sobota, 25 lipca 2015

Hotel AA Grand Oasis - Sharm



Tym razem moje drogi zawędrowały do Sharm.
Hotel kupiliśmy w ofercie last minute. Z tego co było do wyboru wybraliśmy AA Grand Oasis.
     Hotel bardzo ładnie prezentował się w internecie. Opinie miał dobre, rafy podobno bardzo ładne oraz był blisko Soho, a po tych wszystkich ostatnich wyjazdach na pustkowie, mąż chciał wreszcie mieć gdzie wyjść poza hotel.
     Do hotelu przyjechaliśmy ok. 10-tej. Przy meldunku od razu zaproponowano nam dopłatę do lepszego pokoju. Odmówiliśmy. Mamy zasadę, że najpierw oglądamy nasz pokój, a potem ewentualnie wymieniamy i płacimy extra.
Godzinę później pokój był przygotowany.
Dostaliśmy pokój na parterze nr. 1134. Pokój był ładny, duży, czysty. Od razu zrobiliśmy standardowe przemeblowanie :)



 Z naszego pokoju było dosyć blisko do basenu, trochę dalej do morza i restauracji. Na początku myśleliśmy, żeby zamienić pokój na taki bliżej plaży, ale gdy zobaczyliśmy, że na plaży raczej sobie nie pojemy i trzeba będzie chodzić do restauracji na główne posiłki to zrezygnowaliśmy z pomysłu zamiany pokoju. Niestety odległość między plażą a restauracją główną w słoneczny, upalny dzień, idąc pod górkę potrafiła zniechęcić :)



 Dodatkowo, co nas przekonało do pozostania w naszym pokoju to, że koło basenu nie ma WC, więc za każdym razem trzeba wracać do pokoju, aby skorzystać z toalety.
     W łazience nie ma ani mydła, ani żelu do kąpieli. Tzn. są.  Dostaje się takie jednorazowe małe mydełko i jakiś żel w malutkiej buteleczce na umywalce, taką jednorazówkę. Nawet tego nie ruszyliśmy. Przywykliśmy do tego, że w każdym poprzednim hotelu były pojemniki z mydłem w płynie i żelem w płynie. Wiem, że to mało istotna rzecz ale warto wiedzieć, żeby zabrać swoje jadąc do tego hotelu. Minusem jest woda. Gdy odkręcimy kran, nic nadzwyczajnego nie rzuca się w oczy. Ale gdy nazbiera się odrobinę wody w umywalce czy wannie, od razu widać, że woda jest żółta, wręcz rdzawa. Na początku myślałam, że może właśnie rdza spływa i zaraz będzie ok, ale mieliśmy tak przez cały czas. To jest pierwszy hotel, gdzie miałam taki kolor wody.
     Klimatyzacja chłodzi, ale jak na tak duży pokój trochę za słabo. Na szczęście poradziliśmy sobie z tym problemem i klimatyzacja działała nam cały czas, nawet jak wyciągaliśmy "elektroniczny klucz". Efekt przyniosło to taki, że po paru dniach mogliśmy spokojnie ustawić klimatyzację na taką temperaturę jaką chcieliśmy i nie było nam już gorąco, a nawet czasami było nam chłodno :)
     Internet, który zakupiliśmy na lotnisku w pokoju tracił zasięg, odzyskiwał dopiero przy oknie.
     Prąd. Napięcie w gniazdkach było bardzo małe. Nie byłam wstanie naładować telefonu i równocześnie z niego korzystać. W momencie, gdy ustawiałam na telefonie router wi-fi, telefon podłączony do prądu rozładowywał się ! Nie było tyle mocy w gniazdku, żeby utrzymać  odpowiedni poziom naładowania telefonu. Gdy telefon leżał nieużywany, ładował się.
     Sejf jest w bardzo dziwnym miejscu bo zamontowany na stałe w szafie na samym dole. Aby z niego korzystać trzeba klękać i schylać się dodatkowo. Trochę niewygodne.
     Baseny w hotelu są bardzo fajne, duże, raczej nie ma problemu z leżakami, z parasolkami ciut gorzej. Nie każdy zestaw leżaków miał parasole. Ludzie idąc na posiłki zabierali ze sobą wszystkie rzeczy i zwalniali leżaki, dlatego już od godziny ok.12:30 nie ma żadnego problemu z miejscem.
No i jak już wspominałam, w okolicy basenu nie ma WC, najbliższy jest w okolicach plaży. Jak dla mnie to porażka. Toaleta powinna być zarówno na plaży, jak i przy basenie zwłaszcza, jeśli odległość basenu od plaży była dosyć znaczna, a w tym przypadku tak było. A skoro mowa o plaży to trzeba kawałek się przejść, aby do niej dojść. Plaża jest kilkupoziomowa przez co pięknie się prezentuje. Na zdjęciu widok ze statku. Zrobiłam to zdjęcie, jak wracaliśmy z rejsu Tiran.



     Na plaży jest centrum nurkowe i bar. Można kupić słoiczki z kolorowym piaskiem i malunkami wielbłądów, "super" olejki do opalania (nie mylić z filtrami) itp. Można skorzystać też z innych atrakcji wodnych.
      Pomost jest pływający z dwoma zejściami do wody. Osobiście nie lubię takich pomostów ponieważ są mało stabilne, co było widać zwłaszcza, jak ludzie w sprzęcie nurkowym próbowali na nim ubrać płetwy lub wyjść z wody, gdy na pomoście nie było nikogo. Pod ciężarem nurka drabinka przechylała się w stronę wody co utrudniało wyjście. Zdecydowanie wolę tradycyjne drewniane pomosty wspierane metalowymi konstrukcjami.
     Wyjście z plaży jest dodatkowo pod górkę, więc człowiek zanim wróci z tymi wszystkimi rzeczami z plaży do swojego pokoju, to już jest zmęczony, zgrzany i marzy o chłodzącej kąpieli :)
     Prysznic na plaży jeden (8 stanowisk), na basenie jeden (2 stanowiska).
     Uwaga na ręczniki hotelowe. Zgubiony ręcznik to koszt 180 LE !! Nam ukradli ręcznik, jak poszliśmy pływać w morzu. Dlatego warto poprosić kogoś, aby zerknął na nasze rzeczy, jak idziemy do wody i nie brać niczego wartościowego z pokoju na basen czy plażę.
    Rafa. No i tutaj bardzo trudno mi coś napisać na ten temat... Jeśli mam być szczera to rafa mnie nie zachwyciła, wręcz rozczarowała, bo wszyscy mówili, że to jedna z ładniejszych raf. Ale trzeba wziąć pod uwagę to, że ja już jestem "zepsuta" rafami Marsa Alam. Wszyscy, którzy nie byli w Marsa lub którzy są pierwszy raz w Egipcie zachwalają i zachwycają się tą rafą. Jak dla mnie jest bardzo mało ryb i taka jakaś szarawa, chociaż są miejsca gdzie można się zatrzymać i popatrzeć dłużej. Jest też strasznie krótka. Ledwo wejdę i zacznę płynąć, a już muszę wracać bo jest koniec oznaczonego do snurków miejsca. Podczas kilku dni nurkowych i oglądnięciu innych raf w Sharm, doszłam do wniosku, że ta rafa wcale nie jest taka zła, jak na Sharm, ale gdy tylko o tym myślę, od razu przed oczami mam "marsjańskie" rafy i widzę zdecydowaną różnicę między nimi... Dlatego jeśli ktoś nie jest zepsuty rafami z Marsa, to te powinny mu się spodobać. Z drugiej strony, w Sharm też są ładniejsze rafy ... Tak jak pisałam, pierwszy raz na prawdę trudno napisać mi coś o hotelowej rafie ...
Podkreślam też, że ludziom się podobały.
     Napoje.
Oj, tutaj bardzo duży minus. Nie ma możliwości nalania sobie samemu czegoś do picia. Nie ma dystrybutorów. Za każdym razem napoje nalewa obsługa baru do malutkich plastikowych kubeczków. Jest to bardzo męczące, bo ciągle trzeba się prosić, a czasami stać w kolejce. Zaletą natomiast jest to, że napoje nalewane są oryginalnych butelek nie ma więc problemu ze źle rozrobioną mieszanką i prawie zawsze są dobrze schodzone. Lód zawsze jest pod dostatkiem. Brałam za każdym razem i nie miałam żadnych problemów żołądkowych.
Problem z małymi kubkami rozwiązaliśmy nalewając napoje do kubków termicznych, jakie ze sobą przywieźliśmy i odpowiednio "opłacając" przy tym barmana :)
Do pokoju codziennie dostarczana jest bezpłatnie woda butelkowana. My dostawialiśmy 2 sztuki na 2 osoby.
     Jedzenie.
     Bar przy plaży czynny od 10-tej do zachodu słońca. Podobno. Nie sprawdzałam :) W tych godzinach można dostać napoje w ramach all inclusive. Przekąski przy plaży wydawane są od 13:00 do 16:00
     Bar przy basenie czynny od 10:00 do 18:00 (niby też do zachodu słońca, ale o 18-tej zamykali bar) oraz od 20:00 do 23:00. Otwierano bar na czas animacji, które były przy basenie. W tych godzinach można dostać napoje w ramach all inclusive. Przekąski przy basenie wydawane są od 12:00 do 15:00. W godzinach 16:00-17:00 powinno być wydawane ciasto. W rzeczywistości ciasto było przynoszone o 16-tej i więcej go nie donoszono. Tak więc czasami już o 16:30 ciasta w kuwetach już nie było.
     Przekąski przy basenie jakoś nie przypadły mi do gustu. Zimne tłuste frytki nakładane przez obsługę ręką w rękawiczce, którą wszystkiego dotykała. Mini burgery, też zimne. Przydział jeden mini burger i szczypta frytek do tego. Są jakieś miseczki z jarzynami ale nawet nie zasłaniane, więc wszystko po tym chodzi.
     Na plaży jest lepsze jedzenie, ponieważ na plaży jedzenie robione jest na miejscu, a do baru przy basenie jest donoszone. Tak więc jeśli chcieliśmy coś zjeść między głównymi posiłkami szliśmy na plażę. Były tam świeże frytki (przeważnie), jakieś mięsko (przeważnie wątróbka) lub smażona rybka, jakieś kawałki ciasta, warzywka i jakieś pierożki z ciasta nadziewane (nie wiem czym, nie jadłam).
     Na stołówce wybór jak na środek sezonu strasznie marny. Właściwie nie ma w czym wybierać tylko brać co jest. A czasami nie ma co brać :/ Do restauracji głównej w porze obiadowej i kolacji są kolejki. Trzeba stać stać przed wejściem i czekać, aż obsługa Cię wpuści do restauracji.



Rozwiązywaliśmy ten problem chodząc do restauracji godzinę przed zamknięciem. Jedzenie prawie codziennie to samo. Jak się trafiło wreszcie coś normalnego do zjedzenia to porcje wydzielane, bardzo małe. Prosząc o więcej obsługa patrzy krzywo. W kuwetach ciągle brakowało jedzenia, a obsługa kuchni jakoś nie spieszyła się z donoszeniem, trzeba było czekać. Czasami rezygnowałam z jedzenia, bo czekanie mnie już nudziło.
Zdjęcia zrobione z samego rana, zaraz po otwarciu restauracji. 
To była jedyna pora, gdzie nie było kolejek :)
Miejsce, gdzie powinny być owoce i ciasta


 8 kuwet na gorące posiłki. Przeważnie tylko jednej, czasami w dwóch były jakieś mięsne potrawy.



 Zupy


 Pieczywo


 Przy głównych posiłkach brakowało nawet ciast. Te lepsze wyjedzone były na początku, a potem tylko zrzucano z jednego talerza na inny i układano, aby to jakoś wyglądało. Dokładano to, czego nikt nie brał. W pewnym momencie już nawet ciasta przestałam jeść.
Owoce - wybór praktycznie żaden. Prawie codziennie były pomarańcze, które mnie ratowały, do tego pokrojone w plasterki jabłka lub banany lub coś innego. Ogólnie 3 rodzaje owoców podczas posiłku. Arbuza widziałam tylko dwa razy i był oczywiście wydzielany.

To teraz all inclusive.
Restauracja główna czyli "Oyoun" znajduje się na pierwszym piętrze.
Śniadania dostępne są w godzinach 7:00 do 10:30
Obiady w godzinach 13:00 - 15:00 z czego, jak już wspominałam na początku są kolejki do wejścia do restauracji, a o 15-tej obsługa zaczyna zabierać kuwety i przestaje wydawać posiłki.
Kolacje są w godzinach 19:00 - 22:00. Podobnie, jak przy obiadach, na początku są kolejki do wejścia do restauracji.
Późne przekąski na zimno są od 00:00 do 2:00 w nocy. Szczerze mówiąc nigdy na nie nie dotarliśmy :)
     Na terenie hotelu dostępne są trzy dodatkowe restauracje. W ramach pobytu każdy ma jedną kolację dostępną bezpłatnie w każdej z dodatkowych restauracji. Czyli jak ktoś przyjeżdża na tydzień, to przez 3 dni może urozmaicić swoje posiłki. Jak ktoś przyjeżdża na 2 tygodnie, to też ma tylko 3 kolacje w cenie. Także tym, co przyjeżdżają na 2 tygodnie, polecam zostawić kolacje w restauracjach na drugi tydzień, aby urozmaicić swoje posiłki po pierwszym tygodniu :)
- Restauracja włoska "Primi Piatti" znajduje się pod tarasem budynku, w którym jest recepcja, w okolicy basenu. Z tego co się orientuję czynna jest codziennie w godzinach 19:00 - 20:30
Można tam zjeść sałatkę lub zupę na początek. Sałatka nikomu z nas nie smakowała, więc może lepiej wybrać zupę :) Następnie zamawiamy penne, spaghetti, pasta lub pizza. My wybraliśmy pizzę i wszystkim nam smakowała. Kolejne danie do wyboru dostaliśmy stek lub kurczak. Jako jedyna wybrałam kurczaka. Dostałam pyszną pierś z kurczaka. To był najlepszy posiłek jaki zjadłam w tym hotelu.  Na koniec owoce lub ciasto. Brzmi ładnie, ale nie smakuje. Napoje jakie dostaliśmy do posiłków były bezpłatne.



- Restauracja Orientalna "Sultan". Czynna 19:00 - 20:30.
Znajduje się niedaleko plaży, przed samym zejściem na nią. Nie dostaliśmy tam żadnego menu. Dania były przygotowane przez restauracje. Dostaliśmy do obiadu jeden dowolnie zamówiony napój. Ja w restauracji byłam tylko towarzysko :)
Do jedzenia podali nam zupę. Na 3 osoby, tylko jedna zjadła całą zupę, jednej w ogóle nie smakowała, jedna stwierdziła, że da się zjeść ale jest tłusta i ostra.
Potem dostaliśmy danie główne. Były to różnego rodzaju grillowane mięsa. Zaczynając od boczku a kończąc na kurczaku. 



Najlepsza okazała się sałatka, którą nawet ja zjadłam :)
Po tej kolacji poszliśmy do głównej restauracji zjeść kolację :)
- Restauracja rybna "Fisherman's" Czynna 19:00 - 20:30. Również przy plaży. Nie dotarliśmy do niej. Znajomi byli, jedzenie ładnie wyglądało na talerzu ale smakowało podobno tak sobie.
     Restauracja Orientalna i rybna była dostępna tylko wybrane dni. Włoska codziennie. Zapisy do restauracji codzienne u Quest Relation w godzinach 10:00 - 12:00 w lobby.
     A skoro o lobby mowa, to Lobby Bar w hallu recepcyjnym czynny jest 24 godziny na dobę, jednak napoje wydawane w ramach all inclusive bezpłatne są w godzinach 10:00 - 24:00. W pozostałych godzinach napoje dodatkowo płatne. Przy Lobby Bar jest też lodówka z lodami i można je tam zakupić.
     W Lobby jest bezpłatny internet. Nie wiem jak działa, bo miałam kartę z internetem, więc nawet nie sprawdzałam hotelowego ale ludzie gromadzili się tam ze sprzętem i korzystali z internetu.
     Pozostałe przyjemności :)
- Przy basenie jest shisha bar, nazwany przez hotel "Relax Shisha". Cennika nie znam, bo jakoś nie dane nam było skorzystać :)
- Health club czynny od 10-tej do 20-tej, w nim podobno sala do ćwiczeń fitness - bezpłatnie. Jakoś tam nie dotarłam :)
- Tenis ziemny od 9-mej do 20-tej - płatny
- Billard - płatny. Stół postawiony w samym słońcu. Wszystkim odechciewało się grać w ciągu dnia.
- Tenis stołowy - bezpłatny. Stół postawiony obok stołu do billarda. W dzień nie było takiego, kto poszedłby tam grać :)
- Klub dla dzieci w wieku 4-12 lat przy plaży. Może i jakieś dzieciaki tam były, może siedziały w środku. Nie wiem. W takich klubach do tej pory zawsze widziałam dzieci i animatorów zajmujących się nimi. W tym hotelu nie zauważyłam czegoś takiego, ale może po prostu zajęcia były w środku budynku.
- Lekarz w godzinach 10:00-12:00 i 18:00-20:00. Oczywiście płatny. Znajomy poszedł po plaster, cena jednego małego plasterka 1 mały dolarek :)
     Wydłużenie doby hotelowej.
Doba hotelowa zaczyna się o 14-tej a kończy o 12-tej. Jest możliwość wydłużenia odpłatnie doby. Wydłużenie do godziny 18-tej koszt - 35$, do godziny 20-tej to koszt 50$. Chęć przedłużenia doby powinno się zgłosić dzień wcześniej.
     Dodatkowe opłaty.Opłata za zgubienie klucza - 150 LE, opłata za ręcznik lub kartę ręcznikową - 180 LE, bransoletka - 25 LE
     Hotelowe taxi.
Z hotelu do Naama Bay w dwie strony
- O 10-tej bezpłatnie powrót 13-ta.
- wyjazd 16:30 - powrót 19:30 - koszt 40 LE
- wyjazd 20:00 - powrót 22:30 - koszt 40 LE
- wyjazd 21:00 - powrót 00:00 - koszt 40 LE
Z hotelu do Old Market w dwie strony
- wyjazd 16:30 - powrót 18:45 - koszt 45 LE
    
Ogólnie hotel jest czysty. Pracownicy...  Traktują Cie raczej z góry, odniosłam wrażenie, że zwyczajnie im się nie chce. Odniosłam też wrażenie, że milsi są dla męża niż dla mnie. A to nowość, bo do tej pory było na odwrót.  Widocznie się starzeję hahaha :) Tylko paru pracowników zrobiło na nas bardzo dobre wrażenie i postanowiliśmy im to często wynagradzać :)
Sprzątający ani raz nie zrobił żadnej ozdoby z ręczników na cały dwutygodniowy pobyt. A dolarki dostawał.
Podsumowując ?
     Hotel nie jest zły ale polecam go raczej osobom mało wymagającym lub osobom, które jeszcze po Egipcie nie jeździły i nie mają porównania z innymi hotelemi. Można też wybrać się do niego z typowego lasta, jak cena solidnie spadnie. Nie ukrywam, że po tym hotelu spodziewałam się na prawdę czegoś więcej. Jak wspomniałam nie jest to zły hotel, ale bywałam po prostu w lepszych hotelach i porównuję je z nimi. Najgorsze dla mnie w tym hotelu było jedzenie i to przez nie oceniam ten hotel tak nisko. Pierwszy raz spotkałam się z kolejkami do restauracji i z tak małym wyborem posiłków. Bardzo często odpuszczałam posiłki bo wiedziałam, ze nie mam po co iść. Mąż szedł, wracał i mówił, że nic nie straciłam. Ratowały mnie posiłki na rejsach :)
     Mimo tych wszystkich wad trzeba podkreślić, że sam hotel jest czysty, zielony i dobrze utrzymany. Dla kogoś kto lubi relaks przy basenie i nie jest wybredny jeśli chodzi o jedzenie, będzie to dobry wybór. Bliskość do Soho gwarantuje dodatkową atrakcję czy rozrywkę. Można też zwyczajnie wyjść na zakupy lub na spacer. Możliwe, że sama kiedyś do niego wrócę, jak będą potrzebowała coś na szybkiego lasta i nie będzie innego do wyboru. Wiedząc już czego mogę się tam spodziewać, nie będę rozczarowana.






4 komentarze:

  1. Wielkie dzięki Shibi!
    Jak zwykle jesteś "małą encyklopedią" w temacie hoteli.
    Każde Twoje stwierdzenie jasno pokazuje czego można się w danym miejscu spodziewać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Człowiek z biegiem czasu zapomina różne rzeczy, dlatego staram się opisywać szczegółowo głównie po to, żebym sama sobie przypomniała za jakiś czas czego oczekiwać w danym miejscu, jakby mi przyszło do głowy powrócić w to miejsce :)

      Usuń
  2. nie byłam na all inclusive w Egipcie, ale na 2 posiłkach, dziwie się, że tak w sumie źle trafiłaś, ja wspominam naprawdę dobrze akurat jedzenie w Sharmie w hotelu
    za to woda w pokojach butelkowana to naprawdę duży plus

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na HB byłam tylko raz, w Tunezji i więcej nie pojadę. W HB jedzenie ok, ale brakowało mi napoi, ciągle lataliśmy do sklepu po napoje. Teraz biorę tylko all. W tym hotelu było słabe. Może to przez to, co się dzieje w Egipcie, a może tak w tym hotelu jest ? Nie wiem. Ale pomimo to i tak wakacje ogólnie udane :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam :)