piątek, 24 lipca 2015

Nurkowanie na wraku nieznanym w Sharm

     Pomimo, iż znana jest dokładnie lokalizacja wraku i jest on ogólnie dostępny, nie udało się ustalić jego nazwy i historii. Po powrocie do Polski próbowałam sama poszukać w różnych źródłach, pokazywałam zdjęcia różnym osobom, które znają Sharm, jednak nie udało mi się niczego ustalić. Osobiście chciałabym poznać nazwę i historię tego wraku, dlatego jeśli ktoś go kojarzy to proszę o taką informację :)
      O samym wraku dowiedziałam się dzięki Natalii, która była organizatorem wszystkich moich nurkowań w Sharm.
      Na wraku można zanurkować z brzegu, schodząc do wody z pomostu hotelu ... I tutaj specjalnie nie podam nazwy hotelu. Jeżeli ktoś chce na nim zanurkować, niech skontaktuje się z Natalią, która jako pierwsza wprowadziła ten wrak do swojej oferty. Można więc rzec, iż jest to Jej program autorski, dlatego też nie zamierzam nikomu zdradzać dokładnej lokalizacji tego wraku :)


A wracając do tematu ... Po zejściu z pomostu, kierujemy się w lewą stronę. Nie jest to głębokie nurkowanie. Mój komputer zalogował maksymalną głębokość 18,3 m. Raczej samego dna nie dotknęłam robiąc zdjęcia więc jest tam może odrobinę głębiej, jakieś 19-20 metrów ? 
Minimalna temperatura wody jaką zalogował mój komputer to 23,8 stopni.
     Idąc nurkować na tym wraku nie spodziewałam się niczego nadzwyczajnego myśląc, że skoro wrak nie ma nazwy to pewnie będzie to jakiś kawałek blachy i nic poza tym. W Egipcie już się spotkałam z tym, że wrakiem nazywano np. jakieś szczątki nie wiadomo czego, które niczego kształtem nie przypominały, dlatego też nie spodziewałam się niczego godnego uwagi, ale myśląc sobie, że lepsze to niż kolejne rafy, mimo wszystko postanowiłam na nim zanurkować :)
     Jakie było moje zdziwienie gdy z oddali zauważyłam coś, co wskazywało na to, że będzie to jednak coś więcej niż wspomniany kawałek blachy :) Płynąc bowiem, ujrzałam w wodzie duży zarys wraku.


Ucieszyłam się, że nie jest to kolejny szkielet czegoś niewiadomego :) Gdy podpłynęliśmy do niego, w pierwszej chwili wyglądał jakby wpłynął prosto w rafę. Śruba wraku skierowana była w stronę rafy. Spoczywała na dnie powoli obrastając koralami, a w jej cieniu czaiła się skrzydlica.


 Popłynęliśmy dalej i jakie było moje zdziwienie, gdy dziób wraku skierowany był w przeciwną stronę i opadał w stronę dna.


To zmieniło moją pierwotną tezę, że wrak wpłynął dziobem prosto w rafę. Teraz wyglądało to, jakby rufą uderzył w rafy, a nabierając wody, osiadł na rafie dziobem sięgając dna. Jednak płynąc dalej obaliłam sama swoją kolejną tezę. Zobaczyłam bowiem rufę, która teoretycznie powinna być w zupełnie innym miejscu, obrócona w zupełnie inną stronę.


 Hmm... Coś mi tu nie gra...  Rufa statku spoczywała wbita w rafę tak, jakby statek uderzył w nią dziobem. Leżała sobie z prawej strony dziobu. I wtedy tak mi zaświtało w głowie, że statek musiał zostać przełamany na pół.


 Strasznie jestem ciekawa jak doszło do tego felernego w skutkach wypadku i przede wszystkim kiedy. Rzadko kiedy widuje się statek przełamany w połowie tak blisko brzegu i hotelowej rafy.
     Ponieważ nic więcej o nim nie wiem, to nie mam co więcej pisać.
Jeśli ktoś coś wie na jego temat to jeszcze raz, bardzo proszę o informację :)
A tymczasem zamieszczam pozostałe zdjęcia wraku.
Z góry przepraszam za ich jakość ale nie mogłam sobie jakoś poradzić z tymi zdjęciami.

Pierwszy widok po dopłynięciu do wraku.
Tam w głębi widać śrubę.





 Jesteśmy przy wraku.
Widać, że jakiś czas musi być już w wodzie.





W tym miejscu widać, że statek jest złamany
Po lewej dziób wraku, po prawej rufa



 "złomowisko" jakie powstało w wyniku złamania


 Opływamy wrak



 Nie wiem co to jest. Leży przy wraku.



 Widok na całokształt.
Na tym zdjęciu widać, że wrak leży ewidentnie na rafie.
Jakby się w nią kiedyś wbił i teraz, wraz z czasem staje się jej częścią.










 Miałam problemy z moim aparatem i z robieniem zdjęć.
Do tego nie mogłam sobie poradzić z kolorami ...
Te wszystkie kropki, to ławice małych rybek.
Pomiędzy nimi widać wejścia.


 Jak widać, wrak dał schronienie rybom, których jest dosyć sporo w jego okolicach.









 Wypłycamy się pomiędzy miejscem, gdzie statek został przełamany na pół.



 Pozostałe zdjęcia i mniej lub bardziej rozpoznawalne części wraku




























 Ostatni rzut okiem na wrak.
Gdzieś tam leży sobie śruba napędowa.


4 komentarze:

  1. lubie wraczki, małe czy duże nie ma znaczenia. same w sobie sa piekne

    OdpowiedzUsuń
  2. piękne podwodne zdjęcia, szkoda, że sama nigdy nie przemogłam się do nurkowania, mimo prób nauczenia się go właśnie w Sharmie:) w każdym razie fajnie przynajmniej to zobaczyć na Twoich fotografiach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze wszystko przed Tobą. Spróbuj w Polsce, na basenie. Lepszy komfort psychiczny, lepsza opieka i bezpieczniej :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam :)