sobota, 11 października 2014

Stare Jabłonki - Ośrodek Wypoczynkowy Elemis


 Nie planowałam już w tym roku wyjazdu na Mazury ale okazało się, że moja Firma zaplanowała taki wyjazd za mnie. Chcąc, nie chcąc musiałam jechać.
Wpisaliśmy w nawigację Stare Jabłonki i ruszyliśmy w drogę. Ośrodek Wypoczynkowy Elemis, w którym nas zakwaterowano znajduje się nad samym jeziorem Szeląg Mały przy ulicy Turystycznej 1.
Oczywiście zanim ruszyliśmy w drogę "wygooglałam" naszą docelową miejscówkę i nie ukrywam, iż byłam dosyć negatywnie zaskoczona wyborem. Nigdy nie umieszczano nas w tego typu ośrodkach wczasowych. Miałam nadzieję, że rzeczywistość okaże się bardziej łaskawa nić Google.
     Gdy wjechaliśmy do miejscowości Stare Jabłonki od razu zobaczyliśmy kierunkowskaz do Elemis. Ku naszemu zaskoczeniu piaszczysta, ubita droga prowadziła nas przez las. Szybciutko dojechaliśmy na miejsce i naszym oczom ukazały się drewniane domki. Właściciel od razu do nas podszedł w celu zameldowania. Dostałyśmy kluczyk i z przerażeniem weszłyśmy do domku.
     W środku widać było ząb czasu, jakby nikt za bardzo nie przejmował się remontem domków.  Mieliśmy dwupokojowy domek, łazienkę i prysznic obok łazienki. W pokoju byłyśmy w cztery osoby. Miałyśmy być w trzy, ale skoro była wersalka, to przygarnęłyśmy koleżankę :) Wspomniałam o tym dlatego, że na te 3/4 osoby był jeden bojler, który miał nam niby wystarczyć na prysznic i mycie. Niestety dla 4 kobiet z długimi włosami to za mało, żeby porządnie się umyć. Z myślą więc, aby dla każdego starczyło ciepłej wody musiałyśmy się szybciutko opłukać. Może, gdyby dało się wyregulować dobrze wodę na baterii, to nie byłoby problemu, bo wodę w bojlerze można zagrzać do wrzątku i z domieszką zimnej wody byłoby jej dwa razy więcej, jednak nasza bateria nie pozwala nam uregulować temperatury i miałyśmy albo gorącą, albo zimną wodę, trzeba więc było ustawić odpowiednią temperaturę na bojlerze. Brak dostępu do bieżącej ciepłej wody zaliczam jako bardzo duży minus.
     Teraz pokoje. W jednym pokoju były dwa łóżka, w drugim łóżko i wersalka. Łóżka nie wyglądały zachęcająco. Nie potrafię powiedzieć dlaczego, ale wręcz nas odpychały od położenia się w nich. Może te narzuty, może cały wystrój wnętrza, który wyglądał na dawno nie odświeżany sprawiał, że człowiek nie miał ochoty kłaść się w tych łóżkach... Pierwotnie postanowiłyśmy więc, że nie śpimy ale w końcu dopadło nas takie zmęczenie, że położyłyśmy się niechętnie, a same łóżka okazały się nawet wygodne, co wizualnie na to nie wskazywało. Jednak w spaniu przeszkadzały nam (chyba) myszy, albo jakieś inne gryzonie czy drapieżniki, które "baraszkowały" i "tłukły" się chyba od 5-tej nad ranem i nie dawały nam spać :)
     W domku miałyśmy mały, stary telewizor. Nawet nie sprawdziłyśmy czy działa. Była też lodówka i czajnik. Lodówkę sprawdziłam. Działała i chłodziła :)  Czajnika nie sprawdzałam, nie miałam takiej potrzeby :)
     Ogólnie najgorsze w całym ośrodku Elemis były właśnie te domki. Gdyby właściciel je odnowił / odświeżył to na pewno można by tam spędzić bardzo fajny urlop.
Ośrodek znajduje się nad samym jeziorem. Przy jeziorze jest ładny, duży pomost. Woda wydaje się czysta. Są rowerki, które można wypożyczyć u właściciela ośrodka. Teren jest zielony i zadbany. Można tam znaleźć dosyć duży plac zabaw dla dzieci, jadłodajnię, bar w którym można zakupić jedzenie, picie, lody i inne rzeczy. Ceny są na prawdę przystępne. Duże piwo lane Warka kosztuje 5 zł. Placek ziemniaczany 1 szt. kosztuje 1,20 zł o ile dobrze pamiętam. Są frytki, pizze, zapiekanki ... Jedzenie jest dosyć smaczne. Jadałam gorsze za większe pieniądze w innych miejscach :)
     Sama okolica zachęca do pieszych wędrówek, jazdy na rowerze czy spędzaniem dnia nad wodą.
     Niedaleko Elemis, zaraz przy wyjeździe z lasu są sklepiki. Byłyśmy w jednym, czynny był do 21-szej.
     Ponieważ byliśmy na imprezie Firmowej, właściciel rozpali dla nas duże ognisko, które paliło się do samego rana. Były tańce i DJ'e. Atmosfera była bardzo sympatyczna i towarzystwo dobrze się bawiło.
Na szczęście pogoda nam dopisała, gdyby padało byłoby na prawdę kiepsko.

Ogólnie miejsce polecam tylko w sezonie bezdeszczowym i tylko osobom mało wymagającym lub przyzwyczajonym do kempingowych warunków. Sama miejscówka, jak pisałam jest fajna, ale jednak te domki ... Powinny zostać odremontowane a bojlery zlikwidowane.

Zamieszczam zdjęcia. 
Muszę jednak przyznać, że na zdjęciach wygląda to dużo lepiej niż w rzeczywistości.

Jeden z pokoi.
Sorki za bałagan, ale dziewczyny już zostawiły swoje rzeczy :)


Drugie zdjęcie tego samego miejsca.
Niestety mój aparat nie ogarnął całej powierzchni na szerokość i wysokość.


To ciągle ten sam pokój.
Widać czajnik na stoliku.
Nie wiem czy działał :)


To już mój pokój.
Po prawej stronie jest wyjście na balkon.
Na wprost lodówka - działała bardzo dobrze :)
TV nie wiem czy działał, nie sprawdzałam.


Do pokoju jeszcze wrócimy, a teraz idziemy do łazienki.
Tutaj było tak mało miejsca, że przy wejściu do łazienki mój aparat nie objął nawet całych drzwi wejściowych.


Po prawej stronie wejścia do łazienki jest prysznic. 
Tutaj niestety aparat objął jeszcze mniejszy fragment.


Otwieramy drzwi łazienki i wchodzimy do niej.



Bojler.


Wychodząc z łazienki można zobaczyć wejście pod prysznic. 
Ta drewniana ściana na wprost to tył szafy.


Wracamy do mojego pokoju.


I znowu przepraszam za bałagan, ale nawet się nie rozpakowywaliśmy :)


Na zewnątrz ośrodek wygląda zdecydowanie lepiej :)



Nasz domek :)


Widok z przystani ośrodka Elemis



Przystań ośrodka Elemis



Idąc z jeziora do ośrodka Elemis musimy pokonać takie oto schodki  :)


A to już teren ośrodka.
Nad jezioro i do stołówki idziemy przechodząc lewą stroną tego budynku.


Widok na plac zabaw i domki



Bar.
Po lewej stronie widać część tarasu barowego.


Kolejne domki kempingowe



Miejsce za barem. 
To tutaj się tańczy, pali ogniska i integruje na świeżym powietrzu :)





Stołówka z boku.
Znajdziemy ją idąc nad jezioro.


I znowu schodki, które musimy pokonać :)



Jesteśmy przy pomoście.















Żegnamy się z jeziorem wchodząc schodkami do góry


I na tym koniec :)

4 komentarze:

  1. Zdecydowanie z zewnątrz wygląda lepiej. Nie powinno się oceniać po pozorach i to akurat prawda:) Ale okolica bardzo przyjemna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajne warunki. Nie nudziliśmy się i zapewne kiedyś jeszcze odwiedzimy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawe zdjęcia, widze ze bardzo interesujące miejsce na wypoczynek

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszamy po sąsiedzku, dosłownie przez siatkę: https://osrodekskowronki.pl
    Co do bojlerów, to trochę musimy sąsiada bronić - nie ma tutaj absolutnie żadnych szans na podciągnięcie "miejskiej" kanalizacji. Drugi nasz sąsiad jeszcze jakiś czas temu miał w domkach ciepłą wodę tylko wtedy, kiedy pracowała... kuchnia. Takie są niestety mazurskie uroki. Dobrze jednak by było, gdyby ta bateria działała ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam :)