piątek, 22 maja 2015

All-4u Apartments w Budapeszcie



  W samym centrum Budapesztu można znaleźć bardzo fajne miejsce noclegowe.
Opisuję je, ponieważ miałam przyjemność spędzić tam parę dni i na pewno tam jeszcze wrócę.
Jak już wspomniałam, miejsce znajduje się w samym centrum w 7 dzielnicy Budapesztu. Są tego zarówno zalety, jak i wady.
Zalety ? Wszędzie jest blisko. Do sklepów, do knajp, do kantorów, bankomatów, jest to świetna baza wypadowa do zwiedzania.
Minusy ? Znalazłam tylko jeden. W nocy jest głośno. Gdy już zmoże Cię sen i kładziesz się  spać, z okolicznych knajpek dobiega gwarne nocne życie, które co poniektórym może utrudnić zaśnięcie. Dla jednych to minus, dla innych plus, ponieważ aby posiedzieć w knajpce, nie trzeba nawet oddalać się od hotelu.
     Aby trafić do hotelu wystarczy wpisać w nawigacji  Holló utca 12, Budapest. Nawigacja bez problemu doprowadzi nas do celu. Jest to hotel apartamentowy czyli, nie wynajmujemy pokój ale apartament. My mieliśmy 4 osobowy apartament, ale mieszkaliśmy w nim w 5 osób. Nasz apartament kosztował nas 217 euro za 3 noce + 7,35 euro tax. Przy meldunku trzeba zostawić kaucję zwrotną za kluczyk w wysokości 10 euro. Mieliśmy 2 pokoje. Łazienkę z wanną ale była też zasłonka więc można było wziąć prysznic, w łazience pralka. Ubikacja osobno. Aneks kuchenny doskonale wyposażony: zmywarka, duża lodówka, mikrofalówka, czajnik, kuchenka. Można było spokojnie gotować obiadki, jak w domu. Do tego na wyposażeniu była jeszcze klimatyzacja (nie korzystaliśmy), 2 wiatraki (nie korzystaliśmy), deska do prasowania, żelazko, suszarka na wyprane ubrania ... Bezpłatne wi-fi.
     Jeden pokój - miał podwójne łóżko, duże okna z widokiem na knajpki. W środku zabudowana szafa. Z tego pokoju było wejście do łazienki.
     Drugi pokój - miał podwójne łóżko, ale tak na prawdę były to dwa połączone łóżka, które można było rozdzielić, oraz dodatkowe trzecie, pojedyncze łóżko. W tym pokoju znajdował się aneks kuchenny, oddzielający blatem pokój od kuchni, stół, duże okna z balkonem wychodzące na knajpki, TV. Z tego pokoju było też wejście do ubikacji oraz wyjście na korytarz.
     Apartement jak dla mnie ok. Duży, wygodny, czysty. Nie mam się do czego przyczepić.
     Parking samochodowy w podziemiu, zamykany na pilota. Koszt to 12 euro za noc. Przy meldunku trzeba zostawić zwrotną kaucję za pilota 20 euro. Parking jest duży, ma kilka pięter, a w środku i windy. Na początku można się "pogubić" ale gdy już raz poznamy drogę wyjścia, nie będzie potem z tym problemów :)
Problematyczne jest jedno. Pilota dostaje się podczas meldunku, a przed hotelem jest strefa i nie można parkować. Zanim się zameldujesz i otrzymasz pilota mija sporo czasu, a auto stoi na zakazie parkowania lub trzeba w tym czasie jeździć w kółko :/ Nie ma możliwości zatrzymanie się przy hotelu na czas meldunku. Ale, gdy ma się już pilota, poruszanie się po mieście i miejsca parkingowe nie stanowią żadnego problemu :)

     Osobiście bardzo polecam te apartamenty. Jeśli tylko nie przeszkadza Ci hałas nocą, będziesz zadowolony. Nie wiem czy są pokoje, w których jest ciszej, można zapytać jeśli jest ktoś zainteresowany. Ja jakoś przeżyję ten hałas następnym razem :)

Widok z naszego balkonu na prawą stronę

 Widok z naszego balkonu na wprost


 Widok z naszego balkonu na lewą stronę


Na sam koniec podaję link do ich strony http://all-4uapartments.eu/





niedziela, 3 maja 2015

Kobanya Mine Diving czyli nurkowanie w kopalni

   Pierwszy raz zobaczyłam to miejsce na zdjęciach. Wiedziałam, że muszę tam zanurkować ...

 

Przejeżdżamy przez bramę ...

 

 

  Miejsca nurkowe, znajdują się wewnątrz kopalni. Aby zanurkować, musieliśmy wjechać samochodem wgłąb, dzięki czemu udało nam się zobaczyć maleńki kawałek tego pięknego podziemia.


Kopalnia jest własnością prywatną i dostęp jest dozwolony za opłatą dla doświadczonych nurków po wcześniejszym ustaleniu terminu. 
Koszt jednego nurkowania to 40 euro. Nurkowanie tylko z "przewodnikiem"



Są tutaj 4 zalane korytarze. Nurkuje się w dwój korytarzach dziennie, po jednym nurze w każdym.
W pierwszym dniu nurkowaliśmy w 2 oddalonych od siebie korytarzach. Musieliśmy wjechać samochodem wgłąb kopalni, rozpakować się, sklarować sprzęt po czym po nurkowaniu zapakować wszystko do samochodu i przejechać w kolejne miejsce.


 Za każdym razem, aby dojść do miejsca nurkowego, trzeba było pokonać większe lub mniejsze schody.


Aby ułatwić sobie zadanie, stage + płetwy zanosiliśmy wcześniej i zostawialiśmy przy wodzie na schodkach, następnie w pełnym "ekwipunku" schodziliśmy schodkami w dół, gdzie dopinaliśmy stage i po sprawdzeniu wszystkiego ruszaliśmy odkrywać zalane korytarze :)


Pierwszego nura zrobiliśmy w korytarzu, w którym znajduje się "studnia". Jest to okrągła dziura prowadząca piętro niżej. O ile dobrze pamiętam schodzi się nią ok.12-15m w dół, aż do głębokości ok.30m. Można ją ominąć, ale jak dla mnie, główną atrakcją tego miejsca jest właśnie zejście tą studnią - rewelacja ! Miałam ochotę schodzić nią w dół, wypłycać się znowu do góry i znowu zejść nią w dół i tak w kółko :) No, ale przecież tak nie wolno, więc pozostało mi tylko obserwować ją później z daleka i czekać, aż kiedyś tu wrócę :)

Na zdjęciach poniżej widać wspomnianą przeze mnie "studnię"


Tak, to właśnie ta dziura, do której będziemy za chwilę wpływać :)



Jak już wspomniałam, schodzimy nią jakieś 12/15 metrów w dół


Poziomo się tam nie zmieścimy, musimy się więc "spionizować"


Wyjście ze studni jest na jakiś 30 metrach głębokości, tak orientacyjnie. 
Ponieważ to był "mój pierwszy raz" nie spojrzałam na komputer od razu, ale następnym razem sprawdzę dokładnie długość tej studni i głębokość dolną :)
Na tym zdjęciu wydaje się szeroko, ale to tak od spodu pod tym kątem wygląda. Proponuję jeszcze raz spojrzeć na zdjęcia powyżej :)


 Temperatura wody na moich komputerach wynosiła 8-12 °C.
Bardzo ciekawie wygląda wykres temperatur :)


Nurkowanie w tym korytarzu to najgłębsze nurkowanie z pośród wszystkich zalanych miejsc w kopalni. Maksymalna głębokość, jaką pokazał mój komputer to 35,4m ale było ciut głębiej.


Starałam się poukładać zdjęcia w kolejności nurkowań ale wiem,  że je pomieszałam więc z góry przepraszam :) 
Niektóre zdjęcia mogą być z innych korytarzy, niż wskazuje na to opis, sorki :)













Wizura pod wodą jest niesamowicie dobra ale tam, gdzie nie dociera światło latarki, zapada totalna ciemność.










Koniec pierwszego nura się zbliża. Wypływamy właśnie tędy :)


Gdy już zakończyliśmy nurkowanie czekały na nas wysokie schody ... Dużo ich ... No ale cóż, nikt nie mówił, że będzie łatwo. Po pokonaniu schodów, musieliśmy się spakować i ruszyliśmy w kolejne miejsce.


Gdy już przejechaliśmy w następne miejsce nurkowe i zaparkowaliśmy samochody dostaliśmy wózki sklepowe, do których spakowaliśmy sprzęt i przewieźliśmy do miejsca, gdzie będziemy wchodzić do wody.



Tutaj schodów było mniej, co mnie bardzo ucieszyło :)



 To miejsce zdecydowanie bardziej mi się podobało niż pierwsza miejscówka.


Pływaliśmy długimi korytarzami ...




Bez bezpośredniego dostępu do powierzchni, jak widać na załączonym obrazku





Wchodziliśmy po drabinie ... :)




Dotarliśmy do kręconych schodów - charakterystyczny punkt rozpoznawalny Kobanyi :)







Oraz do  wózka, który jest drugim rozpoznawalnym przedmiotem tego miejsca





Widok z góry. Poniżej jest wejście na skręcone schodki oraz wózek.


I droga do wyjścia z drugiego nurkowania ...


  Po bardzo przyjemnym nurkowaniu spakowaliśmy sprzęt i wyjechaliśmy z kopalni. Jozsef zabrał nasze butle do nabicia. Mieliśmy to w cenie nurkowania. W samochodzie butle jednej grupy.


  Następnego dnia rozpoczęliśmy nurkowania w pozostałych dwóch miejscach. Były one blisko siebie, więc  nie musieliśmy się przemieszczać samochodami. Po dojechaniu w pobliżu miejsc nurkowań, rozpakowaliśmy się i rozeszliśmy się grupami każda do innego miejsca nurkowego


Trzecie nurkowanie było równie przyjemne. Zwiedzaliśmy rożne miejsca zalanych podziemi. Trasa nurkowania prowadziła nas w ten sposób, że najpierw zanurzyliśmy się głęboko, następnie wypłaciliśmy się płynąc korytarzami i znowu musieliśmy się zanurzyć głębiej.



Najbardziej zdziwił mnie widok tego oto rowerka, a raczej ramy :)





Tutaj również pływaliśmy różnymi korytarzami.










No i wreszcie 4 nurkowanie. To nurkowanie było zdecydowanie najciekawsze.




To właśnie w tym korytarzu mamy "dziury"/ "kominy" w ścianach przez które musimy się przecisnąć.
No to zajrzyjmy, jak wygląda to w środku :) 
Oooo, ściana na przeciwko :) 



No to wpływamy :)


I od razu płyniemy w górę


Jak się okazało, nie było tam gdzie wypłynąć, więc trzeba było wrócić tą samą drogą :)


Podobna sytuacja miała miejsce w drugim "kominie" tylko, że tam było jeszcze ciaśniej.
O ile dobrze pamiętam, widać to pod koniec filmiku zamieszczonego w linku poniżej :)




To wszystko. 
Jeśli chcecie więcej pozostaje mi zaprosić Was do poniższych linków, 
a następnie poczekać, aż wrócę w to miejsce :)