu dotarłam dopiero po 21-szej.
     Dzień był super. Oby częściej takie wyjazdy :)

Kilka zdjęć z pod wody.












6 komentarzy:

  1. Niezwykły jest podwodny świat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie się z Tobą zgadzam :)

      Usuń
  2. Uwielbiam Twoje podwodne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi to słyszeć :)
      W takim razie specjalnie dla Ciebie niedługo zamieszczę kilka zdjęć podwodnych z Zakrzówka. Miejsca, gdzie najczęściej nurkuję :)

      Usuń
  3. Podziwiam Twoją przepiękną pasję.
    Świat podwodny jest uroczy.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będę mogła się nią cieszyć jeszcze bardzo długo :)
      Pozdrawiam

      Usuń

Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam :)