sobota, 28 maja 2016

Apartament Natalia Capić i Juras Nada w Chorwacji


 Ponieważ na wyjazd wybraliśmy się dużą grupą mieliśmy zarezerwowane dwa apartamenty.
Juras Nada,  który widać na powyższym zdjęciu i Natalia Capić, którego zdjęcia z zewnątrz nie mam, dlatego wyjątkowo zamieszczę zdjęcie z internetu ( link do strony, z której wzięłam zdjęcie ). Robię to tylko dlatego, że do końca nie jestem pewna czy to na pewno był apartament Natalia Capić.


Dlaczego ? Dlatego, że wszędzie w internecie, jako Apartament Natalia Capić jest zamieszczony ten żółty budynek po lewej stronie, a my byliśmy w tym białym budynku, który z nim sąsiaduje. Dlaczego więc uważam, że należał on do Natalia Capić ? Ponieważ w naszym pokoju w szufladzie, była ich wizytówka. Właścicielka Jurasa, która nam załatwiała ten apartament powiedziała, że jest tam wszystko praktycznie nowe, więc może rozszerzono swoją działalność o kolejny budynek, tylko nie odnotowano takich informacji w internecie ? Tak właśnie przypuszczam, że było.
My mieszkaliśmy w pokoju na pierwszym piętrze.

Obydwa apartamenty sąsiadują ze sobą. 
Adres przy jakim się znajdują to: Zarok , 51-523 Baška - wyspa Krk. 
Juras jest na Zarok 80, a Capić na Zarok 88. Jednak ...
W rzeczywistości wpisując adres Zarok 80, nawigacja zaprowadziła nas pod zupełnie inny budynek. Co dziwne, znajdował się on na ulicy Zarok 80. Więc coś tu nie gra ... :)
Nasze apartamenty znajdowały się przecznicę dalej, a ulica przy której były nazywała się Istarska ( Pinezka z Google Maps ) Myślałam, że może coś pomylili ale na tabliczce mieszkaniowej Jurasa widniał adres Zarok 80 :/ Zgłupiałam :) Na szczęście oglądałam to miejsce wcześniej w Google Street View i od razu wiedziałam, gdzie mam jechać :)

Gdy dotarliśmy do celu przywitała nas właścicielka Jurasa - Steffi. Młoda, sympatyczna, wesoła. Zrobiła na nas bardzo pozytywne wrażenie. Powiedziała, że skoro jesteśmy pierwsi, to możemy sobie wybrać pokój i zaprowadziła nas do budynku Jurasa, w  którym już wcześniej upatrzyłam sobie pokój, jaki chcę. Jakby czytała w moich myślach, zaprowadziła nas prosto do tego właśnie pokoju :) Zachwycona powiedziałam od razu, że bierzemy i że nie chcemy już nic więcej oglądać. Apartament był na piętrze z widokiem na morze i tarasem. 
W środku był salon i sypialnia.  Toaleta z bojlerem (ale nawet tego nie zauważyłam, dowiedziałam się o tym później). Była duża lodówka, mikrofalówka, kuchenka, czajnik, ekspres do kawy, toster ... Było wszystko, co mogłoby się przydać, a nawet więcej niż bym potrzebowała :) Idealne mieszkanko na te kilka dni. Ponieważ nie pomyślałam, żeby zrobić zdjęcia tego budynku zamieszczam link do ich ogłoszenia, gdzie jest kilka zdjęć. Ten apartament na prawdę tak wygląda. 
Już chciałam iść po nasze rzeczy, ale właścicielka cały czas namawiała nas na obejrzenie jeszcze jednego apartamentu. W sąsiednim budynku u Jej znajomej. Byliśmy dużą grupą, więc nie zmieściliśmy się wszyscy w jednym budynku i musieliśmy jako grupa wziąć dwa apartamenty obok, od innego właściciela. Pierwotnie nie chcieliśmy go nawet oglądać, bo po co ? Ten był idealny i do tego jesteśmy w jednym budynku wraz z całą grupą. Nie widzieliśmy sensu iść i oglądać kolejny apartament, ale Steffi tak namawiała, że w końcu daliśmy się tam zaprowadzić dla świętego spokoju. Gdy weszliśmy do następnego mieszkanka, już stamtąd nie wyszliśmy :) Apartament był mniejszy. Nie miał osobnej sypialni, miał jedno duże pomieszczenie z aneksem kuchennym. Było tam dwuosobowe łóżko, rozkładana kanapa, stół, w kuchni dwa elektryczne palniki, toster, ekspres do kawy, czajnik, pełne wyposażenie kuchni ... I przepiękny widok z tarasu ...


To właśnie dla tego widoku zostałam w tym apartamencie.
Widok na morze miałam z każdego miejsca w pokoju, nawet z łóżka.
Do tego było słychać szum fal...
Na tarasie stół, krzesełka i suszarka na ubrania. 
Wewnątrz klimatyzacja, która również robiła za ogrzewanie pokoju.
Wszystko jak nowe, nie zniszczone.
 Jak widać pokój nie jest duży, ale jest przestrzenny i jak dla nas zupełnie wystarczający.











Przedpokój i szafy. 
W szafie sejf i apteczka.


W łazience nie było bojlera, jak we wcześniejszym apartamencie, który oglądaliśmy.


Po paru dniach wymieniono nam ręczniki na nowe, bez żadnego proszenia o nie.


Mieliśmy dostęp do grilla.
Na zdjęciu jest grill dla gości Jurasa, ale Capić też miał podobny grill, tylko piętro niżej.
Zdjęć nie zrobiłam :/




Korzystaliśmy z grilla Jurasa.
I to bardzo intensywnie. 
Tak intensywnie, że spaliliśmy całe drzewo jakie było.
Właścicielce się to nie spodobało i posumowała nas na 50 euro za drzewo :)


Jeśli o mnie chodzi, polecam apartamenty. 
Są blisko morza i dobrze wyposażone. 
Jest czysto i nie jest daleko do sklepów i deptaka.
Właściciele są trochę przewrażliwieni ale to na prawdę bardzo fajni ludzie.
Z czystym sumieniem polecam to miejsce, i jeśli kiedyś będzie taka okazja to sama bym tam wróciła.

Inne wpisy z tego wyjazdu









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam :)