środa, 13 lipca 2016

Kolejny raz w hotelu Malikia - Marsa Alam


 Malikia Hotel - Marsa Alam 2016
 
Dokładny opis tego hotelu oraz zdjęcia znajdziecie w moich wcześniejszych wpisach - link do opisu.
Polecam zacząć czytać właśnie od tego ponieważ tam jest wszystko szczegółowo opisane, a w tym wpisie skupię się tylko na zmianach, a co się z tym wiąże przeważnie będę pisać o negatywach. Nie oznacza to jednak, że hotel oceniam negatywnie, ponieważ tak nie jest :)
Bardzo lubię ten hotel i na pewno nie jeden raz jeszcze do niego powrócę.

Lubię obudzić się o świcie, spojrzeć przez okno, zobaczyć wschód słońca i zastanowić się czy siadam na tarasie i podziwiam te piękne widoki, czy może oglądnę dzisiaj wschód z łóżka (taką możliwość dawał mi tegoroczny pokój), czy idę spać dalej, czy zabieram sprzęt i idę na snurki o wschodzie słońca.
Mało jest rzeczy równie pięknych, jak pływanie o wschodzie słońca z żółwiami i podziwianie przepięknego podwodnego świata.
Ten hotel nam to zagwarantuje.
I dlatego pomimo tego, iż po drugiej stronie zatoki jest Hilton, który ma dużo wyższy standard, ja zawsze wybiorę Malikię.
Pierwszy raz byłam tam w 2014 roku. W tym roku powróciłam w to samo miejsce.
Nie będę się rozpisywać na temat szczegółów, bo są one w podlinkowanym wcześniej poście. 
Skupię się bardziej na moich tegorocznych odczuciach i różnicach, jakie zauważyłam.

Jadąc do tego hotelu wiedziałam już dokładnie, gdzie chcę być umiejscowiona, dlatego przed wyjazdem napisałam do hotelu maila. 
Niestety nikt mi nie odpisał.
Postanowiłam więc pojechać, zobaczyć co dostanę i najwyżej wtedy zmienić pokój.
W mailu prosiłam o pokój w segmencie 21XX, na pierwszym piętrze.
Jadąc w 2014 roku już w autokarze wiedziałam, jaki będę miała pokój. 
W tym roku nie mieliśmy takiej informacji.
Teraz, gdy już wiem jakie było obłożenie hotelu w moim terminie, nie dziwię się, że nie dostałam pokoju, o jaki prosiłam. Obecnie hotele walczą z brakiem gości, a nasz hotel był pełen.

Po dodarciu do hotelu poczułam jedno - brak włączonej klimy w lobby.
Pamiętam, że poprzednio było tak samo tylko, że wtedy przylecieliśmy o świcie, a teraz byliśmy już po śniadaniu. Pamiętam, że dawniej o tej porze klimatyzacja była już włączona. W tym roku postanowili jednak nie włączać klimatyzacji w lobby. :(
Niestety było tak prawie cały czas, bez względu na porę. Wyjątkiem była wizyta w hotelu właściciela podczas zakończenia Ramadanu. Wtedy klimatyzacja została włączona i chodziła chyba przez dwa lub trzy dni. Potem znowu ją wyłączono.

Nas tak nie witano :)
 
Ze względu na brak klimy postanowiliśmy bar w lobby skreślić z miejsc, 
w których będziemy spędzać czas :) Zdarzyło nam się raz, dwa czy może trzy przysiąść wieczorem przed kolacją, ale wybieraliśmy wtedy miejsca na zewnątrz lub nad nawiewem i nie siedzieliśmy za długo.

 Recepcja


Lobby



 Dwa lata temu w kopule była zbita szybka :)


 Lobby bar


 Tarasik przy lobby bar


 Ale wracając do początku ...
Meldunek poszedł dosyć sprawnie
Przypisano wszystkim pokoje i zaczęto nas przywoływać.
Gdy przyszła nasza pora od razu zauważyłam, że dostaliśmy numerację 30XX. Czyli po pierwsze - nie ten segment, w którym chciałam. Po drugie - na parterze, a prosiłam o piętro dając paszport do meldunku. Gdy zobaczyłam parter postanowiłam nawet nie oglądać pokoju tylko od razu poprosiłam o zmianę na pokój na pierwszym piętrze. Może niektórych dziwi mój upór, ale zabieram ze sobą dużo sprzętu, który suszę na balkonie i na pierwszym piętrze jest to zwyczajnie dla mnie wygodniejsze niż na parterze :) Doszłam do wniosku, że na pokoju w segmencie 21XX  mi tak bardzo nie zależy ponieważ byliśmy ze znajomymi, których zameldowano tam, gdzie zawsze meldują grupy Polaków, czyli w pokojach o numeracji 3XXX. Gdybym była sama, to pewnie poprosiłabym też o pokój w mojej ulubionej części ale ze względu na znajomych wybraliśmy opcję "bliżej nich" :) Dostaliśmy nasz numerek 3136, który był dosłownie pokojem, nad pokojem naszych znajomych, którzy woleli parter :)
 Wchodzimy do pokoju a tu zonk.
Sejf nie działa i można go sobie zabrać w rączki i wyjść z jego całą zawartością, ponieważ nie był przyczepiony tylko luźno postawiony w szafie.
Lustra całe zapaćkane farbą tak, że nie ma jak się przejrzeć.
TV nowy, ale nie podłączony, brak pilota.
Brak zasłonki prysznicowej.
Brak kosza w łazience.
Brak mydła, płynu do kąpieli w dozownikach.
(Zaznaczę, że w tym roku w hotelu nie uzupełniano dozowników z mydłem i płynem do kąpieli.)
Brak papieru toaletowego.
Szafki całe zakurzone, nie dało się na nich nic położyć.
Podłoga brudna.
Mogłabym tak sobie jeszcze wymieniać, tylko po co ? :)
Pomyślałam, że pewnie pokój nie był przygotowany ponieważ zmienialiśmy na pierwsze piętro.
Zadzwoniliśmy więc po obsługę, żeby naprawili co trzeba i donieśli czego nie ma.
W między czasie okazało się, nasz pokój nie był wyjątkiem :)
Wychodząc na korytarz było widać Polaków, którzy co chwilę zgłaszali nieprawidłowości w pokojach. Okazało się, że nasz segment był w remoncie i chyba nie wyrobili się na czas ze sprzątaniem. Dostaliśmy więc odświeżone pokoje, ale nie zdążyli ich posprzątać i przygotować. Znajomi, z którymi przyjechaliśmy mieli w pokoju jeszcze taśmy malarskie. Nie mieli żarówek, kabla do telefonu, lodówka im nie działała.
Nasz pokój udało się "ogarnąć" jeszcze tego samego dnia, chociaż straciliśmy na to kilka godzin, czekając co chwilę na kogoś innego, kto przyjdzie coś poprawić.
W końcu "olaliśmy" to czego jeszcze nie zrobili  i wyszliśmy cieszyć się wakacjami. 
Gdy wróciliśmy do pokoju, zgłosiliśmy co jeszcze jest nie tak i zrobiono wszystko włącznie z wymianą i przytwierdzeniem sejfu.
Znajomi o żarówki i kabel do telefonu walczyli kilka dni, 
a lodówka do samego końca im nie działała :) 
Na szczęście nasza działała i było gdzie schować, co trzeba.

Uwaga na mrówki. 
U znajomych było ich dosyć spoko. W nocy oblazły łóżko i częściowo znajomego. Nic przyjemnego. U nas na piętrze też były ale w małej ilości.
Ponieważ znajomi dostali spray na mrówki, popsikaliśmy też u nas i mrówki zniknęły.
Trzeba przyznać, że ten specyfik jest rewelacyjny więc jak tylko zauważy się mrówki to trzeba poprosić o spray i będzie po problemie.

Kolejną różnicą, na którą zwróciłam uwagę to sprzątający.
W 2014 nasz sprzątający robił nam cuda z ręczników. 
W pokoju zawsze było co trzeba i zawsze było czysto. 
W tym roku nasz sprzątający nie nadawał się do niczego pomimo, iż jak zawsze dostawał kasę. 
Pod koniec przestałam mu dawać, bo zwyczajnie nie zasłużył.
Na papier toaletowy czekaliśmy 3 dni :)
Ale nie była to dla nas tragedia, bo mieliśmy już zapasowy schowany.
Także bez papieru nie zostaliśmy :)
Raz mieliśmy sytuację, że sprzątający zabrał ręczniki i zapomniał zostawić nowych :)
Jego sprzątanie polegało na zaścieleniu łóżka.
Chyba go w końcu wymielili, bo na dzień przed wyjazdem na naszym piętrze pojawił się inny sprzątający.
Ozdoba z ręczników była raz, łabędzie :D 
Jak widać na zdjęciu napracował się :)


Dla odmiany, sprzątający u znajomych był ok. 
Zawsze mieli pokój posprzątany i donoszone co trzeba.
Mieli ozdoby z ręczników.
Nie było się do czego przyczepić.
Rożnica była taka, że znajomi dali od razu 10 euro, a my dawaliśmy codziennie.
Nie wiem czy to miało jakieś znaczenie czy nie. 
Zawsze dawaliśmy w ten sposób i było ok, więc wydaje mi się
że sprzątającemu zwyczajnie się nie chciało :)
Piętro niżej sprzątał ktoś inny.

Na co zwróciliśmy największą uwagę w pokojach ? 
Dzień przed wyjazdem do znajomych pokoju dostarczono zestawik do zaparzania herbaty i kawy.
Niby dla nas mało istotne, ponieważ my wolimy zimne napoje od ciepłych ale znajomi się ucieszyli, bo oni piją zarówno kawę, jak i herbatę w dużych ilościach. 
Zrobiliśmy sobie zdjęcie zestawu, żeby wiedzieć od razu o co prosić następnym razem :)


Z kolejnych różnic to jedzenie.


Wydaje nam się, że był mniejszy wybór i jedzenie było słabsze.
Przynajmniej w głównej restauracji. Ale może wpływ na to miało pełne obłożenie hotelu.
Nie było żadnych kolacji tematycznych. W kuwetach pojawiały się inne dania niż były minutę temu. Np. stoję sobie za kurczakiem, który wygląda dla mnie na zjadliwy. Skończyło się mięsko więc myślę sobie "zaraz doniosą świeże" i donieśli, tylko już zupełnie innego kurczaka, który dla mnie już nie był zjadliwy :( I tak było dosyć często niestety.  
Niestety w restauracji głównej, jak i w lobby najczęściej klimatyzacja była wyłączona :(

Poniżej kilka zdjęć, które mąż zrobił nawet nie wiem kiedy :)

W tym miejscu można było dostać naleśniki na śniadanie i omlety / jajecznicę / jajka sadzone.
Przeważnie były bardzo duże kolejki.
W porze obiadowej i kolacyjnej spaghetti i inne potrawy pieczone, głównie bakłażany :)


Widok na jadalnię

Miejsce innych potraw.
Przeważnie były kolejki, jednak my chodziliśmy już pod koniec posiłków, aby ich uniknąć. 



Zdjęcie ze śniadania

Również śniadanie

 Automat do nalewania napoi gazowanych włączony był tylko jeden.
Było to wystarczające. Nie było jakiś ogromnych kolejek za napojami.




Kolacja

Kolacja

Na plaży jedzenie się poprawiło (moim zdaniem). 


Codziennie były serwowane małe, pyszne, świeżo upieczone pizze i spaghetti. 
Codziennie były jakieś warzywka, owoce i ciasta. 
Bardzo często były frytki, ale takie nijakie, niedopieczone. 
Pojawiało się też mięsko.

Restauracja na plaży

 Kolejka do frytek, mięska, spaghetti czy co tam akurat podawano :) 
Wystarczyło przyjść nieco później i kolejki już nie było :)


 Ptaszki czekające na ciasta :)


 Bar z napojami na plaży



Do restauracji plażowej chodziłam głównie na pizze i pomarańcze :)
Pierwszy raz w Egipcie na prawdę smakowała mi pizza.
Natomiast jeśli chodzi o napoje, to słodkie napoje w tym roku to zupełny niewypał.
Cały pobyt piłam wodę gazowaną, jak to oni mówią "soda". 
Colę najczęściej piłam przy obiedzie na stołówce, bo tam zazwyczaj nadawała się do picia.
Przy barze na plaży i na basenie była za słodka.
Jeszcze czasami w lobby trafiała się dobra.
Ale dwa lata temu z tego co pamiętam było podobnie.
Z ciepłych napoi była kawa, ale ponieważ nie piję kawy więc nie wiem nawet jaka.
Herbaty, różne rodzaje. Od mięty, po hibiskus i cynamonową.
Napoi butelkowanych - brak. Tylko z dozowników. Nalewała obsługa.

Poprawiły się lunch boxy.
Zamówiliśmy na wycieczkę i dostaliśmy w ładnych, wytrzymałych reklamóweczkach. 
Śmialiśmy się, że dla samych tych reklamówek warto było zamówić hihi :)
Ale nie tylko ;) 
W środku była półlitrowa woda, mały soczek, banan, pomarańcza, 
bułeczki z serem żółtym oraz słodkie bułeczki.
Na prawdę nic więcej nie było potrzeba.

Hotel miał 100% obłożenia dlatego w restauracjach i barach pojawiły się kolejki. 
Pierwszy raz w tym hotelu widziałam ludzi stojących w kolejce do wejścia do restauracji.
Ale wystarczyło przyjść nieco później i kolejek już nie było :)


Czasami brakowało jedzenia i trzeba było dosyć długo czekać na doniesienia masła czy choćby dżemu do naleśników.  
Postanowiliśmy więc na posiłki chodzić tak godzinę do półtorej godziny przed zakończeniem ich wydawania i wtedy mogliśmy w miarę spokojnie zjeść, bez stania w kolejkach.
Czasami czegoś brakowało, ale zastępowaliśmy to czymś innym.
Ponarzekać zawsze można ale głodni nie chodziliśmy :)

Lody w tym roku były tak paskudne, że nawet mi nie smakowały.
Dwa lata temu lody były na gałki, pyszne. W tym roku, lody były z automaty i mieszanka jaką mieli nie przypadła mi do gustu. Ale zawsze to coś zimnego dla odmiany :)
Na plus jest to, że  codziennie na plaży był popcorn :) Świeżo robiony, pyszny :)
Czasem zamiast popcornu smażyli naleśniki.

Ze względu na obłożenie hotelu leżaki rezerwować należało bardzo wcześnie.
Jak chodziliśmy snurkować o 5 rano, to na plaży nie było już wolnych leżaków w trzech pierwszych rzędach. Jeszcze w trzecim rzędzie coś by się może znalazło ale w dwóch pierwszych bez szans. Jeżeli ktoś chciał takie miejsca to trzeba było wstać wcześniej.
Jeżeli komuś nie zależało na "najlepszych miejscach leżakowych" to o każdej porze gdzieś z boku be problemu można było znaleźć miejsce.


Zaznaczę jeszcze, że w tym roku było zdecydowanie więcej parasoli i leżaków niż dwa lata temu. Rozbudowali więc miejsca na plaży.
Widać, że hotel inwestuje i trwają prace nad poprawą warunków.

 Na plaży jak zwykle można było wykupić quady lub przejażdżkę wielbłądami.




 A także masaż :)


 Można było zagrać w boccia.

 
Najbardziej zdziwiło nas to, że o 5-tej / 6-tej rano w morzu było bardzo dużo osób.
Dwa lata temu nie było praktycznie nikogo, a w tym roku było pełno.
Potem dowiedziałyśmy się dlaczego :D 
W hotelu poszła plotka, że żółwie można zobaczyć tylko w tych godzinach, a potem odpływają :) 
Co oczywiście nie było prawdą, bo były tam cały czas :)
Niestety, jak ktoś idzie na żółwie bez rurki, płetw, a czasami nawet bez maski 
to nie dziwię się, że nie może ich zobaczyć.
Jeśli chodzi o leżaki przy basenie to rezerwację trzeba było robić tak do 7 rano 
jeśli chciało się mieć miejsca w pobliżu zjeżdżalni.
I to jest kolejna różnica.
Dwa lata temu nie było zjeżdżalni :)


 
W 2014 roku nie było żadnych zjeżdżalni.
Otworzono je po wakacjach zeszłego roku i muszę przyznać, że to była bardzo dobra decyzja. 
Zjeżdżalnie są bardzo fajne i można się na nich trochę "rozerwać" :)

W tym roku bardzo zaskoczyło mnie to, że większość sklepów była pozamykana. 
W zamkniętych sklepach był towar, ale nikt tam nie sprzedawał.
Mieli jakieś problemy z koncesją. Nie do końca wiem o co chodzi.



Otwartych sklepików było dosłownie kilka. 
Wybór asortymentu też był kiepski. 
Nie można było np. kupić maski do snurkowania, rurki, płetw ...
Dwa lata temu kupowaliśmy tam wszystko, włącznie z kapokiem. 
W tym roku kto nie przywiózł ze sobą sprzętu, ten miał problem. 
Byłam w szoku. Sezon w pełni. W hotelu full, a sklepy ... Marnie. 
Nawet ładnego magnesu na pamiątkę nie było gdzie kupić. 
Na lotnisku był dużo większy wybór w tych samych cenach, 
a może i taniej (w zależności od targowania).

Zaskoczyło mnie również to, że apteka była zamknięta.

Animacje również się pogorszyły. 
Tzn. nie wiem czy się pogorszyły bo niezupełnie wiem co tam nawet było, kiedy były i co się działo.
Dlatego jak dla mnie informacje o animacjach się pogorszyły a same animacje ? Nie wiem, nigdy na nie nie dotarłam :)
Zmieniła się ekipa animatorów. 


Dawniej codziennie było wiadomo co będzie na animacjach. 
Teraz nic nie było wiadomo. 
Mini disco raz było w amfiteatrze, innym razem na tarasie przed lobby, czasami w ogóle nie było. 
Przeważnie trzeba było szukać lub pytać samemu gdzie będzie.

Co było na animacjach wieczornych dla dorosłych nawet nie wiem. 
Nie udało nam się nigdy dotrzeć. 
Nigdy nie wiedzieliśmy czy jest, gdzie jest i co będzie. 
Podobno był raz derwisz i na pewno pokaz ogni przy basenie dla miejscowych, 
gdzie przygotowano im kolację.


Animatorzy zapraszali na animacje tylko wtedy, gdy była transmisja meczu Euro, 
ale wtedy nikt nie chodził na animacje, bo wszyscy oglądali mecz :)
A może zapraszali częściej tylko jakoś nas omijali ? :)

W basenie raz na jakiś czas widać było, że coś się działo.
Mało czasu tam spędzaliśmy do południa, więc ciężko jest mi się wypowiedzieć na ten temat.

  
 Kinder Klub dla dzieci działał prawidłowo.
Polska animatorka cały czas była widoczna wraz z mniejszą lub większą grupką dzieci.

W TV była TV Polonia więc można było pooglądać coś w ojczystym języku. 
Były też inne stacje, ale nie znaleźliśmy żadnej stacji "normalnej" z muzyką.
Obraz był dobrej jakości.  Mecze Euro 2016 dało się oglądnąć :) 
Telewizor powieszono na ścianie w taki sposób, 
że nie można było podpiąć do niego żadnego kabla.
 Jeśli ktoś chciał oglądnąć zdjęcia z aparatu na tv, nie było takiej opcji.
Ale wydaje mi się, że to akurat najmniejszy problem :)

Z moich obserwacji i z obserwacji ludzi, którzy byli już w tym hotelu, 
hotel niestety traci na standardzie. 
Z roku na rok jest coraz gorzej. 
Mimo wszystko spędziłam tam kolejne super wakacje i na pewno ten hotel nadal zostaje na mojej liście jako główny hotel w Marsa Alam.
Wiem, że tam wrócę i to możliwe, że już za rok :)
 Bez względu jakby nie było w hotelu, zatoka wynagradza wszytko.
 Liczę na to, że się ogarną i standard hotelu ruszy w dobrym kierunku.
Nadal jest to dobry hotel i trzeba mieć nadzieję, że nie będzie gorzej :)
Należy też pamiętać, że w tym czasie gdy byłam, Malikia miała 100% obłożenia. 
Pokażcie mi drugi hotel w Egipcie, który jest obecnie full. W tym momencie ciężko o taki.
A już 100% i żeby jeszcze wszystko grało ... Graniczy z cudem :)
 Przy takim obłożeniu kolejki i zajęte leżaki to normalka. Pokoje są po remoncie. Nasze niedogodności były związane z tym, że się nie wyrobili. Chyba dobrze, że remontują, prawda ? Sprzątający u nas był beznadziejny ale u znajomych był ok. Jedyne do czego na prawdę można się przyczepić to brak klimy w lobby i w restauracji. To powinni zmienić. 
Wiem jednak, że w innych hotelach też lubią klimę wyłączać. 
Najważniejsze, że w pokojach działa :)
A to, że napisałam tyle negatywnych opinii ?
W opiniach o hotelach piszę o negatywach, bo wszystko o czym nie napiszę, to same pozytywy ;)
JA DO TEGO HOTELU WRÓCĘ.


Zdjęcia zamieszczone w relacji były zrobione komórką przez męża.
Wyjątkiem jest zdjęcie z żółwikiem ;)

6 komentarzy:

  1. Super wycieczka, mimo niedogodności! :))

    xxBasi

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam i czytam.. Same negatywy. Dopiero epilog wyjaśnił wszystko.. Dodaję do listy ewentualnych pobytów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hotel jest jak najbardziej ok, jeśli ktoś jest "normalny" i nie potrzebuje luksusów. W tym wpisie są negatywy ponieważ nie ma co ukrywać, hotel zaniżył standard, a ten wpis jest porównaniem z poprzednią wizytą. Proponuję przeczytać też opis z 2014 roku.
      Moim zdaniem, jeśli nie jesteś wymagający to spokojnie można jechać do tego hotelu. Ja tam na pewno wrócę :)

      Usuń
  3. Super blog, bardzo przyjemnie się czyta a jeszcze lepiej ogląda zdjęcia. Aż chce się wakacji!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam :)