niedziela, 18 października 2015

Kamieniołom Šífr - Svobodné Heřmanice - filmik

 Opis kamieniołomu oraz nurkowań zamieszczony jest pod linkiem 
Poniżej zamieszczam filmik z nurkowania.
Jest to mój pierwszy filmik zrobiony zakupioną niedawno kamerą, więc jest on zupełnie amatorski.

sobota, 17 października 2015

Kamieniołom Šífr - Svobodné Heřmanice


Kamieniołom Šífr, potocznie zwany Hermanice. 
Tak na prawdę mało kto zna nazwę tego kamieniołomu, 
natomiast wypowiadając nazwę "Hermanice" każdy nurek wie o jakie miejsce chodzi :)  
 Šífr znajduje się dosyć blisko mojego miejsca zamieszkania. 
Z Zakrzówka (naszej bazy wypadowej) do kamieniołomu jest ok. 220 km. Jadąc autostradą można dojechać tam w niecałe 3 godziny. Najczęściej jedziemy tam na jeden dzień, nurkujemy, po czym wracamy do domu. 
Jest to kamieniołom czarnego łupka. Ma ok.500 m długości. 
Jeśli chodzi o szerokość różni się ona w zależności od miejsca, orientacyjna szerokość to ok.70m, na pewno nie przekracza 90 m. 
Maksymalna głębokość to ok.36 m, zależna od poziomów gruntów. W tym roku, będąc jeszcze na brzegu, od razu zauważyłam, że poziom wody jest dużo niższy niż, gdy byłam tu ostatnim razem. Nurkując zauważamy, że brzegi kamieniołomu opadają pod kątem ok.45 stopni i spotykają się mniej więcej w środkowej części zbiornika. Wygląda to, jakby brzegi tworzyły literkę V.
Jest to częściowo zauważalne na poniższym zdjęciu.


W tym zbiorniku jest bardzo mało ryb i jeszcze mniej roślinności.
Praktycznie podwodnej roślinności brak. 
Gdzieniegdzie na dnie i krawędziach brzegowych można dostrzec poprzewracane drzewa. 
Muszę przyznać, że bardzo ładnie wyglądają.


Ale zacznijmy od początku :)
Umówiliśmy się pod bazą o 6 rano. Dla mnie katorgą jest wstawanie tak wcześnie, dlatego zdecydowanie bardziej wolę wyjazd w to miejsce na dwa dni, gdzie wyjeżdżamy o "normalnej" godzinie, robimy nurkowania popołudniowe, potem jakieś ognisko, grill, czas spędzony na wesoło wieczorem, a następnego dnia kolejne nurkowania i do domu :) Jednak tym razem wyjazd był jednodniowy :) Spakowałam się dzień wcześniej, wstałam przed 5-tą, ogarnęłam się i ruszyłam w drogę. Bardzo szybko dojechałam na miejsce. Brak korków, brak czerwonych świateł ... Tak to można jeździć ;) Na Zakrzówku byłam ok.5:30. Przywitał mnie jeden z klubowiczów, który już czekał i światełka bazy rozświetlające mrok okolicy :)


 Gdy wybiła już 6-ta godzina i wszyscy byli na miejscu, sprawdziliśmy butle, gazy i przepakowaliśmy nasze rzeczy do busa. Wyruszyliśmy w drogę. 
   Nie pamiętam o której dokładnie dojechaliśmy na miejsce, ale zajęło nam to więcej czasu niż powinno :) Jechaliśmy autostradą, jednak mieliśmy dwa postoje. Jeden na kawę, a podczas drugiego postoju dołączył do nas jeszcze jeden nurek. O ile dobrze pamiętam byliśmy na miejscu ok.10-tej, może nawet odrobinę później. Zdziwiłam się, że parking był prawie pusty. 
Hermanice to "dzikie" nurkowisko. Nie ma tu żadnej bazy, żadnej infrastruktury ułatwiającej życie nurkom, nie ma toalet, barów, nie ma niczego, ale jest za to dosyć spory parking. 
W sezonie parking jest zawsze pełen, bałam się więc, że i tym razem będzie problem z miejscem parkingowym albo będziemy musieli z daleka nosić butle. Okazało się jednak, że poza nami było tylko kilka samochodów. Na nasze szczęście, pomimo weekendu ludzi nie było. Pogoda już chyba zrobiła swoje i mogliśmy cieszyć się małą ilością nurków i lepszą wizurą pod wodą. :)
 Udało się nam zaparkować najbliżej wejścia do wody, jak tylko to było możliwe :)
Samo wejście do wody jest wygodne, chociaż trzeba kawałek dojść z flaszkami. O ile schodzi się dobrze, tak wyjście na parking pod górkę, jeszcze z twinem na plecach, jak w moim przypadku, może spowodować lekką zadyszkę ;) Ale było lepiej niż myślałam :)

Wejście z parkingu.
 Można zejść po betonowych, szerokich schodkach, lub zaraz obok betonowego zejścia po żwirkowatej drodze, schodzącej łagodnie w dół.


Nasze pierwsze nurkowanie zaczęliśmy o godzinie 11:29.
Zanurzyliśmy się przy brzegu i płynęliśmy w stronę przeciwnego końca. Celem tego nurkowania była kareta.


 Ponieważ nie chcieliśmy płynąć po powierzchni i zanurzać się w połowie zbiornika,
postanowiliśmy, że całe nurkowanie zrobimy na EAN32. 
Nurkowało 6 osób.


Wybierając się na nurkowania w Hermanicach należy pamiętać o tym, żeby zabrać dobre światło. Są miejsca, gdzie na prawdę się ono przydaje. Kamieniołom jest ciemny. Widoczność jest różna. Czasami bardzo słaba, innym razem wręcz rozpieszcza przejrzystością. Światło w tym miejscu przydaje się zawsze, jeśli nie do oświetlania przedmiotów to do komunikacji.
Tym razem mieliśmy szczęście i dobrą przejrzystość wody :)




Nurkując tutaj należy odpowiednio dobrać skafander / ocieplacz do nurkowania. Jest to dosyć zimny zbiornik. Minimalna temperatura, jaką pokazał mój komputer to 6 stopni. Maksymalna 12 stopni. Widziałam tam nurków wchodzących w piance i szczerze ich podziwiałam. 

Schodki z łupka :)



Nasze pierwsze nurkowanie to trwało 95 minut, więc musieliśmy zadbać o termikę i odpowiednio zaplanować nurkowanie i gazy.


 Sam zbiornik jest ciekawy. 
Ma wiele atrakcji pod wodą dla nurków. 
Bardzo lubię tu wracać.






 Trzeba jednak mieć świadomość zagrożeń.
Ciemny, zimny, głęboki zbiornik, gdzie widoczność często jest ograniczona może stworzyć zagrożenie. Z tego co wiem, często "zamarzają" tutaj automaty oddechowe, partnerzy się gubią ...
Mnie się to nigdy osobiście nie przytrafiło w tym miejscu, ale trzeba być przygotowanym na różne sytuacje awaryjne i pamiętać, że najważniejsze jest nasze bezpieczeństwo.  Lepiej zrezygnować z nurkowania, jeśli coś jest nie tak lub zakończyć wcześniej nurkowanie niż doprowadzić do tragedii. 
Kamieniołom "nie ucieknie" i zawsze można tu wrócić.
Niestety, wypadki się zdążają i niektórzy zostają tutaj na zawsze ...




Hermanice to miejsce, gdzie śmiertelne wypadki nurkowe niestety mają miejsce.
Upamiętniają je tabliczki, które bliscy pozostawiają ku pamięci ...
Można je wypatrzeć zarówno pod wodą jak i przy wejściu do wody ...


Najbardziej znaną atrakcją kamieniołomu jest studnia.


Jest to najgłębsze miejsce w zbiorniku.
 To właśnie w tym miejscu nurkowie starają się pobić rekord głębokości na swoim komputerze :)


 Miejsce to oznaczone jest czerwoną boją na powierzchni wody.
Bardzo często nurkowania zaczyna się płynąć po powierzchni do boi i zanurzając się przy opustówce, a następnie wracając do brzegu przy dnie

 
Często też nurkowania kończą się na studni, gdzie nurkowie zawracają.



Tymczasem okazuje się, że płynąc dalej, mamy jeszcze co oglądać :)



 Co to za zamieszanie ?
Pewnie jest tam coś ciekawego do oglądnięcia ;)






 Przyczyna całego zamieszania :)


 I ponownie wklejam to zdjęcie. 
Kareta z bliska :)


Wygląda na to, że płynąc dalej jeszcze coś mamy :)


Podczas tego wyjazdu zrobiliśmy dwa nurkowania.
Obydwa zaczęliśmy płynąc z brzegu i wracając w to samo miejsce pod wodą. 



Płynęliśmy wzdłuż dna.
Dzięki temu mieliśmy co oglądać pod wodą.



 Drugie nurkowanie trwało 72 minuty.
Maksymalna głębokość jaką pokazał mój komputer podczas tego nurkowania to 32,2 metra.



  Podczas tego nurkowania mogliśmy spokojnie przyjrzeć się przedmiotom znalezionym na dnie.






Nurkowania kończyliśmy wracając wodą wzdłuż krawędzi i wypłycając się powoli.




Hermanice to bardzo fajne miejsce nurkowe i na pewno jeszcze nie raz tutaj wrócę :)

Poniżej amatorski filmik z nurkowania :)


Podaję linki to moich starszych wpisów z tego miejsca.

wtorek, 13 października 2015

Rejs Ras Mohamed

 

    Będąc w Sharm warto wybrać się w dwa rejsy. Pierwszy to wyspa Tiran. Drugi to Ras Mohamed. Dzisiaj będę pisać właśnie o rejsie Ras Mohamed.


  
  Z hotelu zabrano nas przed godziną 8-mą. W drodze do portu zajechaliśmy jeszcze pod inne hotele aby odebrać pozostałe osoby. Po czym ruszyliśmy w stronę portu.
W morze wyruszyliśmy dopiero ok.10:30. Tak więc trochę to trwało. Byliśmy jedynymi Polakami na łodzi. Z nami płynęli głównie Rosjanie i Włosi.



W porównaniu do łodzi, którą płynęliśmy na Tiran, ta wydawała się mniejsza, a może po prostu było nas więcej osób?  Łódź w każdym bądź razie była inna. Miała mniejszy pokład górny ale miała za to jeszcze jeden dodatkowy taras słoneczny. Niestety nikt tam nie siedział bo każdy szukał cienia i zdarzało się, że ludzie zwyczajnie siedzieli na podłodze byle tylko być w cieniu.


Napoje również były inne. Pod dostatkiem zamiast napoi gazowanych mieliśmy karkade i sok pomarańczowy. Do tego woda mineralna i gorąca woda na herbatę. Colę wystawiono tylko do obiadu. Obiad podobny jak podczas rejsu na Tiran, jednak makaron był przesolony, a ja tylko to jadłam :( Mąż za to jadł wszystko i było ok :)



  Podczas rejsu mieliśmy 3 postoje. Można było wtedy snurkować.
Ja jako jedyna osoba nurkowałam. Intro nurkowe można było zrobić tylko podczas drugiego postoju.


Rejs jest bardzo fajnym sposobem na spędzenie dnia i można podczas niego podziwiać piękne widoki









Można też podziwiać piękny podwodny świat :)
Wszystkie zdjęcia spod wody zrobił mój mąż snurkując.
Nie ma tutaj ani jednego zdjęcia z nurkowania, tak więc można zobaczyć czego spodziewać się podczas snurków :)























Hihihi kłębowisko ludzi. Pewnie jest tam coś ciekawego do zobaczenia pod wodą :)





















Wszystko niestety kiedyś się kończy tak więc i my wracamy w stronę portu



A w porcie czeka na nas młody kotek :)


 Do hotelu wróciliśmy o 17:45. Byliśmy odwiezieni jako pierwsi.

     Na koniec zrobię malutkie porównanie rejsu Tiran, który opisywałam tutaj - klik  i Ras Mohamed. Z tych dwóch rejsów, zdecydowanie bardziej podobał nam się Tiran. Porównuje tutaj sam rejs, nie to co było pod wodą. Na Tiran bardziej podobała nam się łódź, jedzenie, napoje gazowane zamiast soków i sama organizacja. Wszystko było szybko załatwiane i nie musieliśmy tak długo czekać zanim wypłynęliśmy w morze. Z Ras Mohamed wróciliśmy zwyczajnie zmęczeni. Samo wypłynięcie trwało bardzo długo ale jeśli ktoś nie był na tym rejsie, to na prawdę warto się wybrać.
Patrząc na to realnie, tak na prawdę nie można porównywać tych rejsów że sobą. 
Są to dwa różne rejsy. Wypłynięcie jest z dwóch różnych portów. Jeśli ktoś może, warto wybrać się na obydwa. Jeśli ktoś musi wybrać jeden, zdecydowanie polecam Tiran.